Wierzytelności

GetBack: NIK uderza w organy i instytucje państwowe

Długo oczekiwany raport Najwyższej Izby Kontroli na temat afery GetBack w końcu ujrzał światło dzienne. Główny wniosek: instytucje państwowe nie zapewniły skutecznej ochrony konsumentów przed niezgodną z prawem działalnością GetBacku oraz podmiotów oferujących i dystrybuujących jej papiery wartościowe.
Foto: Fotorzepa/Andrzej Bogacz

Jak podkreślono w raporcie ich działania były nieadekwatne do istoty i skali zagrożeń. Autorzy dokumenty wskazują m.in. na brak działań UKNF, która przez pierwsze pięć lat działalności spółki nie przeprowadziła w GetBacku ani jednej kontroli. Podkreślono również, że urząd „nie zidentyfikował sygnałów wskazujących na nieprawidłowości na podstawie informacji udostępnianych przez spółkę, jej audytorów i inne podmioty z nią współpracujące", a działania nadzorcze i kontrolne podjęto dopiero po zaprzestaniu przez spółkę obsługi zobowiązań.

Uwagi do KNF

„Najwyższa Izba Kontroli oceniła negatywnie, że KNF i jej Urząd na odpowiednio wczesnym etapie nie wykryły nieprawidłowości w działalności GetBack oraz w procesie oferowania i sprzedaży papierów wartościowych. Wskutek tego organ nadzoru nie zrealizował swojego ustawowego celu, jakim jest zapewnienie prawidłowego funkcjonowania rynku finansowego, jego bezpieczeństwa oraz ochrony jego uczestników. Zdaniem NIK, było to spowodowane ograniczoną skalą działań UKNF w ramach posiadanych uprawnień" – można przeczytać w raporcie.

Jak dodano nadzór nad spółką ograniczył się jedynie do analizy zmian danych i procedur działania, a po zmianie przepisów od 2016 r. także jej sprawozdań, przy czym czynności te nie były dokumentowane. W ocenie NIK, rzetelnie przeprowadzona kontrola pozwoliłaby natomiast na wykrycie nieprawidłowości w wycenach pakietów wierzytelności prowadzących do zawyżenia ich wartości i sztucznego wykreowania wyniku finansowego spółki, tak jak to nastąpiło podczas kontroli w GetBack w 2018 r.

NIK wskazuje również, że urząd otrzymywał sygnały, które uzasadniałyby inspekcję w spółce. „Już w opinii do sprawozdania finansowego za 2014 r. biegły rewident zwracał uwagę na niepewność danych finansowych dotyczących wyceny pakietów wierzytelności grupy kapitałowej GetBack. Kolejne sygnały pojawiały się w II i III kwartału 2017 r. NIK prezentuje stanowisko, że powinny być one przesłanką do podjęcia działań nadzorczych w stosunku do GetBack, a w szczególności kontroli jej działalności, już w III kwartale 2017 r. Mogłoby to się przełożyć na zmniejszenie skali emisji obligacji i narażenia inwestorów na straty. W ocenie NIK, kontrola w GetBack była spóźniona" – podkreśla Najwyższa Izba Kontroli.

Kolejne wnioski również uderzają w urząd. NIK podkreśla, że do lutego 2018 r. KNF nie sprawowała także rzetelnego nadzoru nad towarzystwami funduszy inwestycyjnych zobowiązanymi do nadzorowania czynności GetBack. „W 2017 r. UKNF przeprowadził kontrolę tylko w jednym towarzystwie i mimo iż wykazała ona nieprawidłowości, Urząd nie zdecydował się na przeprowadzenie kontroli w innych TFI, których funduszami zarządzała GetBack" – czytamy w raporcie. Podkreślono również, że mimo przeprowadzanych kontroli w bankach nie udało się wykryć nielegalnych praktyk związanych ze sprzedażą obligacji. To pozwoliło na agresywną sprzedaż papierów przez samą spółką oraz podmioty pośredniczące. „Dlatego, zdaniem NIK, tym bardziej nieprawidłowe i obniżające skuteczność ochrony klientów rynku kapitałowego było wieloletnie akceptowanie przez UKNF interpretacji przepisów ustawy o obrocie instrumentami finansowymi w sposób pozwalający firmom inwestycyjnym na sprzedaż obligacji korporacyjnych, w tym GetBack, bez konieczności zawierania z klientem umowy na świadczenie usług maklerskich" – znajdujemy w raporcie.

Dokument NIK wskazuję również, że w grudniu 2017 r. do UKNF, UOKiK oraz GPW wpłynęło tzw. „zawiadomienie sygnalisty", w którym anonimowy informator powiadomił o nieprawidłowościach w działalności spółki i towarzystw funduszy inwestycyjnych współpracujących z GetBackiem oraz prawdopodobnych przyszłych problemach z tego wynikających. „Sygnalista wskazywał, że działalność spółki może nosić znamiona piramidy finansowej i negatywnie wpłynąć na funkcjonowanie całego rynku finansowego w Polsce. W reakcji na to zawiadomienie UKNF w lutym 2018 r. rozpoczął kontrolę w GetBack" – czytamy w raporcie.

Izba wskazuje jednak, że właściwie działania UKNF, UOKiK oraz Komisji Nadzoru Audytowego podjęte zostały dopiero przez zaprzestaniu przez spółki obsługi zobowiązań. „Działania organu nadzoru nie były jednak w pełni rzetelne, przede wszystkim ze względu na brak wszczęcia postępowania administracyjnego wobec jednego z TFI, niepowiadomienie prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez inne TFI, niepowiadomienie Komisji Nadzoru Audytowego oraz Polskiej Izby Biegłych Rewidentów o nieprawidłowościach w działalności biegłych rewidentów, badających sprawozdania finansowe podmiotów nadzorowanych." – wytykają autorzy raportu.

Wątek GPW i UOKiK

W raporcie znajdujemy również uwagi dotyczące działalności GPW i UOKIK. O  ile dopuszczenie papierów spółki do obrotu giełdowego odbyło się zgodnie z przepisami, to mimo wszystko NIK stwierdziła brak faktycznego nadzoru nad przygotowaniem dla zarządu Giełdy opinii w sprawie dopuszczenia obligacji i akcji GetBack do obrotu." Opinie te zawierały znacząco zaniżoną wielkość zobowiązań spółki i nie zostały zweryfikowane. To na ich podstawie zarząd Giełdy uznał, że może dopuścić papiery wartościowe GetBack do obrotu i nie występują zagrożenia dla inwestorów. Oznacza to, że dopuszczenie papierów wartościowych do obrotu na rynku regulowanym było w rzeczywistości uzależnione od oceny sytuacji finansowej GetBack dokonanej przez jednego pracownika, przy braku mierzalnych jej kryteriów i faktycznego nadzoru nad tą oceną".

NIK wytyka GPW również przyznanie GetBackowi nagrody w 2018 r. „Zarząd Giełdy wzmocnił wizerunek GetBack, przyznając spółce w lutym 2018 r. nagrodę za optymalne wykorzystanie rynków Giełdy Papierów Wartościowych, mimo że w grudniu 2017 r. otrzymał zawiadomienie sygnalisty o nieprawidłowościach w działalności spółki, podważających rzetelność wyceny jej aktywów"

Dostało się także UOKiK, któremu zarzucono m.in. długotrwałość i niepełność działań w sprawie GetBacku. „UOKiK nie zareagował na informację sygnalisty w grudniu 2017 r. o podejrzeniu piramidalnego charakteru działalności spółki. Nie dostrzegł w niej zagrożeń dla konsumentów. Wynikało to w szczególności z założenia Urzędu, że ocena wskazanych przez sygnalistę problemów należała do zadań KNF, która jak wynikało z treści pisma również otrzymała to zawiadomienie. Zdaniem NIK, było to nieprawidłowe podejście, gdyż uprawnienia w zakresie eliminowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów są uprawnieniami przyznanymi bezpośrednio prezesowi UOKiK, a nie KNF. Prezes UOKiK zaczął działać intensywnie na rzecz ochrony posiadaczy obligacji spółki dopiero w kwietniu 2018 r., po komunikacie KNF o nieprawidłowościach w działalności GetBack S.A." – wskazuje raport.

Powiązane artykuły