REKLAMA
REKLAMA

Kryptowaluty

Lech Wilczyński: Korekta na bitcoinie może potrwać 2-3 lata

Lech Wilczyński, założyciel kantoru kryptowalutowego InPay był gościem Piotra Zająca w piątkowym Parkiet TV. Rozmawialiśmy o najważniejszych wydarzeniach w świecie bitcoina i technologii blockchain w mijającym roku oraz o perspektywach na rok kolejny.

Lech Wilczyński, założyciel kantoru kryptowalutowego InPay

Foto: parkiet.com

Jak myślę o kryptowalutach w 2018 r. to przychodzą mi do głowy trzy rzeczy: bessa na bitcoinie, upadek ICO oraz fork na bitcoin cash. A tobie z czym kojarzy się ten rok w branży?

To był rok spod znaku „sprawdzam", czyli bessa odsiała kiepskie projekty i utrzymały się na rynku te, które miały sensowny model biznesowy i były przygotowane na spadki notowań. Jeśli ktoś zakładał w swoim planie, że bitcoin będzie tylko rósł, no to myślę, że został sprowadzony na ziemię. Zwróciłbym też uwagę, że owszem wiele projektów ICO upadło, ale z tradycyjnymi startupami też jest przecież tak, że 90 proc. z nich nie udaje się rozwinąć biznesu. Pod tym względem branża kryptowalutowa niewiele się różni i nie ma co demonizować tych statystyk. Szokujące może być to, że niektóre zbiórki faktycznie liczyły setki milionów dolarów i okazywały się wtopą. Jest jednak sporo takich, które zebrały środki, rozwinęły swój produkt i funkcjonują.

A jak oceniasz sytuację bitcoina?

Jeśli patrzeć tylko na 2018 r. to spadek faktycznie jest dotkliwy, ale jak wziąć pod uwagę dwa ostatnie lata, to wciąż kurs jest 400 proc. na plusie. I dodam, że znaleźliśmy się teraz w ciekawym momencie, bowiem banki centralne kończą programu skupu obligacji i zaostrzają politykę monetarną. Inwestorzy instytucjonalni mogą więc dojść do wniosku, że czas hossy na tradycyjnych rynkach dobiegł końca i trzeba przerzucić kapitał w inne miejsce. Pytanie, czy bitcoin jest tutaj dobrą alternatywą?

No nie wiem...

Ja jestem optymistycznie nastawiony co do długoterminowych perspektyw bitcoina, ale na tę chwilę nie jestem przekonany, że już za moment czeka nas odbicie notowań i powrót hossy. Zakładam, że będziemy mieć dłużą korektę, trwającą dwa/trzy lata.

Kurs kursem, ale w branży mówi się, że czas bessy został wykorzystany na, nazwijmy to „technologiczne zbrojenie". Szczepan Bentyn mówił w naszym studiu, że bitcoin nigdy nie był tak silny fundamentalnie, jak teraz. Zgadasz się?

Tak. Działa już Lightning Network, jest testowany i wykorzystywany na co dzień w płatnościach. To otwiera drogę do wprowadzenie mikropłatności i obniżki kosztów transakcyjnych. Ironią losu było to, że rok temu bitcoin miał rekordową wycenę, a technicznie zupełnie sprostał ówczesnemu popytowi. Teraz sprawa jest odwrotna – wycena nie dogania możliwości technologicznych. Czyli podobnie jak na tradycyjnych rynkach – fundamenty są oderwane od kursu. Dodam też, że my jako środowisko postrzegamy też rozwój kryptowalut, jako rodzaj presji na tradycyjne systemy bankowe czy giełdowe. Te ostatnie muszą w końcu dostrzec, że można oferować usługi szybciej, taniej i przez siedem dni w tygodniu 24 godziny na dobę.

Ostatni raport serwisu chainanalysis.com pokazał, że w sumie w blockchainie bitcona powstało 420 mln adresów, z czego tylko 37 proc. jest aktywnych, a z nich tylko 20 proc. ma obecnie jakieś środki. To sugeruje, że wykorzystanie kryptowaluty nie jest jakoś powszechne?

Akurat liczba adresów to nie jest dobry wyznacznik, bo ich tworzenie jest proste jak pstryknięcie palcem. Wiele z nich może więc powstawać tylko dla eksperymentu. Lepszym wyznacznikiem byłaby liczba zainstalowanych portfeli. Na przykład dostawca portfeli sprzętowych – Ledger, chwali się, że sprzedał ich już 1,5 mln. Ale nie oszukujmy się – liczba użytkowników kryptowalut wciąż jest śmiesznie mała. To jest kropla w morzu. Nie ma powszechnej akceptowalności bitcona jako środka płatniczego, więc trudno o imponujące raporty. Z drugiej jednak strony, skoro przy tak niskiej adopcji mamy i tak sporą rozpoznawalność rynku i wysokie wyceny, to co będzie się działo, jeśli bitcoin się jeszcze bardziej upowszechni... Chociaż pamiętajmy, że konkurencja jest spora, jako chociażby chiński Alipay, który w krótkim czasie pozyskał miliony klientów i w zasadzie w Chinach nie zrobi się biznesu, jeśli nie korzysta się z tego rozwiązania.

Zawsze pytam ludzi z branży o to, czym będzie bitcoin w długim terminie – środkiem płatniczym, czy jednak cyfrowym złotem? Jakie jest twoje zdanie?

Ja widzę przyszłość kryptowalut jako waluty czy też narzędzia dla maszyn, niekoniecznie dla ludzi. Mam na myśli m. in. sztuczną inteligencję czy internet rzeczy. Może być tak, że ludzie nawet nie będą wiedzieć, że używane przez nich urządzenia wykorzystują tego typu cyfrowe nośniki wartości. Więc to będzie cyfrowa waluta, dla cyfrowego świata.

Skróćmy trochę perspektywę czasową. Myślisz, że tokenizacja spółek i projekty STO (Security Token Offering) to będzie dominujący trend w branży w przyszłym roku?

Myślę, że szykuje się pod tym względem spora przemiana. Jeśli firmy będą mogły emitować tokeny i cały proces będzie akceptowany przez nadzorców i uregulowany, i będzie możliwość legalnego obrotu tymi aktywami na alternatywnych platformach, to widzę w tym spory potencjał. Robią to już m. in. NeuFund i TokenBridge. Na wielu zagranicznych rynkach podejmowane są już takie próby. Tokenizacja oznacza obniżkę kosztów, a przecież wszystkim zależy na tym, by były one jak najniższe.

Myślisz, że przyszły rok sprowadzi też ludzi na ziemie w kwestii tego, że blockchain jest lekiem na wszystko? Bo w zasadzie, pomijając jego prywatne wersje, jak na razie sprawdza się tylko w kryptowalutach.

Moim zdaniem, poza środkiem płatniczym, blokchain w formie otwartej może się sprawdzić tam, gdzie potrzebny jest trwały nośnik informacji, którego nie da się zmanipulować, który jest dostępny globalnie. Widać niestety takie tendencje, że blockchain jest słowem wytrychem, bo na przykład mamy rozwiązanie, gdzie są tylko dwa węzły, oba należą do tej samej firmy, a nazywa się to łańcuchem bloków. Jest to więc próba przypisywanie cech systemowi, który tych cech nie ma.

Na koniec zapytam jeszcze o ostatnie zwyżki na bitocinie. Odbicie zdechłego kota czy trwalsza zwyżka?

Nie wierze, że to jest trwałe odbicie. Raczej chwilowe odreagowanie rynku. Zwrócę tylko uwagę, że mamy teraz odwrotną korelację z tym, co dzieje się na Wall Street. Kiedy S&P500 zaczął nurkować, bitcoin zyskał 20 proc.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA