REKLAMA
REKLAMA

Gra giełdowa

Zwycięzca I etapu Parkiet Challenge: konsekwencja kluczem do wygranej

Miałem przemyślaną strategię, na podstawie której selekcjonowałem spółki – mówi Andrzej Bujak, zwycięzca pierwszego etapu Gry Giełdowej Parkiet Challenge. Za tydzień z całą najlepszą dziesiątką zmierzy się w finale na GPW.
Foto: parkiet.com

Gratulujemy zwycięstwa w pierwszym etapie Parkiet Challenge. Od początku do końca trzymał pan w portfelu Playa za prawie 100 proc. kapitału. Dlaczego akurat ta spółka?

Miałem przemyślaną strategię, na podstawie której selekcjonowałem spółki. Z 30 dostępnych zastanawiałem się nad kilkoma, ale to Play spełniał wszystkie moje kryteria. I mimo że w drugiej połowie maja doszło do korekty notowań, to konsekwentnie trzymałem się tej pozycji.

Czy te kryteria selekcji bazują na analizie technicznej czy fundamentalnej?

Bardziej na tej pierwszej, choć na co dzień nie korzystam z tego podejścia. To jednak był konkurs i rządził się swoimi prawami.

W takim razie na czym polega ta strategia?

Niestety nie mogę zdradzić, bo w następnej edycji Parkiet Challenge też zamierzam wziąć udział i stosować to samo podejście (śmiech). Mogę powiedzieć tylko tyle, że o metodzie tej przeczytałem już jakiś czas temu w branżowych mediach. Zdaje się, że tekst napisał zarządzający funduszem inwestycyjnym.

Sprawdziłem to podejście na historycznych danych, na szerszym gronie spółek i okazało się, że daje satysfakcjonujące wyniki. Konkurs to potwierdził. Choć zdaję sobie sprawę, że swoje zrobił też element szczęścia i opublikowane w czasie konkursu dobre wyniki finansowe.

Czy na co dzień też pan inwestuje?

Tak. Swoją przygodę z giełdą zacząłem już w latach 90. Pierwsza transakcja to kupno akcji na debiucie Telekomunikacji Polskiej. Obecnie staram się dość aktywnie inwestować na naszym rynku. Giełda jest pana głównym źródłem utrzymania? Nie. Pracuję dla duńskiej korporacji i żeby było śmieszniej, zajmuję się usługami związanymi właśnie z telekomunikacją, a konkretnie procesem zakupowym, z angielskiego zwanym procurement.

Czy strategię, o której tajemniczo pan opowiada, zamierza pan zastosować w finałowej rozgrywce konkursu?

Niestety nie. To podejście nie nadaje się do takiej spekulacji. Poza tym przyznam szczerze, że nigdy nie grałem na kontraktach terminowych...

Ma pan jakiś plan B?

Mój plan jest taki, że w najbliższy weekend muszę się podszkolić z tej tematyki i opracować jakąś taktykę. Nie chcę iść na żywioł. Na szczęście mam tę przewagę nad innymi, że mam najwięcej kapitału do dyspozycji. To daje mi większe pole manewru i szansę na potencjalnie wyższe zyski.

Rozmawiał Piotr Zając

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA