Surowce

Komentarz surowcowy

ROPA NAFTOWA

Techniczne bariery skuteczne na wykresach cen ropy naftowej.

Dorota Sierakowska, analityk surowcowy DM BOŚ

Foto: DM BOŚ

Pierwsza połowa bieżącego tygodnia upłynęła na dynamicznych wzrostach notowań ropy naftowej. W rezultacie, podczas środowej sesji notowania amerykańskiej ropy naftowej WTI dotarły do okolic 70 USD za baryłkę, natomiast cena europejskiej ropy Brent sięgnęła poziomu 80 USD za baryłkę. Dla obu gatunków ropy naftowej, był to więc poziom ważnych psychologicznych barier. Cena ropy naftowej osiągnęła tym samym humorystycznie nazwaną „Tweet zone", czyli poziom, który wcześniej skłonił Donalda Trumpa do wezwania – za pośrednictwem Twittera – kartelu OPEC do zadbania o niższe ceny ropy naftowej na świecie.

Faktycznie, wspomniane bariery okazały się skuteczne, a notowania ropy naftowej wczoraj zaliczyły spadkową sesję. Mimo że obawy dotyczące zmniejszonej produkcji ropy naftowej w niektórych państwach – m.in. Iranie i Wenezueli – wciąż pozytywnie przekładają się na ceny surowca, to jednak zwyżki nie mogą trwać w nieskończoność, a nowym problemem są spekulacje dotyczące możliwego spadku popytu na ropę naftową na świecie. To właśnie ten czynnik w dużej mierze hamuje stronę popytową na rynku ropy naftowej. Aby ceny surowca rosły dalej, potrzebne byłyby dodatkowe impulsy, oprócz tych, które znamy obecnie.

Tymczasem politycy z kluczowych krajów produkujących ropę naftową próbują zapobiec znaczącym zwyżkom jej notowań, które niewątpliwie uderzyłyby w konsumentów i doprowadziły do mniejszego popytu na paliwa. Wczoraj amerykański sekretarz energii, Rick Perry, po spotkaniu z rosyjskim ministrem energii, Aleksandrem Nowakiem, powiedział, że docenia on wysiłki Arabii Saudyjskiej, pozostałych państw kartelu OPEC oraz Rosji, które stabilizują globalne ceny ropy naftowej. Zadeklarował on także, że USA również dążą do tego, by konsumenci na świecie mieli dostęp do niezbyt drogiej energii. Warto wspomnieć jednak, że słowa Perry'ego to w dużej mierze dyplomatyczne frazesy. O ile USA faktycznie produkują coraz więcej ropy naftowej, to niedawno wprowadzone sankcje na Iran i liczne praktyki protekcjonistyczne stosowane przez ten kraj niekoniecznie mają na uwadze dobro przeciętnego konsumenta.

ZŁOTO

Notowania ropy naftowej WTI – dane dzienne

Foto: DM BOŚ

Nieśmiałe odreagowanie wzrostowe cen złota.

Ostatnie tygodnie na rynku złota upływają pod znakiem konsolidacji notowań tego kruszcu i poruszania się w pobliżu bariery 1200 USD za uncję. Po raczej słabym pierwszym tygodniu września, bieżący tydzień jest nieco lepszy dla strony popytowej.

W tym tygodniu dolar amerykański traci na wartości, odreagowując wcześniejsze zwyżki. Słabszy dolar jest wsparciem dla cen złota, którego ceny wyrażane są w USD. Wczoraj do zniżki wartości dolara przyczyniły się w dużej mierze słabsze od oczekiwań dane dotyczące inflacji w Stanach Zjednoczonych, które poddały w wątpliwość plany Fed w zakresie śmiałego tempa podwyższania stóp procentowych w USA.

Niemniej, w porównaniu z przeceną na USD, odbicie cen złota w górę nie jest zbyt wyraziste. Ważnym poziomem technicznego oporu wciąż pozostaje rejon 1215-1216 USD za uncję, który wczoraj zatrzymał stronę popytową. Dzisiaj cena złota znów rośnie w obliczu słabości USD, jednak wspomniana bariera nie została pokonana. To pokazuje, że na rynku złota strona popytowa jest relatywnie słaba, a cena kruszcu może bardziej reagować na negatywne informacje niż na te pozytywne.

Notowania ropy naftowej Brent – dane dzienne

Foto: DM BOŚ

Dorota Sierakowska

Notowania złota – dane dzienne

Foto: DM BOŚ

Analityk surowcowy DM BOŚ


Wideo komentarz