Zmiany procentowe średnich nie oddają jednak zmienności w trakcie sesji, która w pierwszej fazie rozdania lokowała WIG20 w rejonie 3409 pkt., a finalnie ustaliła wynik dnia na poziomie 3338 pkt. Około dwuprocentowe osunięcie indeksu w perspektywie intra było pochodną korelacji z otoczeniem, które o poranku reagowało na spadek cen ropy o około 3 procent, gdy w trakcie zamykania sesji w Warszawie ropą crude handlowano już przy zwyżce o przeszło 3 procent. Co zrozumiałe, najbardziej graną spółką na rynku był Orlen, którego akcje przeceniono o 2,13 procent przy obrocie zbliżonym do 410 milionów złotych. W takim ujęciu sesję na GPW można uznać za potwierdzenie wrażliwości rynku na zachowanie otoczenia, co nie dziwi, gdy uwzględni się marcową korelację WIG20 z indeksami rynków bazowych. Sesja potwierdziła też fakt, iż w obecnym układzie sił szukanie swojej ścieżki przez rynek w Warszawie jawi się jako niemożliwe. W praktyce, w bliskiej przyszłości warto oczekiwać podtrzymania korelacji WIG20 z indeksami giełd bazowych, które będą operowały na bazie reakcji na doniesienia z Bliskiego Wschodu. W zarysowanym układzie sił obraz techniczny WIG20 musi być przyjmowany z pewną dawką dystansu, gdyż wykresy wysyłają dziś masę szumu. Niemniej, sesja środowa wzmocniła opór na psychologicznej barierze 3400 pkt., a zamknięcie w rejonie 3340 pkt. ulokowało indeks w niemal równej odległości od strefy oporów w rejonie 3500 pkt. i strefy wsparcia w rejonie 3200 pkt. Uwzględniając dzienną zmienność indeksu mierzoną wskaźnikiem ATR z 14 sesji rynek potrzebuje około dwóch sesji do testowania wspomnianych barier technicznych. W praktyce, tylko jakieś nowe, silnie impulsy z otoczenia jawią się jako zdolne do przyniesienia ruchu, który przyniósłby przebicie rejonu 3500 pkt. lub spadek poniżej 3200 pkt., bez czego trudno będzie o nowe i ważne sygnały techniczne.
Adam Stańczak
Analityk DM BOŚ
Wydział Analiz Rynkowych
Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.