REKLAMA
REKLAMA

Forum w Krynicy

W Europie LNG będzie coraz więcej

Dla Polski import gazu ciekłego to kwestia bezpieczeństwa energetycznego, ale zapotrzebowanie na LNG rośnie w całej Europie. Niezbędna jest jednak rozbudowa infranstruktury.

Polska może stać się znaczącym graczem na rynku LNG w naszym regionie Europy – ocenili eksperci

Foto: Archiwum, Tomasz Jodłowski

– Znaczenie LNG w Europie będzie rosło – przekonywał Piotr Woźniak, prezes PGNiG, podczas panelu dyskusyjnego „Gaz dla Europy. Co oznacza rewolucja LNG?".

Na naszym kontynencie zużycie „błękitnego paliwa" ogółem w latach 2015–2018 wzrosło do 470 mld metrów sześciennych rocznie i zdaniem ekspertów w kolejnych latach nie będzie słabło. Ale ze względu na wyczerpywanie się rodzimych złóż, pojawia się przestrzeń do zwiększonego importu LNG.

W Polsce już 20 proc.

Piotr Woźniak przypomniał, że wedle prognoz analityków w 2030 r. gaz LNG będzie stanowił ok. 20 proc. światowego rynku gazu, a w Polsce ten wskaźnik udało się osiągnąć już w ubiegłym roku. Jak tłumaczył prezes PGNiG, wynika to z potrzeby przełamania dyktatu rosyjskiego dostawcy gazu w naszym kraju. Obecnie ceny tego surowca są najniższe od dekady, ale PGNiG jest związane niekorzystnym kontraktem z Gazpromem, który nakazuje nam płacić stałe, znacznie wyższe ceny od tych rynkowych. – Tymczasem LNG jest 20–30 proc. tańszy od gazu, który musimy kupować na warunkach rosyjskich – mówił Woźniak.

Także zdaniem Rutgera Hujgensa z BP zapotrzebowanie na LNG w Europie będzie rosło. – Przewidujemy podwojenie importu LNG, spodziewamy się, że coraz więcej krajów będzie korzystało z dostaw tego typu, ale też coraz więcej krajów będzie zajmować się eksportem, w tym takie jak Egipt, Azerbejdżan czy region Afryki Zachodniej, np. Senegal – mówił Hujgens.

– W ciągu następnych pięciu lat Stany Zjednoczone, które dołączając do gry, zrewolucjonizowały ten rynek, staną się jednym z największych producentów i eksporterów gazu. Jednak większość globalnego handlu koncentrować się będzie w Chinach, Indiach czy Japonii – mówił z kolei Donatas Jasas, szef urzędu regulacyjnego Litwy. – Dlaczego? Chiny chcą znowu widzieć niebieskie niebo, poświęcają wiele uwagi czystym źródłom energii.

Z kolei Attila Nyikos, wiceszef urzędu regulacji energetyki Węgier, zwrócił uwagę na nietypową sytuację krajów, które nie mają dostępu do gazoportów.

Potrzeba infrastruktury

– Kiedy Węgry mówią o LNG, to tak jakby wąż mówił o udziale w wyścigu kolarskim. Co prawda nie ma nóg i rąk, ale ma ambicje, by wziąć w nim udział i osiągnąć dobry wynik – żartował Nyikos. Niemniej Węgry także chcą, by LNG miał swój udział w ich miksie gazowym – obok własnego wydobycia i importu z Rosji. Jak wyjaśniał, duże własne wydobycie Węgier trzyma ceny importu z Rosji na konkurencyjnym poziomie, a ceny gazu ciekłego będą jego zdaniem spadać ze względu na pojawianie się coraz to nowych producentów.

Uczestnicy dyskusji zaznaczyli, że wraz z rosnącym zapotrzebowaniem na LNG będzie musiała rozwijać się także infrastruktura do jego odbioru, regazyfikacji i przesyłu. – Należy budować tyle, by importować jak największe ilości gazu – mówił Woźniak. – Część gazu, który przypływa do Polski, możemy odsprzedawać naszym sąsiadom, potrzebne są jednak dodatkowe połączenia – zaznaczył prezes PGNiG. Obecna zdolność przeładunkowa polskiego terminalu LNG w Świnoujściu wynosi 5 mld metrów sześciennych rocznie, trwająca zaś rozbudowa instalacji zwiększy moc regazyfikacyjną do 7,5 mld metrów sześciennych rocznie.

– Port w Świnoujściu jest tak intensywnie wykorzystywany jak żaden inny w Europie – podkreślał pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski. Do tego rozbudowywana jest sieć przesyłu z północy na południe Polski. – W 2021 r. będziemy mieli możliwość przesyłania gazu z wybrzeża Bałtyku aż na Słowację czy nawet Węgry. I będzie to konkurencyjna droga przesyłu wobec kontrolowanych przez Rosję nitek gazociągowych przez Niemcy czy Ukrainę – zaznaczył Naimski. – To ważny projekt dla Europy Środkowo-Wschodniej – mówił.

Zgodził się z tym Szabolcs Ferencz, prezes węgierskiego operatora gazociągów przesyłowych FGSZ. – W naszej części Europy brakuje infrastruktury. Interkonektor Polska-Słowacja to wielka możliwość przesyłu LNG do Europy Centralnej – ocenił. Dodał, że poszerzenie możliwości przesyłowych dla Węgier dają także terminale w Chorwacji, Grecji czy Włoszech, ale kierunek polski jest najbardziej obiecujący.

Eksperci zgodzili się też, że na zachodzie Europy istnieje wystarczająca infrastruktura importowa LNG, jednak jej potencjał jest w dużej mierze niewykorzystywany.

Materiał powstał we współpracy z PGNiG

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA