REKLAMA
REKLAMA

Surowce i paliwa

Jerzy Kwieciński, prezes PGNiG: Analizujemy ewentualne przejęcia w energetyce

II kwartał będzie dla naszej spółki trudniejszy niż początek roku – mówi w Parkiet TV Jerzy Kwieciński, prezes PGNiG.

Jerzy Kwieciński, prezes PGNiG.

Foto: parkiet.com

Barbara Oksińska: Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo wygrało w arbitrażu spór z Gazpromem o ceny gazu w kontrakcie jamalskim. Na początku było dużo niepewności, czy rosyjski partner będzie stosować się do wyroku. Czy w końcu skorygował faktury?

Jerzy Kwieciński, prezes PGNiG: To był bardzo długi spór, zakończony największym sukcesem Polski w obszarze energetycznym. Wyrok sądu arbitrażowego wyraźnie pokazał, że ceny, które płaciliśmy za rosyjski gaz, były nierynkowe i zawyżone. Ten wyrok ustalił nowe warunki cenowe i faktycznie najpierw mieliśmy kilka tygodni szarpaniny z Gazpromem, ale dziś wracamy do normalności. Faktury za marzec zostały skorygowane i rozliczyliśmy je po nowych cenach. Także fakturę za kwiecień otrzymaliśmy już wyliczoną według nowej formuły. To jednak nie koniec konsekwencji wyroku sądu arbitrażowego, bo warunki cenowe dotyczą całego okresu – od listopada 2014 r. Z naszych szacunków wynika, że za ten okres dokonaliśmy nadpłaty w stosunku do Gazpromu w wysokości 1,5 mld dolarów, i domagamy się jej zwrotu.

Czy Gazprom akceptuje tę kwotę?

Nie chcę dzisiaj mówić o szczegółach. Nasze kontakty są bardzo intensywne, choć nie bezpośrednie z racji koronawirusa. Jesteśmy w konstruktywnym dyskursie z naszym partnerem. Wyrok nie ustalił, w jaki sposób ta nadpłata ma być zwrócona. Zależy nam jednak, żeby relacje z Gazpromem były biznesowe, a jak najmniej polityczne, choć w historii różnie z tym bywało. Wydaje się, że także Gazpromowi powinno zależeć na dobrej reputacji na europejskim rynku, bo jest przecież największym dostawcą gazu do Europy. Natomiast skala naszej nadpłaty pokazuje, jak mocno przepłacaliśmy za rosyjski gaz, choć przecież naszym klientom musieliśmy sprzedawać go po rynkowej cenie.

Kontrakt jamalski wygasa pod koniec 2022 r. Alternatywą mają być dostawy gazu z innych kierunków, głównie przez nowy gazociąg Baltic Pipe, który ma ruszyć w październiku 2022 r. Czy spółka obawia się, że Baltic Pipe nie powstanie na czas?

Widzimy, że inwestycja jest realizowana zgodnie z harmonogramem, bez żadnych zakłóceń. Naszym celem jest jak największa dywersyfikacja dostaw gazu do Polski. Nasza własna produkcja jest stosunkowo niewielka, bo zaspokaja jedną piątą potrzeb naszej gospodarki. Resztę kupujemy za granicą, chociaż w coraz większym stopniu uniezależniamy się od rosyjskiego surowca. Jeszcze w 2016 r. 87 proc. sprowadzanego gazu pochodziło z Rosji, w tej chwili to jest 60 proc. i ta ilość będzie się zmniejszała. Po 2022 r. chcemy być w pełni niezależni od gazu z Rosji. Coraz więcej gazu będziemy sprowadzać w postaci ciekłej LNG. Mamy długoterminowe umowy ze spółkami amerykańskimi, sprowadzamy gaz z Kataru, ale też kupujemy go na giełdach z różnych miejsc na świecie. W zeszłym roku sprowadziliśmy w sumie 3,4 mld m sześc. tego surowca, czyli wielkość porównywalną do krajowego wydobycia, ale terminal w Świnoujściu zwiększa moce. Poza tym powstaje właśnie Baltic Pipe, który umożliwi transport gazu z szelfu norweskiego. Mamy też coraz więcej połączeń z krajami sąsiednimi.

Jak mocno pandemia uderzyła w biznes spółki?

Pokazaliśmy bardzo dobre wyniki operacyjne za I kwartał. Zwiększyliśmy w tym czasie ilość sprzedawanego gazu i zanotowaliśmy rekordowy eksport tego surowca. Jednak II kwartał będzie trudniejszy, bo w tym czasie pandemia znacznie silniej dotknie naszą gospodarkę. Naszymi odbiorcami są nie tyko osoby indywidualne, ale też firmy, m.in. z branży petrochemicznej czy zakłady nawozowe. Jeśli fabryki mniej produkują, to mniej zużywają gazu i to przekłada się na nasze wyniki. Myślę, że dzięki temu, że po innych cenach kupujemy już gaz rosyjski, uda nam się utrzymać marże w sektorze obrotu i magazynowania. Gorzej będzie w biznesie wydobywczym, bo widzimy jakie są ceny gazu i ropy naftowej na rynku, a to przekłada się na nasze wyniki.

Czy pomimo pandemii trwają prace nad przejęciami np. spółek ciepłowniczych?

Przeglądamy cały portfel naszych inwestycji w każdym segmencie. To co nas na pewno interesuje, to sektor ciepłownictwa w Polsce. Nasza spółka Termika jest drugim operatorem na tym rynku. Uważam, że przyszłość ciepłownictwa będzie polegała na zmianie wykorzystania paliwa z węgla na gaz i to uzasadnia naszą aktywność w tym biznesie. Zakładamy że na tym rynku będzie w najbliższych latach następowała konsolidacja. Sektor będzie też wymagał znaczących inwestycji, a my możemy je przeprowadzić. Chcemy być na tym rynku silniej obecni, dlatego jesteśmy zainteresowani większymi i mniejszymi akwizycjami.

Czy transakcji możemy spodziewać się jeszcze w tym roku?

Nie wykluczamy, że transakcja w tym roku dojdzie do skutku, może nawet więcej niż jedna.

Czy wchodzi w grę zakup większej spółki energetycznej, tak jak zrobił to Orlen przejmując Energę?

Analizujemy wszystkie możliwe akwizycje w energetyce, które będą miały rację bytu dla naszej spółki. Jeśli taka inwestycja będzie miała sens, to w nią wejdziemy.

PGNiG pracuje nad aktualizacją strategii. Na co położy nacisk?

Pandemia pokazuje, że taka spółka jak nasza musi być bardziej zdywersyfikowana. Dlatego chcemy mocniej wejść w sektor biogazowy, zwiększyć rolę gazu LNG i CNG, interesuje nas też program wodorowy, bo wodór w naszej ocenie będzie zastępował w przyszłości gaz w transporcie i krajowych sieciach. Interesuje nas też wejście w odnawialne źródła energii - instalacje fotowoltaiczne i wiatrowe. Chcemy to wszystko uwzględnić w aktualizacji strategii. Naszym celem jest, by dokument został przyjęty do końca roku.

Cała rozmowa: YouTube.pl/ParkietTV

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA