REKLAMA
REKLAMA

Fundusze inwestycyjne TFI

Polacy wycofują pieniądze z funduszy obligacji firmowych. Powód?

Kwiecień był drugim miesiącem z kolei, w którym klienci wycofywali środki z funduszy obligacji korporacyjnych. Skala odpływów może się zwiększyć. Powód? GetBack.
Foto: Adobestock

Wielu klientów wciąż nie jest świadomych wpływu GetBacku na wyceny jednostek funduszy. Gdy zaczną się odpisy, nerwowość wzrośnie i kolejni klienci wycofają środki.

Efekt GetBacku

Jak wynika ze wstępnych danych firmy Analizy Online, w kwietniu z funduszy polskich obligacji korporacyjnych klienci wycofali netto (chodzi o bilans wpłat i wypłat) ok. 0,2 mld zł. Wygląda na to, że można już mówić o odwróceniu trendu, gdyż ta grupa funduszy notuje odpływy drugi miesiąc z rzędu. W marcu klienci wycofali z funduszy obligacji korporacyjnych 213 mln zł. „To pierwszy przypadek przewagi umorzeń nad wpłatami od sierpnia 2016 r. i największy odpływ kapitału od października 2012 r." – szacowały wówczas Analizy Online. Przyczyna tej zmiany jest jasna, a negatywne nastawienie klientów może się wzmacniać.

– Sprawa GetBacku negatywnie odbiła się na nastawieniu inwestorów do funduszy obligacji korporacyjnych. Moim zdaniem wielu klientów wciąż nie jest świadomych wpływu odpisów na GetBack na wycenę jednostek. Gdy zaobserwują ujemne stopy zwrotu, które mogą się pojawić w związku z przeceną papierów i postępowaniem sądowym, to mogą się pojawić kolejne umorzenia – przyznaje jeden z zarządzających.

Foto: GG Parkiet

Jak tłumaczy Piotr Żółkiewicz, zarządzający Zolkiewicz & Partners Inwestycji w Wartość FIZ, sprawa GetBacku przypomniała inwestorom, że na rynku nie ma „darmowych obiadów". – Jeśli firma oferuje oprocentowanie o wartości kilku, a nawet kilkunastu procent, to musi za tym stać ryzyko większe niż na lokacie. Jednak wielu inwestorów zaślepionych „łatwymi i bezpiecznymi" zyskami zignorowało ten fakt. U nabywców obligacji GetBacku zadziałał podobny mechanizm jak w przypadku ludzi otwierających „lokaty" w Amber Gold – zauważa Żółkiewicz. Jego zdaniem w najbliższym czasie „efekt GetBacku" zmniejszy apetyt na fundusze dłużne, a część bardziej nerwowych inwestorów wycofa swoje środki z funduszy obligacji korporacyjnych. Żółkiewicz chwali postawę Quercusa TFI, którego klienci nie stracili żadnych pieniędzy na zamieszaniu, gdyż straty wzięli na siebie właściciele TFI. – Niestety inne TFI nie zachowały się tak przyzwoicie – zauważa.

Lider jest jeden

Ogółem do funduszy detalicznych w kwietniu mogło napłynąć ok. 1 mld zł, jednak na pełne dane musimy jeszcze poczekać. Liderem pod względem sprzedaży niezmiennie jest największe na rynku PKO TFI, którego sprzedaż netto w zeszłym miesiącu wyniosła 790,5 mln zł.

Dobrze radziło sobie również Investors TFI. – W kwietniu pozyskaliśmy netto ponad 180 mln zł, a od początku roku już ponad 680 mln zł – szacuje Robert Szwajka, dyrektor sprzedaży. – Cały czas największym zainteresowaniem cieszą się fundusze dłużne i rynku pieniężnego. Znaczący dopływ środków notujemy też w funduszach mieszanych. W stosunku do ubiegłego roku widać natomiast zdecydowanie mniejsze zainteresowanie inwestorów funduszami akcji. Zakładamy, że w kolejnych miesiącach taka struktura sprzedaży się utrzyma – zapowiada Szwajka.

– Po wyjątkowo udanym I kw. tego roku i napływach netto sięgających ponad ćwierć miliarda złotych kwiecień okazał się czasem równowagi nabyć i umorzeń. Turbulencje na rynku lokalnym, jak i zmienne nastroje na rynkach światowych studziły emocje i chęci zakupów inwestorów – komentuje kwestię napływów w zeszłym miesiącu Piotr Wichniarek, dyrektor sprzedaży w Esaliens TFI.

Jeśli chodzi o wartość aktywów funduszy detalicznych towarzystw notowanych na rynku głównym, to przypadku całej trójki spadła. W Skarbcu o 0,8 proc., w Altusie o 2,56 proc., a w Quercusie aż o 10,23 proc. Sebastian Buczek, prezes Quercusa TFI, liczy, że maj może być już na plusie, jeśli chodzi o napływy.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA