Kluczowym czynnikiem pozostaje inflacja. Dzisiejszy odczyt Producer Price Index (PPI) w Stanach Zjednoczonych wyraźnie przebił oczekiwania rynkowe i wpisuje się w szerszy trend ostatnich tygodni. Wcześniejsze dane dotyczące Consumer Price Index (CPI) oraz Personal Consumption Expenditures(PCE) również były powyżej celu inflacyjnego Fed. Co istotne, odczyty te nie uwzględniały jeszcze wpływu eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie.
Sytuacja geopolityczna wyraźnie się zaostrza. Ataki Stanów Zjednoczonych i Izraela na infrastrukturę energetyczną Iranu, w tym największe na świecie złoże gazowe South Pars, a także decyzja Teheranu o wstrzymaniu dostaw gazu do Iraku, stanowią wyraźny sygnał eskalacji konfliktu. W połączeniu z napięciami wokół Cieśnina Ormuz, przez którą transportowana jest znacząca część globalnych dostaw ropy, rynek surowcowy wszedł w fazę podwyższonej niepewności.
Reakcja rynku jest natychmiastowa. Ceny ropy utrzymującej się powyżej 100 dolarów za baryłkę, a po dzisiejszych, najnowszych wydarzeniach sięgnęły nawet 110 dolarów. W takich warunkach presja inflacyjna nie tylko nie słabnie, lecz może ponownie przyspieszyć w kolejnych tygodniach i miesiącach. Nawet w przypadku szybkiej deeskalacji napięć, powrót do wcześniejszej równowagi podaży, będzie procesem rozłożonym w czasie.
W tym otoczeniu oczekiwania na obniżki stóp procentowych tracą uzasadnienie. Pomimo preferencji administracji amerykańskiej w kierunku łagodniejszej polityki monetarnej, Fed pozostaje zależna od napływających danych inflacyjnych oraz sytuacji na rynku surowców. Coraz więcej wskazuje na to, że zamiast obniżek rynek zaczyna ponownie dopuszczać możliwość podwyżek stóp procentowych. W Europie kontrakty terminowe sugerują już potencjał jednej lub nawet dwóch podwyżek ze strony Europejskiego Banku Centralnego w tym roku. Kierunek zmian oczekiwań rynkowych jest więc wyraźny, choć pytanie o podobne działania Fed pozostaje otwarte.
Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się wydłużony okres stabilizacji stóp procentowych, który może potrwać co najmniej do września, a niewykluczone, że nawet do października. W warunkach utrzymującej się presji inflacyjnej oraz wysokich cen energii banki centralne koncentrują się przede wszystkim na ograniczaniu inflacji, odsuwając na dalszy plan wspieranie wzrostu gospodarczego.