Fundusze inwestycyjne TFI

Investors TFI: to nie recesja, lecz krach

Amerykański S&P 500 i niemiecki DAX powinny pobić lutowe rekordy. Sporo do nadrobienia mają też giełdy rynków wschodzących.

Zbigniew Wójtowicz, prezes Investors TFI, przypomina, że niskie stopy procentowe zachęcają do inwestycji w bardziej ryzykowne aktywa.

Foto: Archiwum

Załamanie gospodarcze, z którym mieliśmy do czynienia w poprzednich tygodniach, to krótkotrwały krach, a nie recesja. Dlatego indeksy akcji w USA są dziś na szczytach – tłumaczy Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI.

Wykorzystać szansę

Pierwsze tygodnie roku pod względem napływów do funduszy Investos TFI były dość udane. – Notowaliśmy zdrowe i solidne nabycia. Marzec był miesiącem paniki, w którym klienci wycofali 1,4 mld zł. W kwietniu kolejne 130 mln zł – wspomina Zbigniew Wójtowicz, prezes Investors TFI. Maj i czerwiec przyniosły jednak wpłaty rzędu odpowiednio 110 i 250 mln zł. – W świecie niskich czy wręcz zerowych stóp procentowych podmioty, które potrafią dostarczyć klientom atrakcyjne rozwiązania w innych częściach rynku, stają przed dużą szansą. Chcielibyśmy ją w kolejnych kwartałach i latach wykorzystać – zapowiada Wójtowicz.

Na koniec czerwca Investors TFI miało pod zarządzaniem ponad 6,6 mld zł w funduszach rynku kapitałowego, czyli najwięcej spośród TFI niepowiązanych z grupami kapitałowymi.

Rok 2020 na plusie

Jak przyznaje Niedzielewski, prognozy ogłoszone przez towarzystwo na początku roku szybko stały się nieaktualne w związku z rozwojem pandemii koronawirusa. Z drugiej strony zachowanie rynków w ostatnich miesiącach sprawia, że część założeń może się nieoczekiwanie spełnić.

– Tak jak nietypowy był powód rozpoczęcia tej najdziwniejszej w dziejach recesji, tak niecodzienne okazało się zachowanie praktycznie wszystkich klas aktywów poza obligacjami skarbowymi. Po trwającej około czterech tygodni panicznej wyprzedaży w kolejnych miesiącach mieliśmy do czynienia z zadziwiająco silnym i bardzo dynamicznym odreagowaniem cen akcji, obligacji korporacyjnych, a w ostatniej fazie nawet surowców – komentuje Niedzielewski. – Symbolicznym przypieczętowaniem cudownego ozdrowienia tych klas aktywów było ustanowienie 8 czerwca rekordu przez Nasdaq – analizuje. Jak przypomina Niedzielewski, w tym samym dniu ogłoszono, że od marca Stany Zjednoczone oficjalnie znajdują się w recesji.

Jego zdaniem rynki akcji wciąż mogą zakończyć ten rok na plusie. Strateg Investors TFI zwraca uwagę na rozbieżność między stanem gospodarek a zwyżkami na giełdach, co sugeruje, że nie mamy do czynienia z recesją, lecz krótkim krachem. – Tym samym w połowie 2020 r. znaleźliśmy się w analogicznej sytuacji jak w ubiegłym roku. Rynki akcji (i obligacji korporacyjnych) idą swoją ścieżką, wyceniając nadzieje na rychłe odrodzenie po gospodarczej zapaści, a obligacje skarbowe, utrzymując historycznie niskie rentowności, wciąż nie wierzą w powrót do normalności – zauważa Niedzielewski. Jego zdaniem marcowe spadki należy zatem traktować jako korektę w trendzie wzrostowym. – Podobnie traktowaliśmy spowolnienia przemysłowe w latach 2011–2012, 2015–2016 i 2018–2019. Tym razem jednak główną ofiarą nie jest przemysł i handel, ale konsumpcja i usługi – mówi.

Rok 2020 może się jednak zakończyć podobnie jak poprzedni, kiedy to zarobić można było praktycznie na wszystkim, od obligacji, przez akcje, po złoto. S&P 500, podobnie jak zrobił to już Nasdaq, może ustanowić nowy historyczny rekord. Wzrost podaży pieniądza, będący efektem działań banków centralnych, w przyszłym roku może przełożyć się na wyższą od oczekiwań inflację. – To wszystko może świadczyć raczej o groźbie osiągnięcia na rynkach niektórych aktywów finansowych stanu spekulacyjnej euforii niż o nieuchronnym i rychłym dyskontowaniu gospodarczego załamania – zapowiada Niedzielewski.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.