Crowdfunding

Blockchain i tokeny gamingowe na GPW

Warszawska giełda w porozumieniu z platformą Raisemana uruchamia pierwszą inicjatywę w ramach Private Market.
Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Dwa lata temu podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy prezes Marek Dietl opowiadał w Parkiet TV, że GPW pracuje nad wykorzystaniem technologii blockchain w obrocie giełdowym. W poniedziałek zaprezentowano pierwsze rozwiązanie z tego obszaru – przeznaczoną dla producentów gier platformę crowdfundingową Raisemana, której dostawcą jest firma kontrolowana przez dwa podmioty z NewConnect – INC oraz Code addict.

Tokenizacja gier

Raisemana to platforma, za pomocą której spółki czy studia gamingowe mogą pozyskać finansowanie na konkretną grę lub inne dobra cyfrowe. W zamian za finansowanie wspierający otrzyma określony udział w przychodach netto z danej gry przez określony czas. Platforma odróżnia się od crowdfundingu udziałowego tym, że umożliwia inwestowanie nie w udziały czy akcje spółki, ale w procent przychodów netto z danego projektu w określonym czasie – czytamy w opisie platformy.

Inwestorzy nie będą nabywać papierów wartościowych, tylko tokeny, będące cyfrową reprezentacją umowy pomiędzy wspierającym i producentem gry. Proces tokenizacji bazuje całkowicie na technologii łańcucha bloków, co oznacza, że wszelkie warunki emisji i transferu wartości będą zaprogramowane w tzw. smart kontraktach, czyli skryptach, które automatycznie wykonują zakodowane w nich polecenia. – Dzięki blockchainowi wszystkie transakcje tokenami są rejestrowane, a ich przepływ jest transparentny i bezpieczny – mówił Dietl.

Fan, czyli inwestor

Nowa platforma jest pomyślana dla firm gamingowych na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Dzięki niej deweloperzy otrzymają dostęp do rynku kapitałowego, a fani gier możliwość wsparcia wyczekiwanych tytułów. – Jest to nie tylko platforma crowdfundingowa, ale coś w rodzaju wehikułu marketingowego. Otwieramy się na nową klasę inwestorów, którzy są jednocześnie zaangażowanymi użytkownikami danego produktu i mają motywację, by wspierać go finansowo i przez aktywność w mediach społecznościowych – tłumaczył prezes GPW.

Podkreślał, że dostęp do platformy będzie miał każdy, kto posiada smartfon. Do nabywania tokenów nie będzie potrzebny rachunek maklerski. „Wsparcie konkretnego projektu w zamian za udział w przychodach pozwala inwestorowi wpłacić środki dedykowane projektowi, który mu się podoba i w który wierzy, bez konieczności brania na siebie ryzyka działalności całej spółki" – czytamy w opisie produktu. To trochę tak, jakby zamiast akcji Tesli nabywać udział w przychodach z jednego modelu produkowanych przez Elona Muska samochodów, rezygnując z innych praw, które przysługują akcjonariuszom.

– Spodziewamy się, że większość osób, które będą finansować gry, to osoby, które jeszcze nie są gotowe na założenie rachunku maklerskiego, nie chcą śledzić analizy technicznej i fundamentalnej. To osoby, które po prostu wierzą w dany zespół i jego grę, i chcą być częścią sukcesu – tłumaczył prezes Dietl.

Rynek wtórny

Na razie nie podano żadnych informacji dotyczących pierwszych emitentów. Wiadomo, że token będzie nazywał się Mana (Raisemana – od słów „raise" oraz „mana" – czyli potocznie energia, moc w grach komputerowych.), a potencjalne wypłaty dla wspierających będą realizowane po trzech miesiącach od premiery tytułu. Będą też dodatki dla inwestorów. – Projektodawca będzie przekazywał wspierającym bonusy – klucze do gier, kody do Steam, gadżety i dostęp do wersji beta – tłumaczył Kamil Stanek, prezes Raisemana.

W planach jest stworzenie rynku wtórnego. – Docelowo pozyskane tokeny będzie można sprzedawać na platformie GPW Private Market – powiedział Dietl. Jest to bardzo istotna kwestia, gdyż jednym z głównych czynników ryzyka w crowdfundingu jest brak zorganizowanego obrotu emitowanymi walorami. Inwestorzy, którzy chcą spieniężyć aktywa, muszą dogadywać się bezpośrednio między sobą albo czekać, aż emitent wykupi ich udziały.

Wsparcie sektora

Wygląda na to, że GPW przeciera blockchainowe szlaki. Chyba nieprzypadkowo na start postawiono na branżę gamingową. Jak wiadomo, crowdfunding najlepiej sprawdza się w tych spółkach, których produkty mają zaangażowanych fanów (patrz sukcesy producentów piw czy emisja akcji Wisły Kraków). Jeśli uda się przyciągnąć wystarczającą liczbę inwestorów, to później łatwiej będzie stworzyć wtórny rynek obrotu, a także otwierać się na nowe branże.

Poza tym sektor gamingowy to swego rodzaju znak rozpoznawczy warszawskiej giełdy. – GPW jest drugą na świecie giełdą dla spółek gamingowych. Jeszcze w tym roku chcemy wyprzedzić Tokio i być numerem jeden – mówił Dietl.

Jeśli projekt Raisemana się powiedzie, a sukces amerykańskiej platformy Fig pokazuje, że jest to możliwe, to z pewnością polski sektor gamingowy nabierze jeszcze większego rozpędu, a na NewConnect i GPW przybędzie w przyszłości emitentów.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.