Firmy

Filip Grzegorczyk, wiceprezes Grupy Azoty: Świadomie podchodzimy do wyzwań Europejskiego Zielonego Ładu

- Duża transformacja w zakresie energetyki przemysłowej pozwoli na skok technologiczny - mówi Filip Grzegorczyk, wiceprezes Grupy Azoty

Filip Grzegorczyk, wiceprezes Grupy Azoty

Foto: tv.rp.pl

Europejski Zielony Ład to wielkie wyzwanie dla polskiej gospodarki, również dla chemii. Jak Grupa Azoty zamierza temu sprostać?

To oczywiście duże wyzwanie dla Grupy Azoty, wręcz przełomowe. W Europejskim Zielonym Ładzie kładzie się duży nacisk na kwestie nawozów i tworzyw. Z drugiej strony mamy energetykę, która pełni rolę służebną względem chemii. Nie przyjmujemy propozycji z zakresu Zielonego Ładu ze zdziwieniem. Kierunek był i jest jasny – chemia ma być przyjazna dla człowieka, a energetyka docelowo ma być zeroemisyjna, a przynajmniej emisje powinny zostać istotnie ograniczone.

Co trzeba podkreślić, cały czas poszerzamy ofertę produktów zgodnie z założeniami Europejskiego Zielonego Ładu. Nasze nowe formuły nawozowe powstają w zgodzie z obowiązującymi regulacjami środowiskowymi, ale przede wszystkim gwarantują rolnikom poprawę efektywności nawożenia z równoczesnym efektywniejszym osiąganiem celów produkcyjnych, a to z kolei jest naszym celem nadrzędnym.

Grupa Azoty będzie wkrótce prezentować nową strategię korporacyjną do 2030 r. Tam przedstawimy konkretne rozwiązania z takich obszarów, jak zielona energia czy ograniczenie emisyjności i energochłonności oraz poprawę efektywności energetycznej.

Zapewne trudna będzie konkurencja w warunkach Zielonego Ładu z firmami spoza Unii Europejskiej, których on nie dotyczy. Widzi pan w tym szansę?

Jest to olbrzymia szansa na dużą zmianę technologiczną. Duża transformacja, przede wszystkim w zakresie energetyki przemysłowej pozwoli zrobić skok technologiczny.

Druga sprawa to kwestia posiadania tzw. level playing field. Komisja Europejska zaproponowała tzw. mechanizm CBAM, który ma służyć realizacji celów w zakresie ochrony środowiska, ale ma również przeciwdziałać przenoszeniu produkcji unijnych przedsiębiorstw za granicę, gdzie brak jest opłat środowiskowych. To jest dopiero pomysł, zobaczymy jak wyjdzie w praktyce. W obecnym kształcie CBAM działa tylko w jednym kierunku: wybrane produkty importowane do UE mają być obciążone podatkiem węglowym. Z kolei produkty unijne eksportowane, wytwarzane zgodnie z najwyższymi standardami emisyjności i w związku z tym kosztowne, nie otrzymają żadnego wsparcia.

Grupa Azoty ma bardzo wysoki poziom umiędzynarodowienia. Jesteśmy spółką handlową i sprzedajemy nawozy za granicą. Chodzi o taki mechanizm, który by spowodował, że my na starcie, podlegając przepisom Zielonego Ładu, nie będziemy w gorszej sytuacji konkurencyjnej na rynkach zagranicznych. To druga strona CBAM, którą trzeba wziąć pod uwagę.

Jakich dalszych działań w kontekście tzw. podatku węglowego można się teraz spodziewać?

Został położony na stole projekt i teraz będą trwały negocjacje na poziomie Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego, a ostatecznie Rady Europejskiej. Naszą rolą i organizacji, do których należymy, jest dążenie do tego, aby rozwiązania, które finalnie znajdą się w mechanizmie CBAM, były jak najbardziej sensowne.

Na ten moment mamy aktywa, które oznaczają posiadanie określonego śladu węglowego. Oczywiście dążymy do niskoemisyjności, należy jednak pamiętać, że taka transformacja wiąże się z ogromnymi kosztami, a w pewnym momencie przedsiębiorstwa nie będą w stanie samodzielnie finansować tej transformacji. Powołaliśmy zespół ds. śladu węglowego oraz dopracowujemy plany i projekty dekarbonizacyjne. Prowadzimy analizy ekonomiczne i techniczne dotyczące produkcji energii elektrycznej z odnawialnych źródeł.

To już nawet nie jest kwestia regulacji, które wymuszają na nas takie działania, ale również oczekiwań naszych klientów. Nie jest tak, że rolnik kupi każdy nawóz. Nie jest tak, że sprzedamy każde tworzywo każdemu. Nasi klienci domagają się nisko- lub zeroemisyjnych produktów. Chcą mieć tworzywa z gwarancją śladu węglowego, który jest na określonym poziomie. W przypadku nawozów Unia Europejska w ramach strategii „Od pola do stołu" chce wyłączyć z nawożenia 25 proc. areałów gruntów ornych, a do tego w pozostałym zakresie nawożenie precyzyjne. To zmienia optykę funkcjonowania dużych producentów nawozów.

W energetyce zawodowej przez wiele lat popełniano błąd pod tytułem „jakoś to będzie, nie takie to straszne". Podobnie było z CO2. Im szybciej podejmiemy działania, które obniżają emisyjność, które przestawiają nas na nowe tory, tym bardziej zwiększymy konkurencyjność Grupy Azoty. Firmy, która odpowiada za bezpieczeństwo żywnościowe kraju i nie tylko. Pamiętajmy, że Polska jest dziś wśród największych producentów żywności w UE.

Podsumowując, CBAM to przebudzenie, bo nie funkcjonujemy tylko po to, żeby produkować dla siebie i Europejczyków. Zarabiamy też na sprzedaży na innych rynkach. To zagadnienie, o które Komisja Europejska powinna zadbać. Jeżeli mamy osiągać cele neutralności klimatycznej, to niezbędne jest wsparcie w zakresie transformacji ukierunkowanej na technologie zero- i niskoemisyjne. Wsparcie finansowe, ale również regulacyjne.

Zielony Ład, kwestie śladu węglowego, dostosowanie firmy do strategii „Od pola do stołu" to najważniejsze wyzwania dla Grupy Azoty?

Tak. Dzisiaj największym wyzwaniem są ceny uprawnień CO2 i gazu. Musimy jak najszybciej ograniczyć emisję, żeby nas CO2 aż tyle nie kosztowało. Ceny gazu to kwestia naszych źródeł energetycznych. Powinniśmy tak konfigurować nasze źródła zasilania, żeby stopniowo odchodzić od węgla, podobnie w przypadku gazu. Gaz jest nam potrzebny do procesów technologicznych i tego obejść się nie da. W kwestii przyszłości energetyki przemysłowej gaz może nie być rozwiązaniem optymalnym. W założeniach Unii Europejskiej to przejściowe paliwo. Są też problemy z finansowaniem inwestycji gazowych. Podsumowując, kwestia transformacji energetycznej Grupy Azoty to podstawowy napęd do zmian w organizacji. GBA

Partner rozmowy Grupa Azoty

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.