Parkiet TV

Dokąd zmierzają WIG20, S&P500, dolar i bitcoin? Prognozuje Wojciech Białek

W piątkowym Parkiet TV gościem Piotra Zająca był Wojciech Białek, analityk, autor bloga "K(no)w future". Rozmawialiśmy o prognozach dla WIG20, sWIG80, Wall Street, dolara i bitcoina.
Foto: parkiet.com

Zacznijmy od prognoz dla warszawskiej giełdy, a konkretnie dla WIG20. Indeks wszedł w ten rok z korektą, z 2100 pkt na 1950 pkt. Czy to już koniec wzrostowego trendu, który zaczął się w marcu 2020 r.?

Jako cyklista odwołuje się przy okazji takich prognoz do cyklu Kitchina, czyli podstawowe cyklu gospodarczego. Od ma średnio 40 miesięcy, co przekłada się na to, że mniej więcej co 3 lata i 4 miesiące na giełdzie pojawiają się ekstrema. Ostatni szczyt na GPW wypadł w styczniu 2018 r., co daje nam kolejny szczyt w maju tego roku. W normalnych warunkach trzymałbym się tej predykcji, która wpisywałaby się w "sell in may and go away". Szkopuł w tym, że pandemia trochę ten obraz zniekształciła. Dlatego proponuje nieco inne spojrzenie. Na wykresie WIG20 widać formację podwójnego dna (minima w marcu i październiku 2020 r.), która została opuszczona górą w grudniu. Jej rozmiary sugerują zasięg 2600 pkt. Cel powinien być osiągnięty mniej więcej na pół roku, w III kwartale.

Bardzo dobrze zaczęły rok mniejsze spółki. Indeks sWIG80 w czwartek poprawił szczyt hossy i jest na poziomach najwyższych od 2007 r. Trend jest silny. Czy w pana prognozie maluchy też będą zyskiwać, podobnie jak blue chips?

Dla mnie celem sWIG80 w tej hossie jest historyczny szczyt, czyli ten z lipca 2007 r. Brakuje mu trochę ponad 20 proc. Myślę, że ten dystans jest do pokonanie w podobnym czasie, jak dla WIG20.

Brzmi bardzo optymistycznie.

Nie przesadzałbym. Proszę zauważyć, że sWIG80 w ciągu roku wzrósł z 9 000 pkt na ponad 17 000 pkt. W tym kontekście te pozostałe 20 proc. do zdobycia to ostatnia faza rynku byka. To będzie więc okazja na stopniową dystrybucję. Jesteśmy w ostatniej "ćwiartce" hossy, więc ostrożnie z tym optymizmem.

Tak dawno nie mieliśmy na GPW prawdziwej hossy, że perspektywa takiej "ćwiartki" jest obiecująca. Pytanie tylko, które sektory mogłyby tę ostatnią fazę rynku byka pchać na przód? Gaming trochę nam osłabł, a fotowoltaika bardziej dominowała na NewConnect.

Ja wskazałbym na budownictwo, ale nie tylko odnośnie do tych przewidywanych ostatnich miesięcy hossy, ale szerzej, w perspektywie kolejnych trzech lat. Skąd ten optymizm? Kilka dni temu otrzymaliśmy dane z Eurostatu na temat europejskiego rynku nieruchomości, z których wynika, że po Luksemburgu, Polska miała najwyższą zmianę cen nieruchomości rok do roku. I tutaj, jako cyklista, odwołam się do cyklu Kuznetsa, który dotyczy inwestycji infrastrukturalnych. On wyznacza rytm fal hossy i bessy na światowym rynku nieruchomości. On trwa średnio 16-17 lat i ostatnio szczyty wyznaczał w 1974 r., 1990 r. i 2007 r. Stąd następnego szczytu na globalnym rynku można oczekiwać na przełomie 2023 i 2024. A jak popatrzymy sobie, który sektor radził sobie najlepiej w latach 2004-2007, czyli w ostatniej fazie poprzedniego cyklu, to zobaczymy, że spółki budowlane drożały wówczas nie o kilkadziesiąt procent, ale kilkadziesiąt razy. Nie wiem, czy teraz zwyżki też będą tak spektakularne, ale pamiętajmy, że Polska otrzymała z Unii spory pakiet pomocy, co wspierać powinno inwestycje infrastrukturalne.

A jakie są pana zdaniem perspektywy hossy na Wall Street? Trwa tam najdłuższy rynek byka w historii. Indeksy S&P500 i Nasdaq zaczęły 2021 r. nowymi rekordami. Czy widać tam jakiekolwiek sygnały zakończenia tej długoterminowej tendencji?

Nie widzę sygnałów jej zakończenia, ale wyhamowania już tak. Kilka dnia temu porównywałem historyczne zachowanie S&P500 w dwuletnim okresie poprzedzającym zaprzysiężenie prezydenta USA. Szukałem tych, które najsilniej korelują z ostatnimi dwoma latami. Wybrałem do analizy 7 okresów, dla których współczynnik korelacji był wyższy niż 0,7. Uśredniłem te dane i zrobiłem projekcje na przyszłość. Ku mojemu zaskoczeniu otrzymałem płaską linię w perspektywie kolejnych 20 miesięcy. Na to się składały 4 lata bessy, 2 lata rynku horyzontalnego i 2 lata rynku byka. Stąd wynika, że mniej więcej jest 75 proc. szans, że rynek w tym okresie nie urośnie. To się wpisuje w cykl prezydencki, który niby ostatnio zanika, ale mimo wszystko wskazuje na to, że najlepszy okres dla Wall Street jest dopiero po III kwartale drugiego roku po wyborach, a wcześniej decyzje polityczne raczej rynkowi akcji nie sprzyjają. Dlatego zakładam, że zostało nam kilka miesięcy na dokończenie trwające impulsu hossy, a później, do października 2022 r. czeka nas słabszy okres amerykańskiego rynku.

Czy w te perspektywę słabości Wall Street wpisuje się spodziewana, dalsza deprecjacja dolara? Pan też się jej spodziewa?

Tak. I trzymając się tych historycznych porównań, o których wspominałem, mogę pokusić się o dokładną prognozę USD/PLN. Załóżmy, że mamy teraz powtórkę ze stycznia 2004 r. Dolar kosztował wtedy ponad 3 zł, a do 2008 r. spadł do 2 zł. W tym scenariuszu obstawiam, że w ciągu następnych trzech-czterech lat powtórzymy tę historię i amerykańska waluta znów spadnie o 33 proc.

To na koniec poproszę o prognozy dla bitcoina. Zaczął rok rekordem historycznym przy 42 000 USD, teraz spadł do 30 000 USD. Pękła bańka, czy to tylko korekta?

Spodziewam się jeszcze 7-8 miesięcy zwyżek na tym rynku. Te predykcję opieram na historycznych zachowaniach kursu. W poprzednich, nazwijmy to "halvingowych cyklach", po przebiciu poprzedniego szczytu bitcoin rósł raz przez 7 a raz przez 8 miesięcy. Stąd wniosek, że trwający trend utrzyma się mniej więcej do czerwca/lipca tego roku. W tym kontekście ostatni, silmny spadek, to tylko ruch korekcyjny. Dopiero po prognozowanym szczycie spodziewam się tradycyjnej bessy, która obniży wycenę tej kryptowaluty o 90 proc.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.