Okiem eksperta

Facebook i Twitter to nie wszystko

Serwisy społecznościowe, Facebook i Twitter, cieszą się popularnością nie tylko wśród użytkowników, ale także u reklamodawców, którzy wykorzystują media społecznościowe do promowania swojej marki bądź produktu.

Łukasz Zymiera młodszy zarządzający, Caspar Asset Management

Foto: materiały prasowe

O popularności świadczą liczby. Z przynajmniej jednej aplikacji należącej do Facebooka (WhatsApp, Instagram, Messenger) korzysta globalnie 2,5 mld użytkowników miesięcznie, a przychody spółki rosną o ponad 40 proc. rok do roku. Amerykańscy giganci internetowi dominują, ale nie są jedyni. W Chinach wielką popularnością cieszą się komunikatory WeChat i QQ, z których łącznie korzysta miesięcznie prawie 2 mld użytkowników. Obie aplikacje należą do spółki Tencent, której kapitalizacja przekracza 400 mld dolarów.

Amerykańskie serwisy społecznościowe uzyskują zdecydowaną większość przychodów z reklam, ale komunikatory, jak WhatsApp i Messenger, pozostają wciąż mało zmonetyzowane. Inaczej jest w Chinach. WeChat umożliwia dokonanie płatności za zakupy w internecie czy w sklepie stacjonarnym lub rezerwacji hotelu bądź miejsca w restauracji. W Państwie Środka jest Weibo, odpowiednik Twittera. Ta mikroblogowa platforma łączy w sobie jeszcze elementy YouTube'a i Instagrama. Znajdziemy tam wideo oraz wielu influencerów, czyli osób promujących produkty bądź usługi. Nasuwa się pytanie, dlaczego amerykańskie spółki nie rozwinęły takich usług jak Chińczycy, m.in. płatności. Moim zdaniem jest to wynik większej konkurencji oraz niejednorodności rynków, na jakich działają spółki z USA.

W przypadku szybko rosnących spółek, w szczególności portali społecznościowych, należy zachować szczególną ostrożność w prognozowaniu wzrostu w przyszłości. Twitter po wejściu na giełdę w 2013 roku rozwijał się w tempie około 100 proc. rok do roku, a już w 2016 roku wzrost zbliżył się do zera, aby w 2017 roku zanotować ujemną dynamikę przychodów. Wyhamowania wzrostu doświadczył także debiutujący niedawno Snap, właściciel aplikacji Snapchat. Wchodząc na giełdę w 2017 roku, Snap rozwijał się ponad 400 proc. rok do roku, w ostatnim kwartale wzrost przychodów spadł do nieco ponad 40 proc. Odbiło się to na jego notowaniach i inwestorzy, którzy wzięli udział w IPO, ponieśli blisko 30-proc. stratę.

Na tym tle wyróżnia się Facebook, który od debiutu w 2012 roku rozwija się w tempie około 50 proc. rok do roku. Jednak wysoki wzrost nie może trwać w nieskończoność. Trudno o nowych użytkowników, w szczególności w USA i Europie. Do tego ciężko zamieszczać więcej reklam, a Instagram, który w ostatnich kwartałach napędzał wyniki, także wyczerpuje możliwości wyższej monetyzacji.

Po ostatnich wynikach finansowych Mark Zuckerberg zapowiedział spowolnienie wzrostu oraz inwestycje w bezpieczeństwo danych i sztuczną inteligencją. Spotkało się to z negatywną reakcją rynku. Akcje Facebooka taniały o ponad 20 proc., co uszczupliło wycenę o ponad 125 mld dolarów. Jednocześnie Facebook inwestuje w nowe produkty, które mogą zwiększyć przychody w przyszłości, a rynki azjatyckie mogą jeszcze napędzać wzrost.


Wideo komentarz