REKLAMA
REKLAMA

Przemysł

Rząd zajął się dziś rekompensatami dla przemysłu

Projekt ustawy o systemie rekompensat dla sektorów i podsektorów energochłonnych został we wtorek po południu przyjęty przez rząd praktycznie z marszu. Opracowana przez ministerstwo przedsiębiorczości i technologii ustawa ma w założeniu służyć wsparciu branż energochłonnych, ale równie wielkie znaczenie – przynajmniej według politycznych deklaracji – ma jej społeczny kontekst.
Foto: Adobestock

– Wprowadzenie systemowego rozwiązania na rzecz wsparcia branż energochłonnych jest konieczne m.in. po to, by chronić mniejsze miasta. To w nich najczęściej zlokalizowane są bardzo duże przedsiębiorstwa z tych branż, które są zarazem głównymi pracodawcami w regionie – podkreśla szefowa resortu, Jadwiga Emilewicz, w komunikacie. – Jedno miejsce pracy w przemyśle energochłonnym tworzy nawet 5-7 miejsc pracy w całym systemie – dodaje. W około trzystu firmach, których dotyczyć będą przepisy ustawy, pracuje w sumie ok. 404 tysięcy osób.

Sięgające 70 proc. podwyżki cen energii, które wprowadzano w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, szczególnie boleśnie uderzyły w branże energochłonne: przede wszystkim z branży hutniczej, chemicznej czy papierniczej. W firmach tego typu rachunki za prąd mogą dobijać pułapu 40 proc. wszystkich kosztów, co pośrednio odbija się na finansach (poprzez podatki) i życiu społecznym (sponsoring lokalnego życia kulturalnego i sportu) lokalnych społeczności.

Według założeń projektu, środki na rekompensaty mają pochodzić z pieniędzy uzyskanych poprzez sprzedaż uprawnień do emisji CO2 w roku poprzednim. Na rekompensaty władze będą mogły przeznaczyć do 25 proc. przychodów z wspomnianego wyżej źródła. Gdyby się okazało, że łączna kwota pieniędzy, o które zawnioskują przedsiębiorcy, przewyższy środki uzyskane przez sprzedaż uprawnień – rekompensata będzie zmniejszana proporcjonalnie dla wszystkich uprawnionych. Jak szacuje Polska Izba Przemysłu Chemicznego, maksymalny roczny limit środków finansowych przeznaczonych na przyznanie rekompensat za 2019 i 2020 rok wynosi 890 mln złotych.

– Ta kwota może w przyszłości maleć – ostrzega w rozmowie z „Parkietem” Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club i były wiceminister finansów. – Co prawda, ceny uprawnień w ostatnich latach raczej rosną, ale wkrótce zachodnie gospodarki przestawią się na odnawialne źródła energii i wiele się na aukcjach uprawnień nie zarobi – przewiduje.

– Zgoda na rekompensaty wraz z obniżeniem akcyzy na prąd, opłaty przejściowej i ulgą w opłacie kogeneracyjnej to pakiet rozwiązań, który pozwala nam skuteczniej walczyć o naszą konkurencyjność. Bez wątpienia decyzja MPiT jest krokiem w dobrą stronę – mówi nam Tomasz Zieliński, szef PIPC, przypominając, że z podobnego wsparcia korzystają także firmy na Zachodzie. Resort podkreśla z kolei, że ceny dla przemysłu energochłonnego bez rekompensat wynosiłyby ok. 65 zł/MWh, zaś dzięki schematowi wsparcia różnica spadnie do 27 zł/MWh.

Firmy energochłonne nie mają jednak wątpliwości, że rekompensaty nie są jednak rozwiązaniem trwałym. – W kolejnych latach należy liczyć się z istotnymi wzrostami cen energii, co wynika ze struktury wytwarzania energii elektrycznej w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym, opartej obecnie głównie o wysokoemisyjne źródła węglowe – mówi „Parkietowi” Artur Dziekański z Grupy Azoty. Podkreśla, że rekompensaty przyniosą ulgę, ale w krótkim terminie. – Należy rozważyć systemowe wsparcie działań mających na celu poprawę efektywności energetycznej, rozwój energetyki przemysłowej z dużym udziałem kogeneracji oraz rozwój alternatywnych źródeł energii elektrycznej, w szczególności opartych na OZE i na magazynach energii – dodaje.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA