Inwestycje

Kamil Hajdamowicz, Vienna Life: To będzie dobry rok dla rynków akcji

Ożywienie gospodarcze i niskie stopy procentowe będą sprzyjać indeksom giełdowym - mówi Kamil Hajdamowicz, zarządzający aktywami w Vienna Life, w programie „Prosto z Parkietu”.
Kamil Hajdamowicz

Kamil Hajdamowicz, zarządzający aktywami w Vienna Life, był gościem Dariusza Wieczorka w programie „Prosto z Parkietu

Foto: parkiet.tv

Jak ocenia Pan ostatnie wydarzenia na rynkach? W środę zanotowano rekordy na Wall Street, a w wyborach uzupełniających do senatu Partia Demokratyczna zdobyła większość. Co to oznacza dla rynku?

Giełdy w USA kilkukrotnie w ostatnich miesiącach pozytywnie zaskakiwały. Te rekordy więc nie dziwią. W dłuższym terminie ważne będą m.in. obietnice wyborcze prezydenta elekta Joe Bidena dotyczące podniesienia niektórych podatków i częściowego cofnięcia reformy podatkowej Donalda Trumpa. Z kolei w krótkim terminie większe znaczenie dla notowań mają m.in. wyniki wyborów uzupełniających do Senatu. Ich wynik oznacza mniej chaosu i przepychanek politycznych, które elektryzowały rynki i niosły niepewność wobec wdrożenia pakietu fiskalnego. Teraz nie ma już przeszkód, aby demokraci wprowadzili swoje pomysły i pod to właśnie grają inwestorzy.

Co proponowane przez nową administrację zmiany i programy będą oznaczać dla spółek?

Pakiet fiskalny powinien złagodzić skutki gospodarcze wciąż trwającej pandemii w USA. Mimo rozpoczętego programu szczepień osiągnięcie odporności społeczeństwa jest jeszcze bardzo daleko. Ten pakiet fiskalny i poprzednie trzeba sfinansować, więc należy oczekiwać podwyżek podatków w kolejnych latach. Druga rzecz to obietnice Joe Biden, czyli cofnięcie części reform w szczególności dotyczących podatków korporacyjnych, co na pewno negatywnie przełożyłoby się na wyniki spółek. Może jeszcze nie w tym, ani nie całym następnym roku. I tak jak rynki obecnie oczekują ożywienia gospodarczego, tak w którymś momencie mogą zacząć dyskontować mniej korzystne wydarzenia w przyszłości takie jak właśnie podwyżki podatków.

Jak wpłynąć to może na dolara i rynki wschodzące oraz polską giełdę?

Nikt nie prognozuje, że Fed zacznie zacieśniać politykę pieniężną, wręcz możliwe jest dalsze wsparcie w tym zakresie, zatem w przypadku rynków wschodzących jako całości można spodziewać się pozytywnych tendencji. Szczególnie faworyzowałbym Azję Południowo-Wschodnią, która największe problemy związane z pandemią ma już za sobą i nadrabia zaległości w gospodarce w momencie, gdy Europa i USA stoją w miejscu. W przypadku Polski częściowo pozytywny wpływ słabszego dolara powinien nastąpić, ale historia pokazuje, że korelacja z rynkami wschodzącymi nie zawsze jest doskonała. Mam więc wątpliwości dotyczące polskiego rynku, ale scenariuszem dominującym są raczej zwyżki.

Rok 2020 po mocnym tąpnięciu w lutym indeksy rosły i niektóre indeksy biły historyczne rekordy. Czy w 2021 roku spodziewa się pan kontynuacji hossy, będą istotne korekty?

W 2020 r. mimo chwilowego krachu długoterminowa hossa była kontynuowana. Ten krach został bardzo szybko odrobiony w przeciwieństwie do podobnych wydarzeń z przeszłości, gdy tego typu spadki były odrabiane przez nawet kilka lat. W tym roku spodziewam się raczej szerszej hossy, nie będzie ona dotyczyć tylko wybranych branż, jak np. medycznych czy technologicznych. Większą wagę przypisałbym spółkom dochodowym, typu value, które w dalszym ciągu mimo ostatnich silnych zwyżek indeksów mają sporo do nadrobienia. Rynki grają na ożywienie w 2021 r. i trudno znaleźć scenariusz alternatywny, wszyscy są bardzo pozytywnie nastawieni do akcji. Ale to też czynnik ryzyka: gdy optymizmu jest dużo, należy być ostrożnym. Rok 2021 łatwy nie będzie.


Dlaczego?

Gra na odbicie, która trwa od ogłoszenia informacji o skuteczności szczepionek, w pewnym momencie się skończy. Teraz mamy efekt niskiej bazy roku 2020, co pomaga porównywaniu rok do roku odczytom gospodarczym w 2021 r. Poza tym w momencie, gdy inwestorzy przestaną dyskontować ten scenariusz odbicia, gospodarka realna nie będzie w aż tak dobrym stanie, co może nie sprzyjać szerokiej hossie. Jednak biorąc pod uwagę oprocentowanie długu na świecie i Polsce oraz brak realnych alternatyw inwestycyjnych, to właśnie rynek akcji jest najbardziej faworyzowaną grupą aktywów.

Co z polskim rynkiem? Nasze indeksy wprawdzie również mocno urosły od marca, ale daleko im do rekordów?

W mojej ocenie relatywną przewagę będą mieć duże oraz średnie i większe spółki nad tymi małymi. Nie oznacza to jednak, że kapitał będzie przepływał między jedną a drugą grupą. W przypadku napływów kapitału oczekiwałbym kontynuacji trendów obserwowanych w 2020 r., czyli dużego zainteresowania giełdą inwestorów indywidualnych, największego od lat. Chodzi o inwestycje zarówno bezpośrednie na GPW jak i przez TFI. Inwestorzy nie mają realnych alternatyw. Stopy procentowe są niemal zerowe, co przekłada się na niskie oprocentowanie lokat i obligacji. Biorąc jeszcze pod uwagę inflację, okazuje się, że osiągnięcie stopy zwrotu dającej realny zysk będzie bardzo trudne. Dlatego akcje są jedyną alternatywą..

Które spółki mogą sobie dobrze radzić?

Obecne trendy mocno premiują spółki surowcowe, bo ożywienie gospodarcze może zwiększyć popyt na surowce i ich ceny, mam na myśli np. miedź, ropę naftową czy gaz. Nie skreślałbym banków, które zostały mocno przecenione i jest to najbardziej niedowartościowany sektor na GPW. Na banki pozytywnie wpłynie oczekiwane ożywienie gospodarcze, dobrą dla branży informacją jest też restrukturyzacja Idea Banku. Choć należy pamiętać, że czynnikiem ryzyka dla banków jest ewentualna obniżka stóp procentowych. Nie skreślałbym producentów gier, którzy byli jednymi ze zwycięzców 2020 r. Dobrze poradzić sobie powinny spółki cykliczne, przemysłowe, z dużą ekspozycją na eksport. Nie wykluczałbym też spółek z branży fotowoltaiki, które mocno zyskiwały, ale tu konieczna jest duża selekcja.

Wspomniał pan o bankach, ale ten sektor ma inne wyzwanie w postaci kredytów frankowych. Czy mimo tego notowania banków mogą zyskiwać?

Tak, przy założeniu braku przełomowych wydarzeń w tej sprawie. Kredyty frankowe są znane inwestorom, zdają sobie oni sprawę jak kształtują się orzeczenia i to jest w cenach. Ewentualnie inwestorzy mogą rozgrywać temat ugód. Nie zapominajmy, że to wciąż dochodowa branża, wbrew temu co wskazywały pesymistyczne wyceny w 2020 r.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.