To był dla polskich startupów rekordowy rok. Do młodych, innowacyjnych spółek nad Wisłą od funduszy venture capital płynie szeroki strumień pieniędzy. Jak wskazują analizy PFR Ventures i Inovo, tylko w pierwszych trzech kwartałach 2021 r. rodzime firmy technologiczne pozyskały (pomijając tzw. megarundy) 1,46 mld zł, podczas gdy w całym 2020 r. było to 1,23 mld zł.
Liczba transakcji po trzech kwartałach br. zdążyła przekroczyć liczbę transakcji dokonanych w całym ub. r., a tylko w samym trzecim kwartale była wyższa o prawie jedną czwartą niż w tym samym okresie rok wcześniej. Dziś ponad jedna trzecia rodzimych startupów twierdzi, że coraz łatwiej znaleźć finansowanie dla młodego biznesu. Dlatego giełda dla tego typu podmiotów nie była dotąd wśród priorytetów. To jednak będzie się zmieniać.
Parking dla niemających szans na przejęcie?
Szymon Janiak, partner zarządzający funduszu Czysta3.vc, twierdzi, że po kilku rekordowych latach, gdy rodzimy rynek VC osiągał historyczne wyniki na właściwie każdym z kluczowych pól: pod względem liczby inwestycji, ich wartości czy rund kontynuacyjnych, nadejdzie niezwykle trudny moment. Jak podkreśla, dwa główne motory napędowe rodzimego ekosystemu, czyli publiczne programy PFR Starter i NCBR Bridge Alfa, zakończą obecne edycje, w efekcie przestój w dopływie kapitału doprowadzi do szybkiego i znaczącego załamania rynku. Jego zdaniem na ten scenariusz powinny się przygotować zarówno fundusze, jak i startupy.
– Wiele ekosystemów venture capital powstało właściwie dzięki publicznym pieniądzom. Takie działania były prowadzone m.in. w Izraelu czy we Francji i dokładnie ten sam mechanizm, choć lata później, został zaimplementowany w Polsce. Każdy, kto działa na tym rynku dłużej niż dekadę, wie, że pierwszy boom zawdzięczamy m.in. programom KFK i 3.1. To z nich wyrosła większość topowych funduszy w naszym kraju – wspomina Janiak.
Podobną rolę odgrywają dziś Bridge Alfa i Starter. W ciągu dwóch–trzech lat większość VC kończy jednak okresy inwestycyjne z tych programów. – Być może uda się wywalczyć jakieś symboliczne przedłużenie, ale to niezwykle trudny proces systemowy. Biorąc pod uwagę, że wciąż zdecydowana większość funduszy w Polsce to te publiczno-prywatne, oznaczać to będzie dość nagłe zahamowanie – ostrzega współzałożyciel Czysta3.vc. I wskazuje, iż startupy, które dziś są przyzwyczajone do tego, że masowo prowadzą rozmowy z VC i właściwie mogą wybierać partnerów, zostaną postawione pod ścianą. – Tylko te najlepsze będą mogły liczyć na kapitał, a generalna liczba transakcji znacząco spadnie, bo nie będzie miał kto inwestować – prognozuje ekspert.