REKLAMA
REKLAMA

Wierzytelności

Artiom Bujan, prezes Stowarzyszenia Poszkodowanych Obligatariuszy GetBacku. Możliwe są pozwy przeciwko Skarbowi Państwa

Gościem Przemysława Tychmanowicza w Parkiet TV był Artiom Bujan, prezes Stowarzyszenia Poszkodowanych Obligatariuszy GetBacku.

Artiom Bujan, prezes Stowarzyszenia Poszkodowanych Obligatariuszy GetBacku.

Foto: parkiet.com

Jak jako Stowarzyszenie  Poszkodowanych Obligatariuszy GetBacku oceniacie opublikowany ostatnio raport NIK na temat tego, co zrobiły, a właściwie czego nie zrobiły, instytucje i organy administracji państwowej w sprawie windykatora?

Z radością przyjęliśmy ten raport. Jest w nim przedstawiona cała prawda, choćby na temat braku sprawowania kontroli przez Urząd Komisji Nadzoru Finansowego. Co więcej, raport jest również bardzo mocnym materiałem dowodowym, jeśli mówimy o dochodzeniu roszczeń. Każda z pokrzywdzonych osób może wykorzystać ten raport w sprawach z powództwa cywilnego. Może być on również wykorzystany w sprawie karnej. Dlatego dla nas ten raport jest bardzo użyteczny, a osoby, które zdecydują się na dochodzenie roszczeń od UKNF, czyli Skarbu Państwa, mają szanse na to, żeby właśnie od Skarbu Państwa wyegzekwować pieniądze.

W raporcie dużo miejsca poświęcono właśnie UKNF, ale mowa jest też o GPW i UOKiK. Czy raport będzie orężem w walce z tymi instytucjami?

Jak najbardziej. Poszkodowanych obligatariuszy jest około 9 tys. GetBack uwiarygadniał się na giełdzie. Papiery firmy były z kolei nabywane w bankach, czyli podmiotach ściśle nadzorowanych przez KNF. Stosowane praktyki w bankach często natomiast wprowadzały w błąd, co oczywiście nigdy nie powinno się wydarzyć. Podstawy do roszczeń od Skarbu Państwa są, o czym w jednym z wywiadów mówił nawet były prezes Najwyższej Izby Kontroli po publikacji raportu. W naszej ocenie, tak samo zresztą jak w ocenie NIK, UKNF miał wiele możliwości do tego, aby na wcześniejszym etapie wykryć nieprawidłowości finansowe w GetBacku, a także skalę pozyskiwania przez tę firmę kapitału z rynku. Pojawił się szereg nieprawidłowości i Komisja Nadzoru Finansowego powinna zareagować wcześniej.

Czy jako Stowarzyszenie będziecie namawiać poszkodowanych, aby dochodzili roszczeń od Skarbu Państwa? Czy jednak skupicie się na odzyskiwaniu pieniędzy od nieuczciwych sprzedawców obligacji?

Jeszcze raz powtórzę: raport ze względu na swoją obszerność i na to, że dotknął UKNF praktycznie w każdym obszarze jego funkcjonowania, jest mocnym narzędziem w ewentualnym pozwie przeciwko Skarbowi Państwa. Informacja pokontrolna NIK jasno bowiem wskazuje, że instytucje państwowe nie zapewniły należytej ochrony konsumentów. Tyczy się to wszystkich konsumentów, nie tylko tych, którzy kupowali obligacje w bankach, ale również za pośrednictwem samego GetBacku czy domów maklerskich.

A czy jako Stowarzyszenie planujecie jakąś większą akcję mającą na celu pozwanie Skarbu Państwa? Jakich kroków z waszej strony można się spodziewać w najbliższym czasie?

Cały czas składamy materiały do prokuratury, tak by wzmocnić dowody w śledztwie karnym. Jest to także nakierowane na zwiększenie puli zabezpieczonego mienia na rzecz pokrzywdzonych. Jeżeli chodzi o sam raport NIK i roszczenia wobec Skarbu Państwa, to mogę powiedzieć, że jest duża grupa osób, które są gotowe na to, aby z tego rodzaju roszczeniami wystąpić. Pamiętajmy, że sam raport NIK to jedno, a drugie to informacje źródłowe. Jest to bardzo ciekawe chociażby w przypadku wątku sygnalisty, o którym mowa w raporcie. Jeśli NIK tę kwestię ujawnił, to musi mieć też informacje, co to było dokładnie za zgłoszenie, czego dotyczyło itd.

Nie ma pan wrażenia, że sprawa GetBacku stała się elementem gry politycznej? Był pan na ostatnim posiedzeniu sejmowej Komisji Finansów Publicznych i sam pan widział, jak to wyglądało.

My jako Stowarzyszenie staramy się nie wchodzić w wątki polityczne. Naszym głównym celem jest odzyskanie środków finansowych. Jeżeli jednak np. posiedzenia sejmowej Komisji Finansów Publicznych przyczynią się do wyjaśnienia tej afery i dzięki temu będzie realna szansa na odzyskanie pieniędzy przez 9 tys. osób, które nabyły obligacje GetBacku, to nie mam nic przeciwko. Ostatnio nawet pojawił się pomysł na powołanie komisji śledczej w tej sprawie.

Pana zdaniem to dobry pomysł?

Tak, pod warunkiem, że będzie to komisja merytoryczna i nie będzie tam przepychanek politycznych. Taka komisja mogłaby przyczynić się do wyjaśnienia sprawy, odzyskania środków finansowych albo przynajmniej da taki materiał dowodowy, który dalej będzie można wykorzystywać w procesach odszkodowawczych.

Odbiegając trochę od tematu raportu NIK, jak obecnie wygląda stan spraw wytoczonych przeciwko nieuczciwym sprzedawcom obligacji GetBacku?

Jeżeli chodzi o pozwy cywilne w sprawie o zapłatę przeciwko jednemu z banków, w skali ogólnopolskiej jest to w tej chwili kilkaset pozwów. Sprawy te się toczą, tak samo jak postępowanie karne w prokuraturze. Sprawą otwartą jest natomiast to, jak będą wyglądały roszczenia przeciwko Skarbowi Państwa. Współpracujemy w tej sprawie z jedną z renomowanych kancelarii prawnych. Trzeba tu być bardzo precyzyjnym. Proces przeciwko Skarbowi Państwa jest bardzo ciężki i trzeba mieć naprawdę dobre dowody.

A co z samym GetBackiem i postępowaniem układowym? Część poszkodowanych je zaskarżyła. Pytanie, czy to, co się dzieje w firmie, ma dla was jakieś znaczenie? Czy nie jest tak, że walczycie przede wszystkim ze sprzedawcami obligacji i w przyszłości może również ze Skarbem Państwa?

Każdy układ powinien mieć przede wszystkim zdolność jego wykonania. GetBack obiecuje, że w ciągu ośmiu lat obligatariusz otrzyma 25 proc. pieniędzy. To oczywiście uwarunkowane jest kilkoma czynnikami. W naszej ocenie będzie to jednak trudne. Jeśli natomiast chodzi o procesy odszkodowawcze, to w nich staramy się odzyskać całą kwotę. Być może sama spółka spłaci kilka procent zaciągniętego długu. Naszym celem, niezależnie od tego, kto kogo pozywa, jest odzyskanie 100 proc. utraconych pieniędzy, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę skalę nieprawidłowości, do jakich dochodziło.

Patrząc ogólnie na tę sprawę, widzi pan światełko w tunelu?

Tak. Oczywiście to jest żmudna i ciężka praca. Zobaczymy, co przyniesie ten rok. Czekamy na rozwiązanie systemowe, o które też apelowaliśmy, polegające na powołaniu funduszu rekompensat, na który miałyby wpływać kary nakładane chociażby przez KNF czy UOKiK w sprawie GetBacku. To, jak te pieniądze byłyby rozdzielane, ustaliłoby później Ministerstwo Finansów. Dla nas najważniejsze jest to, żeby te pieniądze faktycznie zaczęły być gromadzone. W tej chwili niestety nie ma dobrej woli na takie rozwiązanie systemowe. Na razie więc pozostaje nam walczyć tym orężem, który mamy w tej chwili dostępny.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA