Felietony

Jak wspólnie wydać bilion euro?

Niektórzy już teraz uczestniczą w realizacji Europejskiego Zielonego Ładu, czyli transformacji gospodarki na bardziej przyjazną dla środowiska. W perspektywie kilku lat będzie to robił każdy przedsiębiorca

Piotr Kowalik, prawnik w zespole rynków kapitałowych w polskim biurze Eversheds Sutherland

Foto: materiały prasowe

W niedługim czasie niemal każda spółka czy osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą zmierzy się z pytaniami o emisje gazów cieplarnianych czy inne wskaźniki dotyczące oddziaływania biznesu na środowisko. Pytać będą nie tylko inwestorzy instytucjonalni, ale także banki udzielające kredytu, czy nawet kontrahenci, którym będziemy sprzedawać nasze towary i usługi.

Przywołany w tytule artykułu bilion euro to szacunkowa wartość inwestycji w UE, koniecznych do osiągnięcia celu Europejskiego Zielonego Ładu, czyli neutralności klimatycznej do 2050 r. Ponieważ w obecnych ramach prawnych UE nie będzie mogła w całości sfinansować tego programu, nowa legislacja ma zachęcić jak najszerszy krąg przedsiębiorców do udziału w tej inicjatywie.

Jednym z pomysłów UE jest wzmocnienie zainteresowania projektami prośrodowiskowymi, w szczególności prowadzącymi do obniżenia emisji gazów cieplarnianych. Narzędziem do tego mają być obowiązki informacyjne nałożone na podmioty działające na rynkach finansowych w obszarze inwestowania, wynikające z rozporządzenia 2019/2088 (SFDR). Przykładowo fundusze inwestycyjne będą musiały zbierać i publikować informacje o pewnych wskaźnikach oddziaływania na środowisko i społeczeństwo spółek, w których akcje lub obligacje zainwestowały. Część obowiązków z SFDR zaczęła być stosowana już w marcu.

Co więcej, rozporządzenie o taksonomii (rozporządzenie 2020/852) nakłada na niektóre podmioty z rynków finansowych i na duże spółki giełdowe obowiązek publikowania raportów rocznych o zakresie zgodności prowadzonej działalności, a także dokonywanych inwestycji, z wymogami dotyczącymi realizacji określonych celów środowiskowych. I tak np. banki będą musiały analizować i raportować, jaka część ich portfeli kredytów związana jest z finansowaniem takich działań. Należy się spodziewać, że przełoży się to na szerokie stosowanie różnego rodzaju kwestionariuszy wobec potencjalnych kredytobiorców.

Zakres gromadzonych i publikowanych danych będzie stanowił wartość samą w sobie. Umożliwi to weryfikację tempa realizacji założeń Europejskiego Zielonego Ładu i może być podstawą do podjęcia decyzji o kolejnych krokach legislacyjnych. Jednym z nich może być powiązanie wymogów kapitałowych banków i firm ubezpieczeniowych z realizacją celów środowiskowych – upraszczając, finansowanie czy ubezpieczanie działalności niezielonej będzie traktowane jako bardziej ryzykowne, w związku z czym kredyt lub polisa związane z taką działalnością będą po prostu droższe. To ma z kolei skłonić przedsiębiorców do podejmowania działań mających na celu zmniejszenie negatywnego wpływu na środowisko i społeczeństwo oraz wspierających zrównoważony rozwój. Taka zmiana może pojawić się około roku 2024 lub 2025, gdy dla sektora bankowego wprowadzane zostaną nowe rozwiązania w zakresie wymogów kapitałowych.

Część dużych polskich spółek, będących w bieżącym kontakcie z międzynarodowymi inwestorami instytucjonalnymi, zna już te zjawiska i nie dziwi się, widząc szczegółowe pytania o stężenia pyłów, gospodarkę zasobami wodnymi, poziomy emisji czy pochodzenie energii wykorzystywanej w działalności. Jednakże zakres tych pytań w niedługim czasie się poszerzy i obejmie m.in. kwestie społeczne, praw człowieka i prawa pracy, w związku z rozwojem sprawozdawczości niefinansowej w obszarze ESG (environmental, social, governance, czyli środowiskowym, społecznym i ładu korporacyjnego oraz relacji z otoczeniem polityczno-administracyjnym). Planowana duża reforma raportowania niefinansowanego może także w jakimś stopniu objąć małych i średnich przedsiębiorców już w połowie dekady.

Kolejną kluczową ideą stojącą za realizacją Europejskiego Zielonego Ładu jest skłonienie podmiotów prowadzących działalność gospodarczą do przyjęcia szerszej perspektywy, w jakiej powinni analizować swoją aktywność. Dotyczy to nie tylko uwzględniania jej bezpośredniego wpływu środowiskowego i społecznego, ale także skutków pośrednich. Stąd biorą się obecnie opracowywane przepisy, które mają zobowiązać przedsiębiorców do głębszej analizy swoich kontrahentów właśnie w obszarach środowiskowych, społecznych praw człowieka czy prawa pracy. Coraz powszechniejsze stanie się wypełnianie kwestionariuszy przy podpisywaniu kontraktu na dostawę lub wprowadzanie dodatkowych oświadczeń i zapewnień w umowach.

Powyższe inicjatywy legislacyjne i zmiany prawa są tylko częścią dużej akcji legislacyjnej, jaka trwa obecnie na poziomie unijnym. Komisja Europejska wydaje się być zdeterminowana, by zrealizować pierwszy etap, jakim jest zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych do 2030 r. o 55 proc. w stosunku do poziomu z 1990 r. Jak nietrudno policzyć, czasu na opracowanie regulacji i ich wdrożenie tak, żeby efekt był widoczny do końca dekady, pozostało niewiele. Częściową motywacją na pewno będą duże środki europejskie z planu odbudowy pocovidowej w ramach Krajowego Planu Odbudowy, z których co najmniej 37 proc. ma być przeznaczonych na zielone inwestycje. Wysiłek organizacyjny i inwestycyjny, który konieczny jest do urzeczywistnienia Europejskiego Zielonego Ładu, jest do tego stopnia olbrzymi, że należy się spodziewać, iż w nadchodzących latach zielona fala dotknie nas wszystkich.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.