REKLAMA
REKLAMA

Gra giełdowa

Liderzy Gry Giełdowej Parkiet Challenge w Parkiet TV

O doświadczeniu w inwestowaniu, o strategii na finał i pomysłach na wydanie wygranej gotówki

Jakub Czarnik, nick: Kuba836

Foto: T. Goss-Strzelecki

Jakub Czarnik, nick: Kuba836

Wartość końcowa portfela: 32 440,37 zł; stopa zwrotu w całym konkursie: 62,2 proc.

Finał zakończył pan zyskiem w wysokości 29,9 proc., co ostatecznie zapewniło panu drugie miejsce w Parkiet Challenge. Gratuluję w imieniu całej redakcji „Parkietu" i proszę nam zdradzić, na czym pan spekulował.

Od początku do końca sesji grałem na kontraktach terminowych na indeks WIG20. Otworzyłem od razu osiem pozycji długich i trzymałem się ich do końca wtorkowego handlu.

Czyli miał pan identyczną strategię jak zwycięzca, z tym że różniły was kwoty wypracowane w pierwszym etapie konkursu. Wtorek sprzyjał długim pozycjom na WIG20, bo indeks rósł cały dzień. Dlaczego pan postawił na zwyżki?

Rano zrobiłem krótką analizę rynku i moje wskaźniki sugerowały, że taki mocny wzrostowy ruch jest bardzo prawdopodobny. Choć przyznam szczerze, że aż tak dobrej sesji się nie spodziewałem i nie zakładałem, że tak długo przetrzymam tę pozycję otwartą. Ale skoro cały dzień wszystko układało się tak dobrze, to wytrwałem do końca.

Zdradzi nam pan, co kryje się pod sformułowaniem „moje wskaźniki"?

Mam na myśli moje strategie, które wypracowałem podczas realnych inwestycji i które są dopasowane do mojego stylu handlu.

Rozumiem, że mówimy o narzędziach analizy technicznej?

Tak.

Wcześniej w rozmowach kuluarowych opowiadał pan, że na co dzień zajmuje się tradingiem zawodowo, z tą różnicą, że gra pan nie na giełdowych futuresach, ale na kryptowalutowych. Czy ta wiedza zawodowa przydała się w finale?

Tak, i to bardzo. Bez względu na to, czy mówimy o bitcoinie czy o futuresach na WIG20, wiedza potrzebna do analizy ich wykresów jest podobna. Dlatego spokojnie mogłem wykorzystać w finale metody, które stosuję w praktyce.

Czy bitcoin jest bardziej wymagający od rynku giełdowego?

Wydaje mi się, że tradycyjny rynek akcji jest jednak łatwiejszy niż ten kryptowalutowy. Moim zdaniem kryptowaluty są bardziej wrażliwe na różne informacje i rynek zmienia się tam bardzo szybko. To wymaga większej czujności, zaangażowania i odpowiedniego reagowania na to, co się dzieje.

Widziałem kątem oka, że bardzo się pan denerwował w końcówce finałowej sesji. Do końca ważyły się losy drugiego i trzeciego miejsca. Jak pan sobie radzi z takimi emocjami?

Staram się w takich momentach nie patrzeć już na wykres i na wynik. Pojawiała się bowiem pokusa, by coś zmienić, zaryzykować i spróbować podkręcić wynik. Ale przy tak krótkim czasie do końca handlu to mogła być bardzo zła decyzja. A jak wiadomo, na rynku lewarowanym takie złe decyzje mogą słono kosztować. Ostatecznie udało mi się utrzymać drugie miejsce, z czego bardzo się cieszę.

Ma pan już pomysł na spożytkowanie 10 000 zł nagrody?

Myślę, że to będą zwykłe rodzinne wydatki.

Jarosław Pilat, nick: zawsze5413

Wartość końcowa portfela: 33 801,78 zł; stopa zwrotu w całym konkursie: 69 proc.

Gratuluję najlepszego wyniku w Parkiet Challenge. W finałowej rozgrywce, inwestując w kontrakty terminowe, wypracował pan 35-proc. stopę zwrotu. Trzeba to powiedzieć wprost: przez te osiem godzin wykręcił pan znakomity wynik.

Dziękuję. Faktycznie miałem dobry dzień i przyznam, że przebieg sesji bardzo mi w tym pomógł. Od razu bowiem otworzyłem długie pozycje w kontraktach na indeks dużych spółek. Rynek rósł przez cały dzień, udało mi się podłączyć pod ten ruch i stąd taki dobry wynik.

Czy to oznacza, że inwestował pan tylko w kontrakty na WIG20?

Tak. Grałem tylko i wyłącznie na tych futuresach, miałem osiem otwartych pozycji. Dodam, że na co dzień, w realnych inwestycjach, nie mam czasu, by analizować poszczególne spółki, więc wtedy też gram na kontraktach. Rynek ten jest mi więc dość bliski.

A więc można powiedzieć, że przystępował pan do finału z solidnym bagażem doświadczeń?

Zgadza się. Z tym że doświadczałem na tym rynku i dobrych, i złych momentów. No ale właśnie tak człowiek uczy się inwestowania. W finale zagrałem ryzykownie, bo to jednak konkurs. Przystępowałem do tej rozgrywki z szóstej pozycji, a interesowała mnie pierwsza. Nie było więc żadnych kalkulacji, celowo podjąłem duże ryzyko. Na co dzień tak nie gram.

Dlaczego zaangażował się pan w długie pozycje? Czy to podpowiadała z rana intuicja?

Jedni nazywają to intuicją, inni natchnieniem Ducha Świętego. Ale faktycznie we wtorkowy poranek myślałem sporo nad tym, jak rozegrać ten finał. Założyłem sobie, że jeśli rynek otworzy się na dnie obecnej korekty, to od razu zacznę kupować. Jak się okazało, to był dobry plan.

Czy w tych codziennych inwestycjach, na realnym rachunku, też robi pan tak dobre wyniki jak podczas finału Parkiet Challenge?

Patrząc długoterminowo, jestem na plusie, ale te wyniki nie są tak wyśrubowane jak ten konkursowy.

Inwestowanie na rynku kontraktów terminowych to hobby czy pana źródło utrzymania?

Zdecydowanie hobby. Na co dzień normalnie pracuję i nie mam czasu, by dokładnie śledzić rynek przez całą sesję, tak jak to robiłem podczas finałowej rozgrywki. Te inwestycje traktuję więc jako dodatek.

Czy finałowa rozgrywka była sporym źródłem nerwów? W końcu walczył pan o 20 000 zł, a w pewnym momencie czołówka rankingu była bardzo ciasna.

Szczerze mówiąc, nie denerwowałem się jakoś szczególnie. Ten dzień upłynął naprawdę całkiem spokojnie. Może to zasługa tego, że trzymali za mnie kciuki żona, trzy córki i dwóch synów. Przy takim wsparciu nie mogło być innego wyniku.

To na koniec zadam jeszcze standardowe pytanie: co pan zamierza zrobić z nagrodą? 20 000 zł to niemała kwota. Ma pan już jakiś plan na zagospodarowanie tych środków?

Tak jak wspominałem – mam pięcioro dzieci, właśnie zaczynają się wakacje, więc naprawdę przydadzą się te pieniądze i z pewnością dobrze je wspólnie spożytkujemy.

Andrzej Bujak, nick: andres

Wartość końcowa portfela: 31 182,30 zł; stopa zwrotu w całym konkursie: 55,9 proc.

Wygrał pan pierwszy etap naszej gry i choć nie miał doświadczenia na rynku futures, to ostatecznie udało się panu zakończyć konkurs na trzecim miejscu. Gratuluję. Proszę powiedzieć, jak pan rozegrał ten finał?

Na początku plan był taki, by zainwestować w kontrakty na akcje, a konkretnie – na te akcje, które nisko się otworzą. Tak padło na JSW, ale zmieniłem plany, bo po starcie sesji mocno spadać zaczął Orlen. Zaangażowałem więc wszystkie środki w futuresy na akcje paliwowej spółki. Płynność była niska, więc na początku udało mi się otworzyć połowę planowanej pozycji, a resztę dopiero po godzinie 11.

Czyli wszystko na jedną kartę, na PKN Orlen?

Prawie wszystko. Kupiłem też jeden kontrakt na papiery PKO BP, bo zostało mi jeszcze trochę pieniędzy w portfelu.

To była ryzykowna strategia, ale rozumiem, że tak trzeba grać w konkursowych realiach?

W pewnym momencie z pierwszego miejsca, z którego startowałem, spadłem aż na siódme. Doszedłem więc do wniosku, że po prostu muszę podjąć to ryzyko. Orlen zaczął w końcu odbijać i okazało się to dobrą decyzją. Co ciekawe – koledzy z pierwszego i drugiego miejsca opowiadali w kuluarach, że mają pozycje w kontraktach na WIG20, więc choć próbowałem ich dogonić tym Orlenem, to akurat zwyżki paliwowej spółki im też trochę pomagały, bo w końcu spółka ta ma spory wpływ na indeks.

Mieliśmy już okazję rozmawiać, gdy wygrał pan I etap gry. Wspominał pan wówczas, że na co dzień od debiutu Telekomunikacji Polskiej inwestuje pan w akcje. Czy finał Parkiet Challenge i dobry wynik przekonały pana, by spróbować sił na rynku lewarowanym?

To jest trudne pytanie i muszę te kwestię jeszcze przemyśleć. Nie ukrywam bowiem, że jest to rynek dość stresujący, ale może jakąś niewielką kwotę mógłbym zaryzykować.

Za trzecie miejsce otrzyma pan 5000 zł. Może to adekwatna kwota?

Mam już plan na zagospodarowanie tej sumy. I faktycznie chodzą mi po głowie nowe inwestycje, ale niekoniecznie w kontrakty terminowe.

A zdradzi nam pan te plany?

Tak. Prawdopodobnie będą to akcje Orbisu i 11 bit studios. Bardzo konkretne plany.

Czy to będą pozycje na długi czy na krótki termin?

Jeszcze się okaże. W przypadku Orbisu raczej mówię o krótkim horyzoncie, bo mam przeczucie, że tam coś zaraz zostanie ogłoszone, co będzie mieć wpływ na notowania.

Rozmowy przeprowadził

Piotr Zając

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA