Parkiet PLUS

Pytania do... Tomasza Miziołka prof. Uniwersytetu Łódzkiego, twórcy etf.com.pl

Animatorzy, którzy odpowiadają za wyceny ETF-ów, nie zawsze, a tym bardziej w takich ekstremalnych momentach, są w stanie w odpowiedni sposób tak zarządzać popytem i podażą, by odzwierciedlać dokładnie notowania indeksów - mówi Tomasz Miziołka, twórcy etf.com.pl
Foto: materiały prasowe

W ostatnich tygodniach, czyli podczas załamania na rynkach, na świecie było sporo przypadków, kiedy notowania ETF-ów rozjechały się z indeksami, które miały naśladować. Dlaczego?

Rzeczywiście, takie sytuacje miały miejsce, jednak nie jest to nic nadzwyczajnego na rynku funduszy pasywnych notowanych na giełdach. Zawsze gdy jest duża zmienność, pojawiają się większe różnice w notowaniach funduszy w porównaniu z indeksami bazowymi. Oczywiście do takich wypadków dochodziło również w przeszłości, z prostego powodu. Animatorzy, którzy odpowiadają za wyceny ETF-ów, nie zawsze, a tym bardziej w takich ekstremalnych momentach, są w stanie w odpowiedni sposób tak zarządzać popytem i podażą, by odzwierciedlać dokładnie notowania indeksów.

Czyli do takich sytuacji będzie dochodzić?

Absolutnie tak, zwłaszcza wtedy, gdy na rynkach będzie panować duża zmienność. Z drugiej strony takie warunki, jakie panowały na rynkach w marcu, zdarzają się bardzo rzadko. Tym razem jednak wyjątkowe było to, że problemy dotyczyły głównie nie akcyjnych, ale dłużnych ETF-ów w Europie i Stanach Zjednoczonych (na krajowym rynku takich produktów nie ma), głównie tych inwestujących w obligacje firm. Dlatego odbiło się to tak głośnym echem na świecie. Duże różnice w notowaniach były efektem wysokiej zmienności cen papierów dłużnych, szczególnie korporacyjnych, a także znacznie mniejszej niż w przypadku obligacji skarbowych płynności. Dyskonto między notowaniami jednostek a indeksu nawet dużych i płynnych ETF-ów sięgało kilku procent, podczas gdy w normalnych warunkach wynosi od kilku do kilkunastu punktów bazowych. Dotąd zwykle podobne problemy występowały w ETF-ach akcji, zwłaszcza z ekspozycją na małe spółki czy na rynki wschodzące.

Co dzieje się z takim funduszem w kolejnych dniach?

Animator dalej stara się precyzyjnie naśladować indeks, korygując „błąd". Widać to było np. w krajowych funduszach ETF Beta Securities, które w przypadku pojawienia się dyskonta lub premii na zakończenie sesji danego dnia w kolejnych były już z reguły wyceniane prawidłowo.

Może nie wszystkie rynki są dla tego typu funduszy?

Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Rynki bazowe się zmieniają i jeśli problemy będą się powtarzać, to inwestorzy nie będą zainteresowani powierzaniem takim ETF-om kapitału i zapewne wypłacą to, co zainwestowali, w efekcie czego dojdzie do znacznej redukcji aktywów. Wówczas fundusz zostanie zlikwidowany, co dzieje się na rynku ETF-ów dość często, znacznie częściej niż w przypadku tradycyjnych funduszy. Rynek zatem sam się dostosuje. Wątpię, by w związku z marcowymi zawirowaniami inwestorzy stracili zaufanie do funduszy pasywnych, bo to są naprawdę wyjątkowe sytuacje. Wręcz przeciwnie – marcowe dane dotyczące napływu kapitału do funduszy Beta ETF i funduszu Lyxora naśladującego indeks WIG20TR pokazują, że inwestorzy mają do nich duże zaufanie. Nie można oczywiście wykluczyć, że do tego rodzaju zdarzeń będzie dochodzić częściej, bo ETF-y rozwijają się na nowych, słabiej rozwiniętych rynkach, m.in. w Polsce. Jednak ogromna zmienność zwykle zdarza się raz czy dwa na dekadę i niedokładne odzwierciedlenie indeksów w takich momentach w żaden sposób nie neguje zasadności funkcjonowania takich produktów. PAAN

Powiązane artykuły