Giełda

Zarząd mówi o walnym z pajacami

Znakomicie rozumiem, że można mieć odmienne zdania. Na rynku kapitałowym jest często tak, że różne grupy inwestorów mają inne postrzeganie wielu spraw.
Foto: materiały prasowe

Prowadzi to często do sporów między akcjonariuszami. Najczęściej niestety są to sytuacje, w których duży akcjonariusz wykorzystując swoją uprzywilejowaną sytuację, czyli większość na walnym, próbuje naruszyć prawa akcjonariuszy mniejszościowych.

Takie spory to chleb powszedni na rynku kapitałowym. Czasami udaje się je załagodzić w drodze rozmów, np. na walnym zgromadzeniu. Czasami dzieje się tak w drodze wymiany pism wyjaśniających sytuację prawną, zdarza się też, w skrajnych przypadkach, że rozstrzyga dopiero sąd. Normalna kolej rzeczy. W zdecydowanej większości przypadków opisane wyżej spory są interakcją kulturalnych ludzi. Poglądy są różne, lecz przynajmniej dyskusja jest toczona na poziomie, który określiłbym słowem: cywilizowanym.

Są jednakże od tej reguły niechlubne wyjątki. Są spółki, które obrażają swoich akcjonariuszy, publicznie z nich kpią i wyrażają się o nich w sposób daleko odbiegający od powszechnie przyjętych norm społecznych. Takim przypadkiem jest spółka Veno. „Cyrk", który odbywa się na walnych zgromadzeniach tejże spółki przechodzi ludzkie pojęcie. I nie chodzi mi tutaj o nieprzestrzeganie norm prawnych. Te są przekraczane lub nie, o tym ostatecznie może zadecydować tylko sąd. Chodzi o podejście do akcjonariuszy i język, jakim przedstawiciele zarządu spółki komentują przebieg walnego.

Takimi oto słowami zarząd spółki wyraża się o akcjonariuszach biorących udział w walnym zgromadzeniu na oficjalnym blogu spółki. –

„Po 13 godzinach na sali obrad pora się rozstać. I dobrze, bo zbyt długie przebywanie z takimi pajacami może mieć zgubny wpływ na normalnych ludzi..."

Jak dla mnie ociera się to o rynsztok, a nie język powszechnie używany w cywilizowanym kraju na rynku kapitałowym. Na walnym, które odbyło się 27 lutego 2013 r., prezes spółki Veno zamiast merytorycznie odpowiadać na pytania akcjonariuszy, postanowił spędzić je, ćwierkając beztrosko na Twitterze. I tu powstaje pytanie, czy to jest uprzejme, czy też jest to zwykłe obrażanie akcjonariuszy? Oto przykładowe wpisy:

Pozostawiam Państwu ocenę jakości tychże „ćwierknięć". I nie ma kompletnie znaczenia meritum sprawy, czy Ci mniejszościowi inwestorzy mają rację, czy tylko trochę głośniej przyszli sobie pokrzyczeć. Szkoda, że Prezes Kuich z taką samą zaciekłością, jak „ćwierkał", nie odpowiadał na pytania inwestorów i nie zajmował się meritum sprawy. Kpiąc trochę, można stwierdzić, że prezes Veno nie podjechał przecież na walne nową arrinerą, aby zamknąć usta wszystkim krytykom. Mógłby więc wyjaśnić wątpliwości inwestorów. Może wówczas komunikacja spółki z nimi wyglądałaby choć odrobinę lepiej.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.