Crowdfunding

Inwestowanie w sieci coraz popularniejsze

UE i pandemia stały się kluczowym napędem dla finansowania społecznościowego. W dwa lata wartość rodzimego rynku wzrosła aż trzykrotnie.
Foto: Adobestock

Z roku na rok rynek internetowych zbiórek w Polsce bije rekordy. Jeszcze w 2019 r. wyceniano go na 700 mln zł, a w 2021 r. – jak wynika z prognoz serwisu Zrzutka.pl, które „Parkiet" publikuje jako pierwszy – ma to być już niemal 2,04 mld zł. Jednym z motorów jest dynamicznie rosnący segment crowdfundingu udziałowego. Ostatnie miesiące sprzyjały branży. A będzie jeszcze lepiej.

Rynek zaczął dojrzewać

Pandemia nakręciła popularność wpłat online. Choć najmocniej rosły zbiórki charytatywne, to internauci chętnie również inwestowali w sieci. Nie tylko z poziomu komputerów, ale też telefonów. Trend ten ma się nasilać. Prognozy wskazują, że aż 75 proc. transakcji na rynku finansowania społecznościowego będzie realizowanych w tym roku mobilnie (za pomocą smartfonów i tabletów).

Equity crowdfunding urósł w ub.r. o 76 proc., a w 2021 r. ma skoczyć o kolejne 50 proc., do poziomu niemal 138 mln zł. Analitycy wskazują, że rośnie świadomość internautów, pojawiają się też kolejne nowe platformy crowdfundingowe. Jak tłumaczy Tomasz Chołast, współzałożyciel Zrzutka.pl, fakt, że w Polsce zaczynają powstawać i udanie debiutować serwisy dedykowane konkretnym sektorom tego rynku, świadczy o dojrzałości finansowania społecznościowego w naszym kraju. Np. w styczniu wystartowała wrocławska platforma dla zbiórek na gry planszowe, która sama na swój start zebrała 5 mln euro. Zrzutki w popularnym m.in. na Kickstarterze modelu reward crowdfunding (otrzymuje się za finansowanie np. premierowy egzemplarz wspieranego produktu) to światowy fenomen. Nad Wisłą również segment ten szybko rośnie, a teraz ma jeszcze przyspieszyć za sprawą zapowiadanego przez Kickstartera debiutu tej platformy w Polsce.

W II połowie ub.r. ruszył też Wspólny Interes, nowa platforma equity-crowdfundingu, która chce wspierać emitentów nie tylko finansowo. – To specyficzna branża, która przyciąga wyjątkowy profil inwestorów. To nie są, jak w przypadku wielu funduszy VC, osoby zimno kalkulujące przyszły zysk. Tu inwestują przede wszystkim dlatego, że podobają się im zgłaszane koncepty biznesowe i chcą dołożyć swoją cegiełkę do ich rozwoju. Jednocześnie korzystają także z różnych benefitów i rabatów dostępnych dla akcjonariuszy i liczą na zyski kapitałowe w przyszłości, w myśl zasady, że jedna z kilkunastu spółek z portfela osiągnie spektakularny sukces – wyjaśnia współzałożyciel platformy Maciej Dzierżanowski, który w przeszłości, w ramach Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, zajmował się zagadnieniami rynku kapitałowego i nadzoru korporacyjnego.

Rekord za rekordem

Zdaniem Dzierżanowskiego boom na crowdfunding udziałowy to efekt spadających stóp procentowych i tego, że Polacy się bogacą, a rośnie grupa inwestorów skłonnych wyłożyć niewielkie kwoty na nowatorskie biznesy. Dowód? Niedawna rekordowa kampania CanPoland – spółka specjalizująca się w obrocie medyczną marihuaną w ledwie 11 minut pozyskała 4,4 mln zł (poprzedni rekord z listopada ub.r. też należał do firmy z branży: Kombinat Konopny w ok. 40 minut zebrał 4,2 mln zł).

Ale prawdziwy boom dopiero nadejdzie pod koniec tego roku. To efekt zmiany unijnych regulacji dotyczących udziałowego rynku (polskie przepisy zaczną obowiązywać w listopadzie), które pozwolą zwiększyć wartość emisji z obecnego 1 mln do 5 mln euro.

Foto: GG Parkiet

To wszystko to woda na młyn dla spółek, które szukają finansowania alternatywnego względem venture capital i tych traktujących takie internetowe inwestycje jako test przed przyszłym giełdowym debiutem. Przykładem może być Road Studio, spółka z grupy Movie Games, która we wtorek właśnie startuje z crowdfundingiem, a IPO na NewConnect planuje jeszcze w tym roku.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.