Surowce i paliwa

Na pewno zadebiutujemy na GPW

Gościem Andrzeja Steca w poniedziałkowym programie „Prosto z Parkietu” był Grzegorz
Ślak, prezes Wratislavia Biodiesel i Akwawit-Polmos z Grupy Bartimpex.
Foto: parkiet.com

W jakiej kondycji jest dziś polski rynek biopaliw?

Branża rozwija się dobrze w całej Europie ze względu na ograniczanie emisji CO2 i prace nad tym, by paliwa kopalniane były wykorzystywane w coraz mniejszym stopniu. Jeśli chodzi jednak o Polskę, to częste zmiany w prawie powodują, że nie powstają nowe firmy. Te, które zainwestowały kiedyś, borykają się dziś z takimi trudnościami. Tymczasem trzeba włożyć dużo wysiłku również w to, by cały czas rozwijać technologie i być innowacyjną firmą. My to próbujemy robić, jednak w Niemczech czy Stanach Zjednoczonych pomoc ze strony państwa jest większa.

A czy w najbliższym czasie mają wejść jakieś kolejne zmiany legislacyjne?

Mam nadzieję, że nie, bo ostatnia zmiana ustawowa zepsuła wystarczająco dużo. Myślę, że potrzebujemy szerokiej debaty na temat tej niezbyt szczęśliwej ustawy z końca zeszłego roku, która bardzo mocno zmniejszyła naszą konkurencyjność w stosunku do przedsiębiorstw szczególnie w Niemczech.

W jaki sposób?

Wiadomo, że branża biopaliw jest dużym odbiorcą np. oleju rzepakowego. Jest to bardzo wrażliwy produkt ze względu na pojawiające się karuzele VAT-owskie. Zmiany legislacyjne idą w tę stronę, aby te patologie ograniczyć. I to jest słuszne. Natomiast sposób, w jaki się do tego zabiera, jest taki, że utrudnia się bardzo nam jako końcowym odbiorcom, czyli tym, którzy już nie handlują olejem rzepakowym, ale go przerabiają, zakup takiego oleju. Sporo mówi się ostatnio na temat suszy.

Jak ona wpłynie na rynek biopaliw?

W wielu moich produktach używam zbóż i uważam, że mówienie o skutkach tej suszy jest trochę przesadzone. Nie widzimy różnicy ani w cenach, ani w dostępności surowców w porównaniu z zeszłym rokiem.

Wróćmy do technologii. Kilka lat temu mówiło się sporo o biopaliwach III generacji. Widać jakieś nowe trendy w branży na świecie?

Ja już teraz produkuję biopaliwa II generacji na skalę przemysłową. W tej technologii chodzi o to, by do produkcji nie wykorzystywać surowców przeznaczonych dla żywności. We wrześniu wyprodukujemy od 5 do 7 tys. ton takich biopaliw. Budujemy też nową instalację. Dziś wygrywa ten, którego produkt ma jak najmniejszą emisję CO2. My tę emisję potrafimy zbijać dość mocno i mam nadzieję, że w przyszłym roku wyprodukujemy już około 80 tys. ton paliw II generacji. To jest bardzo innowacyjny biznes, który istnieje dopiero 17 lat i cały czas będzie się rozwijał.

Jak na branżę wpływa ocieplenie klimatu?

Ograniczenie emisji CO2 jest wyzwaniem na najbliższe lata i jeśli się spóźnimy, to przegramy. Jeśli nasza gospodarka ma w którymś sektorze gonić świat pod względem innowacyjności, to tylko w takim, który jest stosunkowo młody. Niestety, na razie firm z tej branży jest mało.

Jest sporo środków publicznych na innowacje, technologie.

Myślę, że to nie jest kwestia pieniędzy, choć potrzeba dużo kapitału. Instalacja wraz z całą infrastrukturą kosztuje około 300 mln zł. To nie jest mało, ale te środki są do zorganizowania. Chodzi o to, żeby otoczenie wokół branży było lepsze, ustawodawstwo prostsze, by nie było tak częstych zmian.

Jak na rynek biopaliw może wpłynąć rozwój elektromobilności?

W ogóle nie wpłynie na żadną branżę, ani paliwową, ani biopaliwową, bo na razie aut elektrycznych nie produkuje się na skalę przemysłową. Oczywiście takie auta są, jednak tylko osobowe. My jesteśmy nastawieni przede wszystkim na wysokotonażowe auta i na inne środki transportu niż samochodowe.

Przychody Wratislavia Biodiesel w 2017 r. wzrosły w porównaniu z 2016 r., natomiast wynik netto nieco spadł. Jaka jest kondycja spółki?

W 2016 r. do wyniku weszła pewna działalność pozaoperacyjna. Natomiast w 2017 r. ten wynik jest już na samej działalności operacyjnej. Biorąc pod uwagę, że biznes jest bardzo trudny, to jest i mała konkurencja w Europie. My bardzo dużo eksportujemy. W związku z tym mamy stabilną sytuację finansową i tak będzie. Przychody na tej infrastrukturze, którą posiadamy, będą oscylowały wokół 800 mln zł. Najważniejsze są inwestycje, bo aby się rozwijać, musimy produkować paliwa II, a nawet III generacji.

Od wielu lat mówiło się o mariażu z giełdą. Czy wciąż rozważacie debiut?

Nie tylko się mówiło. Spółka była już bardzo blisko giełdy, ale z różnych powodów ten debiut się przesuwał. Mamy prosty plan, a naszym celem emisyjnym jest rozwój firmy poprzez budowę najnowszych technologii biopaliw. Chcielibyśmy pozyskać około 140 mln zł. Ja bym chciał tę spółkę upublicznić, ponieważ warto ją pokazać nie tylko u nas. Dostarczamy nasze paliwa o niskiej emisyjności do Shella, Slovnaftu czy Lukoila. Są to ogromne firmy, które często wybierają nas zamiast lokalnych dostawców i dlatego to upublicznienie byłoby ważne. Nie chciałbym składać sztywnej deklaracji, natomiast spółka na pewno zadebiutuje na giełdzie – jeśli nie w tym, to w przyszłym roku.

Druga spółka, której również pan szefuje, to Akwawit-Polmos, o której jeszcze kilka lat temu mówiło się, że jest bliska upadłości.

Rynek alkoholowy w Polsce jest cały czas trudny, a nadprodukcja jest dość duża. Natomiast na dziś spółka wypracowuje zysk operacyjny, z czego się bardzo cieszę. Na tę spółkę, która istnieje od 100 lat, nie można patrzeć tylko przez pryzmat finansów. Odeszliśmy od produkcji tanich alkoholi, m.in. dla Jeronimo Martins. Produkujemy własne brandy, które są u nas od lat. Rośnie nam eksport i to jest bardzo dobre, bo sprzedaż jest na zupełnie innych marżach. W Polsce średnia sięga około 6 proc., co przy tak wysokiej akcyzie jest nisko, natomiast eksport ma około 30–40 proc. rentowności.

Ta spółka również za jakiś czas ma szansę pojawić się na GPW?

Nie sądzę. Wśród inwestorów alkohol się bardzo źle kojarzy ze względu na to, że jest to trudny biznes, wysoko opodatkowany i mało rentowny.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły