REKLAMA
REKLAMA

Finanse

O ryzyku trzeba mówić zawsze

Gościem Przemysława Tychmanowicza w Parkiet TV był prof. Krzysztof Jajuga, prezes CFA Society Poland.
Foto: parkiet.com

W tym roku obchodzi pan 40-lecie działalności akademickiej, do tego dochodzi 15 lat na stanowisku prezesa CFA Society Poland. Jak przez lata zmienił się rynek finansowy w Polsce?

Nasz rynek funkcjonuje już praktycznie 30 lat i muszę przyznać, że od samego początku się nim interesuję. Przed 1989 r. giełda była zajęciem hobbystycznym i nie przypuszczałem, że w kolejnych latach będzie to też rzeczywistość w Polsce. Przez lata oczywiście zaszło na rynku wiele zmian. Wystarczy wspomnieć o technologii. Na początku trzeba było chociażby wypisać zlecenie i iść z nim do biura maklerskiego. Na rynku działali wtedy przede wszystkim entuzjaści. Jednym z przełomowych momentów był luty 1993 r., kiedy to rozpoczęła się wielka hossa i faktycznie nastąpił szał inwestowania. My uczyliśmy wtedy przede wszystkim o ryzyku i wiele osób patrzyło na nas trochę ze zdziwieniem. Ludzie zastanawiali się, po co mówić o ryzyku, gdy wystarczy po prostu wejść na rynek, by zarobić. Później jednak mieliśmy bardzo mocną przecenę. Wielu ludzi kupiło na górce, później nie wytrzymało nerwowo, sprzedało akcje i straciło. Ci jednak, którzy kupowali akcje we wcześniejszym okresie, zarobili i oni zostali na giełdzie do dzisiaj.

Czy to nie jest tak, że historia zatoczyła koło? Wydaje się bowiem, że rynek znowu jest rynkiem pasjonatów, a o ryzyku, co pokazała sprawa GetBacku, nadal wiele osób nie chce słyszeć i liczy przede wszystkim na duże zyski?

O ryzyku zawsze trzeba mówić, przede wszystkim wtedy, gdy wszystko idzie po naszej myśli. GetBack oczywiście odświeżył temat ryzyka, ale przecież mieliśmy też inne sprawy, niekoniecznie związane z giełdą. Mam tu na myśli m.in. sprawę Amber Gold. Ryzyko towarzyszy nam zawsze, tylko nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Nie wiem, czy historia zatoczyła koło. Faktem natomiast jest, że giełda i – szerzej – rynek kapitałowy nie mają wsparcia ze strony tych, którym powinno zależeć na rynku, czyli rządzących. Dobry rynek kapitałowy to stymulacja gospodarki, służy pozyskiwaniu kapitału czy też mobilizacji oszczędności. Oczywiście teraz się o tym mówi, ale chciałbym też widzieć konkretne działania. W strategii rozwoju rynku kapitałowego jest wiele ciekawych punktów, ale chodzi o to, by je realizować.

Rynek przez lata zmienił się także pod kątem produktów – tych bardzo dużo przybyło – oraz regulacji. Czy dzisiaj funkcjonowanie na rynku nie wymaga jednak specjalistycznej wiedzy?

Raczej tak. Nie da się ukryć, że na rynku potrzebna jest odpowiednia wiedza. Dotyczy to zarówno inwestorów indywidualnych, jak i osób, które pracują w różnych instytucjach rynkowych. Oczywiście dochodzi do tego też specjalizacja w różnych segmentach rynku. Chcę jednak zwrócić uwagę, że nasz rynek przez lata wykonał mimo wszystko bardzo duży krok. Polska awansowała przecież do grona rynków rozwiniętych według klasyfikacji FTSE Russell. Postrzegani jesteśmy więc jako rynek dojrzały i również działania inwestorów, także tych indywidualnych, są bardzo zaawansowane.

Kiedyś nawet głośno mówiono o tym, że Polska ma się stać jednym z centrum finansowych.

Zgadza się, natomiast nie do końca nam to wyszło. Dzisiaj jednak musimy przede wszystkim skupić się na tym, by skłonić ludzi do oszczędzania. Na chwilę obecną mocno rośnie konsumpcja w Polsce. Mamy jednak rozwój niezrównoważony. W przypadku inwestycji nie ma aż takiego wielkiego ruchu. W długim okresie nie jest to dobre dla gospodarki.

To wszystko bardzo ładnie brzmi. Tak jak pan zresztą zauważył, coraz więcej się mówi o potrzebie oszczędzania. Ale czy młodzi ludzi mają tego świadomość? Mają pojęcie, czym w ogóle jest rynek kapitałowy, i czy ten rynek jest dla nich „sexy"?

Dla niektórych tak. Muszę jednak przyznać, że jeśli porównać stan obecny z tym, co obserwowaliśmy dziesięć lat temu, to niestety muszę powiedzieć, że odsetek osób, które bezpośrednio są zainteresowane rynkiem kapitałowym, jest jednak mniejszych. Oczywiście osoby, które interesują się rynkiem, są zainteresowane przede wszystkim zarabianiem pieniędzy. Tutaj też zresztą mamy do czynienia z modami. Kiedyś była to giełda, później rynek forex, a ostatnio kryptowaluty. Pewnie później będzie coś jeszcze innego.

Wspomniał pan o strategii rozwoju rynku kapitałowego. Poznaliśmy projekt tego dokumentu. Wierzy pan, że będzie on w stanie tchnąć w rynek nowe życie?

Wierzyć zawsze można, a nadzieja też przecież umiera ostatnia. Wydaje mi się, że jest tam sporo ciekawych propozycji, jednak wiele z nich nie da się wprowadzić po prostu poprzez regulacje. Uważam, że są dwie rzeczy, które są kluczowe do tego, aby wzrosło zaufanie do rynku. Dziś przeciętny obywatel gotów jest jednak uwierzyć, że giełda to kasyno. Dlatego tak ważna jest edukacja, ale nie tylko studentów na kierunkach ekonomicznych.

To w takim razie, w którym momencie ta edukacja powinna się zaczynać?

Jeśli mówimy w ogóle o edukacji finansowej, to tak naprawdę powinna się ona zaczynać już w przedszkolu. To już się dzieje na świecie. Później oczywiście dużą rolę do odegrania mają szkoły. Ludzie muszą rozumieć, jak funkcjonuje świat finansów, co wydaje się szczególnie istotne w kontekście chociażby wprowadzanego programu PPK. Wydaje mi się zresztą, że edukacja finansowa powinna obejmować też osoby bardziej dojrzałe, również te w starszym wieku, które są podatne na różnego rodzaju informacje.

Poruszył pan wątek PPK. Czy mając na uwadze zmiany, jakie zaszły przez lata w systemie emerytalnym, program PPK ma szanse się przebić?

Oczywiście pojawiają się stwierdzenia, że to będą OFE bis. Wydaje mi się natomiast, że o ile od strony podażowej ten program jest już przygotowany, o tyle od strony popytowej muszą być prowadzone kolejne działania. Musi być przede wszystkim edukacja. Ona jest prowadzona, ale wydaje się, że wciąż jest tego za mało. Społeczeństwo musi myśleć o swoich finansach długofalowo. Musi być świadomość tego, że trzeba oszczędzać.

Od 15 lat jest pan również prezesem CFA Society Poland. Czy to, co się działo na rynku w 2018 r., czyli ten wielki kryzys zaufania, sprawiło, że zainteresowanie tytułami CFA się zmniejszyło?

Raczej nie. Liczba osób, które starają się uzyskać tytuł CFA, wciąż rośnie. CFA ma tę zaletę, że promuje też etykę. CFA Institute od ponad 40 lat kładzie mocny nacisk na ten aspekt. To nie jest tak, że przypomniano sobie o tym po kryzysie. My też staramy się promować zachowania etyczne. Jest chociażby coś takiego jak dekalog praw inwestora. To też jest element budowania zaufania do rynku. Reputację buduje się przez lata, a traci w pięć minut. Tak niestety faktycznie jest, ale wciąż staramy się budować to zaufanie.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA