REKLAMA
REKLAMA

Parkiet PLUS

Gdy globalna fabryka ma przestój

Chiny › Epidemia koronawirusa pokazuje, jakim błędem było nadmierne skoncentrowanie produkcji w jednym kraju przez międzynarodowe koncerny. Dywersyfikacja łańcuchów dostaw nie będzie łatwa.

Epidemia koronawirusa doprowadziła do przestojów w fabrykach, ale też przyczyniła się do tego, że na stołówkach zaczęto oddzielać od siebie klientów.

Foto: STR / AFP

– Nie chcę wykonywać żadnej zwycięskiej rundy z powodu bardzo niefortunnej i bardzo złośliwej choroby. Ale jest faktem, że daje ona spółkom dodatkową kwestię do rozważenia przy przeglądzie ich łańcuchów dostaw. Myślę więc, że to przyspieszy powrót miejsc pracy do Ameryki Północnej – stwierdził w niedawnym wywiadzie dla Fox Business Wilbur Ross, amerykański sekretarz handlu. Nie był jedynym oficjelem, który w ostatnich dniach mówił o tym, że następstwem epidemii koronawirusa powinny być zmiany w międzynarodowych łańcuchach dostaw. – Obecnie Chiny są nie tylko producentem tanich dóbr, ale też mają swoje miejsce w łańcuchach dostaw wielu produktów zaawansowanych technologicznie. A to oznacza, że wpływ zaburzeń łańcuchów dostaw będzie odczuwalny na całym świecie. Myślę, że to dobra lekcja dla wszystkich, by przyjrzeli się odporności takich łańcuchów – powiedział w rozmowie z CNBC Chan Chun Sing, singapurski minister przemysłu i handlu.

Już amerykańsko-chińska wojna handlowa pokazała, że zbytnie uzależnienie od dostaw z Chin może być niebezpieczne. Stała się impulsem dla wielu spółek, by przenieść część produkcji z Państwa Środka do krajów takich jak Wietnam, Tajlandia czy Meksyk. To przyspieszyło proces, który rozpoczął się wiele lat wcześniej i był spowodowany rosnącymi kosztami pracy w Chinach. Jednak nawet po wybuchu wojny handlowej inwestorzy zagraniczni wciąż otwierali nowe fabryki w Państwie Środku (przykładem jest zeszłoroczna inwestycja niemieckiego koncernu BASF w zakłady chemiczne za 10 mld euro), a niedawna amerykańsko-chińska umowa „pierwszej fazy" dała nadzieję, że wszystko może zostać „po staremu". Ledwo co wysechł atrament na tym porozumieniu, a Chiny zostały sparaliżowane przez epidemię. Jeszcze w tym tygodniu wiele fabryk w Chinach nie pracowało, a daty ich ponownego otwarcia były niepewne. Hyundai musiał na kilka dni zamknąć swoje fabryki samochodów w Korei Płd., a Nissan – jeden z zakładów w Japonii, bo zabrakło części importowanych zza Wielkiego Muru. Według prognoz International Data Corporation dostawy smartfonów z Chin mogą spaść w I kwartale aż o 30 proc. Czy wstrząs związany z koronawirusem może więc ostatecznie przekonać międzynarodowe korporacje do większego zdywersyfikowania łańcuchów dostaw i zmniejszenia zależności od największej azjatyckiej gospodarki?

Artykuł dostępny tylko dla e-prenumeratorów "Parkietu"
Kup eprenumeratę Parkietu w promocji i #zostanwdomu
    Otrzymujesz dostęp do:
  • analiz, opinii, komentarzy, kwartalnych wyników finansowych
  • oraz pozostałych artykułów serwisu Parkiet.com
Kup teraz

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

© Licencja na publikację

© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA