REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Ciekawe obligacje, gwarantowane emisje akcji już niekoniecznie

Pomysły Marka Dietla, szefa GPW, które mają być wsparciem i zachętą do inwestycji dla przedsiębiorców, budzą mieszane uczucia wśród uczestników rynku.
Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

O propozycjach tych pisaliśmy w czwartkowym „Parkiecie". Szef warszawskiego rynku przekonywał, że kluczem do obudowy gospodarki jest wzrost skłonności przedsiębiorców do inwestowania. Aby to zrobić, potrzebne są konkretne rozwiązania: obligacje rozwojowe oraz gwarantowane przez państwo publiczne emisje akcji. Pomysły te budzą wiele emocji.

Obligacje rozwojowe

Zdecydowanie większą przychylnością uczestników rynku cieszy się idea obligacji rozwojowych, które miałyby być zwolnione z podatku od zysków kapitałowych. – Wprowadzenie obligacji rozwojowych to koncepcja, którą z pewnością warto wspierać – mówi Małgorzata Rusewicz, prezes IGTE i IZFiA. Opowiada się za nią również Wiesław Rozłucki, pierwszy prezes GPW.

– Jeśli chodzi o obligacje rozwojowe, to wydaje mi się, że są one ciekawym pomysłem, szczególnie jeśli w jakimś stopniu w cały projekt zaangażowałby się Skarb Państwa czy też Narodowy Bank Polski. Na przykładzie obligacji oszczędnościowych widać doskonale, jak duży jest popyt na w miarę pewne papiery dłużne. Oczywiście oprocentowanie takich obligacji zapewne byłoby niskie, ale zawsze znajdą się amatorzy, którzy wolą w miarę pewny zwrot kapitału niż z kapitału. Pomysł zwolnienia tych obligacji jest oczywiście bardzo atrakcyjny, natomiast też trzeba pamiętać, że do tej pory nie udało się tego w żadnej formie przeforsować – wskazuje Rozłucki.

Mirosław Kachniewski, prezes SEG, uważa jednak, że jeśli chodzi o rynek długu, problem jest szerszy i dotyczy fragmentacji i braku przejrzystości rynku pierwotnego dla wszystkich obligacji. – Dopóki nie stworzymy „supermarketu obligacji", czyli miejsca, w którym inwestorzy będą mieli informacje o nadchodzących emisjach oraz możliwości niedyskryminacyjnego i łatwego zapisania się na te emisje, to nie będziemy w stanie popularyzować tej formy inwestycji – przekonuje Kachniewski.

Emisje akcji

Więcej uwag jest do pomysłu gwarantowanych przez państwo publicznych emisji akcji. – Temat uruchomienia gwarancji Skarbu Państwa przy emisjach akcji jest bardziej złożony – podkreśla Małgorzata Rusewicz. – Już dziś istnieje np. po stronie TFI i PTE zainteresowanie zmianami przepisów służących wspieraniu polskiej gospodarki w zakresie inwestycji własnych. Warto i w tym kontekście dodatkowo rozszerzyć możliwość inwestycyjną nabywania papierów wartościowych emitowanych przez Skarb Państwa lub NBP na papiery wartościowe przez nie poręczone lub gwarantowane. TFI powinny również móc inwestować kapitały własne w obligacje oraz bankowe papiery wartościowe lub listy zastawne emitowane przez BGK – mówi Rusewicz.

Do pomysłów wspierania emisji akcji z ostrożnością podchodzi Wiesław Rozłucki.

– Owszem, mamy przykłady krajów, jak chociażby Wielka Brytania, gdzie państwo angażowało się udziałowo w firmy. Z założenia i praktyki były to jednak działania przejściowe. Jeśli chodzi o Polskę, mam obawy, czy faktycznie byłby to stan przejściowy i nie byłoby to początkiem przejmowania istotnych udziałów w przedsiębiorstwach. Dzisiaj rząd ma coraz większe władztwo regulacyjne. Ono będzie się zapewne powiększać. Jeśli dodamy do tego władztwo ekonomiczne, to bardziej będziemy szli w kierunku własności i kontroli państwowej – wskazuje Rozłucki.

Obawy te podziela Alfred Adamiec, zarządzający w Niezależnym Domu Maklerskim, który opowiada się wręcz za odwrotnym procesem, czyli prywatyzacją. – Ceny akcji nie są dziś atrakcyjne dla sprzedającego, więc Skarb Państwa mógłby obecnie wyemitować długoterminowe specjalne obligacje skarbowe zamienne na akcje spółek publicznych, będących w jego posiadaniu. Obligacje takie byłyby skierowane wyłącznie do osób fizycznych z polską rezydencją podatkową. Odpowiednie parametry takich emisji dałyby nie tylko zastrzyk kapitału państwu, ale również spopularyzowałyby ponownie warszawską giełdę. W końcowym efekcie spowodowałyby mniejszą zależność rynku kapitałowego i całej gospodarki od woli polityków – uważa Adamiec.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA