Nie oznacza to jednak, że nic się na nich nie działo. Wręcz przeciwnie, nieobecność Amerykanów i Brytyjczyków została wykorzystana do podniesienia wycen na rynkach akcji. Wczorajsze dobre nastroje obowiązują również dzisiaj. Na rynkach strefy azjatyckiej mamy kolejny dzień wyraźnego wzrostu cen i akceptacji ryzyka. Co ciekawe, tym razem również taki wzrost ma miejsce w Hong Kongu. W ubiegłym tygodniu Hong-Kong stał się punktem skupiającym uwagę świata w związku z zapowiedziami Chińczyków wprowadzenia bardziej rozbudowanych zasad bezpieczeństwa, co automatycznie zostało odebrane jako krok w kierunku ograniczenia mieszkańców miasta. Spotkało się to ze zdecydowaną reakcją USA. Oba kraje rozgrywają aktualnie kolejną rundę starcia, co odbierane jest jako główny czynnik ryzyka poza obecnym koronawirusem. W przypadku tego ostatniego jednak panuje obecnie fala rozprężenia. Dla uczestników rynków istotniejsze wydaje się bowiem nie tyle zagrożenie, ale fakt, że administracje poszczególnych krajów podejmują decyzje o otwieraniu gospodarek. Tak, jak różne były modele i podejścia do skali podjętych ograniczeń, tak różne są w kontekście zasad obowiązujących w trakcie luzowania tych ograniczeń. W Japonii uwalnia się działalność gospodarczą, ale wciąż obowiązują zasady ostrożności, a posiadanie maseczki ma być nowym stylem życia. Inne kraje rezygnują i z tego. Niezależnie jednak od przyjętego modelu panuje przekonanie, że proces luzowania ograniczeń przełoży się na lepsze odczyty gospodarcze, z którymi rynki borykają się aktualnie.

Kontrakt CFD na niemieckiego DAXa w trakcie sesji azjatyckiej domknął marcową lukę. Otwarcie regularnych notowań to potwierdza. To kolejny element budowania pozytywnego przekazu co do kierunku ruchu i oczekiwań na jego utrzymanie. Rosną także wyceny kontraktów na indeksy amerykańskie, ale w tym wypadku testem będzie powrót na rynki samych Amerykanów. Czy wyższe wyceny zostaną wykorzystane do wyprzedaży, czy też do podjęta zostanie decyzja o zaakceptowaniu nowych poziomów. Krótkich pozycji jest tu wiele, a więc i z tego źródła może napłynąć popyt. Na rynku ropy także mamy do czynienia ze wzrostem cen, co wiąże się zarówno z faktem oczekiwań na wzrost popytu, jak i tym, że podaż została szybko ograniczona. W przypadku produkcji amerykańskiej nie może się ona równie szybko odbudować. Co ciekawe, wzrost cen na rynkach akcji i lepsze na nich nastroje nie przekładają się na spadek ceny złota. Rynek tego metalu trzyma się wciąż wysoko, ponad poziomem 1720 dolarów za uncję. Na rynku walutowym również jest stabilnie. Na głównych parach walutowych zmiany są symboliczne, a lepsze nastroje wspierają złotego.

Rafał Sadoch, Zespół mForex, Biuro maklerskie mBanku S.A.

mbank

Wykres 1. DE30.f; Interwał dzienny