parkiet.com

Chociaż każdy z trzech głównych indeksów w USA osiągnął w piątek rekordowe wartości zamknięcia - Dow Jones Industrial Average S&P 500 i Nasdaq Composite - to spadły odpowiednio o 19 proc., 24 proc. i 34 proc. od początku roku.

Przy spadkach od szczytu do dołka znacznie przekraczających 20 proc., Nasdaq i S&P 500 są mocno osadzone na rynku bessy. To szczególnie zła wiadomość, ponieważ Nasdaq prowadził wyżej na całym rynku, a S&P 500 jest powszechnie uważany za najlepszy barometr kondycji amerykańskiej giełdy.

Niestety, gwałtowna wyprzedaż na szerszym rynku może się jeszcze nie skończyć. Nawet przy spadku indeksu S&P 500 o 24 proc. trzy wskaźniki sugerują, że musi on dalej spadać. Jeśli istnieje jeden wskaźnik ekonomiczny, który jest najbardziej niepokojący dla rynku akcji i inwestorów, to jest to niespłacony dług zabezpieczający - pisze Sean Williams na portalu fool.com. „Zadłużenie z depozytem zabezpieczającym” to kwota, którą inwestorzy pożyczają wraz z odsetkami, aby kupić papiery wartościowe lub postawić na nie.

Ponieważ łączna wartość wszystkich zbywalnych papierów wartościowych rośnie w czasie, jest całkowicie normalne, że wzrost zadłużenia z tytułu depozytu zabezpieczającego w lockstepie jest całkowicie normalny. To, co nie jest normalne, to fakt, że dług z tytułu marży gwałtownie rośnie w bardzo krótkim czasie. W poprzednich przypadkach, w których zadłużenie z tytułu marży wzrosło o co najmniej 60 proc. w ciągu 12 miesięcy, S&P 500 niedługo potem mocno spadł.

W okresie od marca 1999 do marca 2000 zadłużenie wzrosło o około 80 proc.. Ten szybki skok dźwigni skutecznie zaznaczył szczyt bańki internetowej, w której S&P 500 stracił mniej więcej połowę swojej wartości podczas najdłuższej bessy w historii (929 dni kalendarzowych). Podobnie było między czerwcem 2006 a czerwcem 2007, kiedy dług wzrósł o 62 proc.. Ten skok dźwigni wyprzedził kryzys finansowy i wielką recesję o zaledwie kilka miesięcy. S&P 500 ostatecznie stracił 57 proc. swojej wartości.

I ponownie, dług skoczył o 72 proc. w okresie od marca 2020 r. do marca 2021 r. Jeśli historia służy jako wskazówka, ogromne wzrosty zaległej dźwigni mają tendencję do zmniejszania o połowę indeksu S&P 500.

Jednak dług nie jest jedynym niepokojącym wskaźnikiem dla szerszego rynku. Stosunek ceny do zysku (P/E) S&P 500 Shiller zawiera własny, unikalny zestaw ostrzeżeń. Jest również powszechnie określany jako cyklicznie korygowany wskaźnik cena/zysk lub wskaźnik CAPE. Podczas gdy tradycyjny wskaźnik P/E bada zarobki kroczące za 12 miesięcy, Shiller P/E uwzględnia zarobki skorygowane o inflację w ciągu ostatnich 10 lat. Sięgając aż do 1870 roku, osiągnął średni odczyt prawie 17. W styczniu, kiedy S&P 500 osiągnął najwyższy poziom zamknięcia, wskaźnik był powyżej 40.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści parkiet.com za pół ceny

KUP TERAZ

W ciągu 152 lat, między 1870 a 2022 rokiem, wskaźnik P/E Shiller przekroczył i utrzymywał się na poziomie 30 w pięciu różnych przypadkach. Ostatecznie każdy z tych przypadków, w których wyceny uległy rozszerzeniu, prowadził do bessy na S&P 500. Pod koniec 2018 r. indeks stracił „tylko” 20 proc. swojej wartości. Tymczasem szerszy rynek stracił blisko 90 proc. podczas Wielkiego Kryzysu.

Historia pokazała, że samo sprowadzenie wskaźnika P/E S&P 500 Shiller z powrotem poniżej 30 często nie wystarcza, aby powstrzymać dodatkowe spadki na szerszym rynku. Rynki bessy w ostatnich dziesięcioleciach zwykle powodowały, że wskaźnik osiągnął najniższy poziom w ostatnich dwudziestu latach. Oznaczałoby to szczytowy spadek indeksu S&P 500 o około 40 proc., zakładając, że składnik „e”, czyli zarobki, nie zostanie zbyt drastycznie dotknięty potencjalną recesją.

Wskaźnik P/E Shillera nie jest jedynym miernikiem wyceny, który może zapewnić pewien precedens w przypadku wystąpienia bessy. Prosty przegląd wskaźnika P/E indeksu S&P 500 w przyszłym roku również może dostarczyć wielu informacji. Na koniec zeszłego tygodnia szeroko zakrojony S&P 500 został wyceniony jako wielokrotność 15,4-krotności prognozowanych zarobków Wall Street na 2023 r. To spadek z wielokrotności bliższej do 23-krotności zarobków z przyszłości, która została ustalona w drugiej połowie 2020 roku.

Chociaż wielokrotność 15,4-krotności prognozowanych zysków Wall Street na nadchodzący rok wydaje się bardziej niż rozsądna i jest mniej więcej średnią wyceną S&P 500 z ostatnich 23 lat, historia sugeruje, że nie jest to dno. Krach koronawirusa w marcu 2020 r., spadek w czwartym kwartale 2018 r. o 20 proc. i bańka internetowa (która znalazła dno w 2002 r.) – wszystko to zakończyło się na S&P 500 z wielokrotnością zarobków rocznych między 13 a 14. Gdyby S&P 500 cofnął się do wyprzedzającego wielokrotności P/E od 13 do 14, nadal miałby około 10 proc. do 15 proc. dodatkowych spadków w stosunku do miejsca, w którym zamknął się w zeszłym tygodniu.