Firmy

O wyższą cenę w wezwaniu łatwiej tam, gdzie są fundusze

Czterej inwestorzy instytucjonalni chcą wyższej zapłaty za walory MediaCap, niż oferuje się im w wezwaniu. To tylko jeden z przykładów aktywności funduszy inwestycyjnych w analogicznych sytuacjach.
Foto: Bloomberg

Przy okazji trwającej na warszawskiej giełdzie fali wezwań fundusze inwestycyjne starają się nie tracić okazji do wyższego zarobku. Właśnie ogłosiły swoje intencje wobec Mediacap. To może nie być ich ostatnie słowo.

Więcej niż średnia

Grupa kapitałowa działająca na styku marketingu i technologii, w skład której wchodzi m.in. firma badawcza IQS, poinformowała we wtorek wieczorem, że cztery fundusze inwestycyjne nie zamierzają odpowiadać na wezwanie ogłoszone przez porozumienie akcjonariuszy dysponujące około 64,4 proc. akcji spółki.

Według relacji zarządu kierowanego przez Jacka Olechowskiego (osobiście i poprzez podmioty powiązane jest członkiem porozumienia), pismo wysłały w tej sprawie MetLife Dobrowolny Fundusz Emerytalny, Rockbridge TFI, Quercus TFI oraz Familiar SICAV-SIF. Fundusze oświadczyły i zobowiązały się wobec siebie, że nie sprzedadzą akcji giełdowej spółki w wezwaniu po cenie 2,7 zł za walor.

Oprócz Ravenmedia i prezesa w skład porozumienia chcącego skupić akcje MediaCap z rynku wchodzą wehikuły Posella należące do Olechowskiego, Edyta Gurazdowska, Marcin Jeziorski i Artur Osuchowski. Kredytu na sfinansowanie wezwania udzielił firmie Ravenmedia mBank.

Członkowie porozumienia ogłosili wezwanie na 35,6 proc. akcji MediaCap 6 lipca. Jak można było przeczytać w jego treści, zaproponowana przez nich cena za akcję była zgodna z przepisami przewidującymi, że nie może być niższa niż średnia z sześciu i trzech miesięcy poprzedzających wezwanie (2,32 zł i 2,43 zł) i nie niższa niż płacona w ostatnim roku przez kupujących (2,35 zł).

Foto: GG Parkiet

W sumie więc zaoferowana cena zawierała około 11-proc. premię minimalnej obowiązkowej ceny. To nieco mniej niż średnia premia, którą w 2020 r. oferowali inwestorzy wyprowadzający firmy z giełdowego parkietu. Jak pisaliśmy na łamach, firma doradcza Deloitte wyliczyła, że w ub.r. poziom tego bonusu wynosił 15 proc. Natomiast gdy wziąć pod uwagę wartość wezwań, rosła do 24 proc.

Wygląda na to, że w wypadku MediaCap 11-proc. premia nie wystarczy. W środę, po tym jak światło dzienne ujrzało zawiadomienie funduszy, notowania akcji spółki na giełdzie rosły o ponad 6 proc., do 3 zł za walor. Już dzień po ogłoszeniu wezwania kurs był wyższy niż w ofercie.

W 2020 r. Grupa MediaCap wykazała 4,1 mln zł zysku netto z działalności kontynuowanej (0,22 zł na akcję). Przy cenie z wezwania grupa została wyceniona na 50,8 mln zł, czyli 12,4-krotność tego wyniku.

Na warszawskiej giełdzie nie ma wielu podobnych do MediaCap firm. Skala biznesu grupy MediaCap jest zbliżona do grupy wywodzącej się z rynku reklamy i marketingu rozwijającej się w sektorze usług technologicznych – K2 Holding. Kapitalizacja K2 we wtorek wynosiła 53 mln zł.

Cierpliwość popłaca

MediaCap to niejedyny przypadek aktywności funduszy inwestycyjnych w sytuacji, gdy ogłaszane jest wezwanie i próba delistingu.

Nie zawsze jednak zaangażowanie to widać jasno jak na dłoni, bo nie zawsze oczekiwania instytucji trafiają na rynek w formie raportu bieżącego.

Wówczas warto śledzić notowania danej spółki i wypowiedzi analityków z biur maklerskich na temat wyceny. O ile się pojawiają, ponieważ maklerzy nie zawsze chcą zabierać głos w tej sprawie.

Analitycy tłumaczą często, że nie mają wglądu w plany inwestora chcącego wykupić pozostałych akcjonariuszy, a to od tych planów i ich efektów zależy potem wartość danej spółki. Wzywający zaś nie mają zwyczaju zdradzać planów.

Dobrym przykładem jest tu Netia. Cyfrowy Polsat najpierw próbował skupić akcje w wezwaniu, oferując pod koniec 2020 r. za walor 4,8 zł. Tylko po reakcji notowań można było wnioskować, że według inwestorów instytucjonalnych nie jest to odpowiednia cena. Potwierdziły to potem także wyniki wezwania. Kolejne propozycje nie miały już formy wezwania. Pierwsza dotyczyła 20 proc. akcji po 5,77 zł za papier. Następna opiewała na 7 zł, ale za około 14 proc. akcji. Dopiero na koniec po publicznym wystąpieniu dwóch otwartych funduszy emerytalnych i FIZ-u kojarzonego ze Zbigniewem Jakubasem sygnalizujących, że oczekują oferty dla wszystkich, Cyfrowy Polsat był w stanie przekroczyć próg 95 proc. głosów na zgromadzeniu Netii.

Fundusze wywalczyły też wyższe ceny za akcje operatora centrów danych ATM, grupy inwestycyjnej kontrolowanej przez Tomasza Czechowicza PEM, Polenergii czy ZPUE.

Ostatnie wezwania na warszawskiej giełdzie to oferta na akcje Swissmedu i OEX. W pierwszym wypadku oferta to 10,94 zł za papier i jest równa cenie, którą wzywający płacili w ostatnim roku. Z kolei za akcję OEX wzywający proponują 21,5 zł (nie mogli zejść poniżej 19,15 zł). W środę, gdy zamykaliśmy wydanie, kursy tych firm wynosiły 10,75 zł i 21,4 zł.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.