Akademia inwestycyjna

Inflacja powinna skłaniać do inwestowania

Marcin Iwuć, CFA, autor bloga Finanse Bardzo Osobiste

Marcin Iwuć

Foto: materiały prasowe

Co poradziłby pan komuś, kto dojrzał do tego, żeby odkładać pieniądze, ale nie bardzo wie, od czego zacząć?

Zanim zaczniemy inwestować, powinniśmy zrobić dwie ważne rzeczy. Po pierwsze, należy spłacić do zera wszystkie kredyty i pożyczki konsumenckie oraz limit zadłużenia na koncie (z wyłączeniem kredytu hipotecznego); przyniesie to najwyższą stopę zwrotu. Po drugie, trzeba odłożyć i bezpiecznie ulokować tzw. finansową poduszkę bezpieczeństwa, czyli kwotę, która pozwoli nam przetrwać bez dochodów przynajmniej przez sześć miesięcy. Gdy stracimy pracę, zachorujemy lub będziemy musieli zmierzyć się z dużym nieprzewidzianym wydatkiem, poduszka bezpieczeństwa będzie skuteczną pomocą.

A gdy już zrobimy te dwa kroki?

Wtedy możemy zacząć inwestować z myślą o przyszłości. Tu najważniejsze jest trzymanie się zasady: rozumiem, w co inwestuję. Nie wystarczy polegać na zapewnieniach bankowego doradcy, który oferuje produkt inwestycyjny zgodnie ze swoim planem sprzedażowym i poklepując nas po ramieniu, mówi: „Będzie pan zadowolony...".

Musimy zdobyć niezbędną wiedzę, na co w zupełności wystarczy kilka miesięcy. Do tego czasu lokujmy pieniądze bezpiecznie, choćby na zwykłym koncie oszczędnościowym. Niech niskie odsetki będą dla nas motywacją do zdobycia wiedzy, a nie do wyboru produktu, którego nie rozumiemy. W ten sposób zrealizujemy dwie najważniejsze zasady inwestycyjne Warrena Buffetta: zasada nr 1 – nie trać pieniędzy, zasada nr 2 – pamiętaj o zasadzie nr 1.

Jaka struktura portfela inwestycyjnego byłaby optymalna?

Struktura naszego portfela powinna być spójna z naszymi celami i skłonnością do ryzyka. Większość inwestorów nie jest w stanie dostosowywać portfela do zmian w gospodarce. Dlatego powinien on zawierać różne aktywa, które w każdym rynkowym scenariuszu pozwolą nieco zarobić, a w czasie krachu ograniczyć straty. W takim portfelu warto umieścić np. detaliczne obligacje skarbowe indeksowane inflacją, złoto fizyczne, ETF-y lub fundusze inwestujące w akcje na rynkach globalnych oraz obligacje skarbowe notowane na giełdzie.

Właściwy skład takiego portfela sprawi, że nawet w okresie spadków na giełdzie i w czasie rynkowej paniki można spać w miarę spokojnie, a w długim terminie zyski powinny przewyższyć oprocentowanie depozytów bankowych.

Jakiego typu powinny to być inwestycje, żebyśmy na nich nie tracili?

Budując swój długoterminowy portfel, na 20, 30, 40 lat, możemy mieć pewność, że przez krótki czas jakiś rodzaj inwestycji (akcje, obligacje, nieruchomości, złoto itp.) przyniesie straty sięgające 20–50 proc. Dlatego portfel powinien być tak zdywersyfikowany, aby zawierał różne klasy aktywów, nie tylko akcje i obligacje.

Dobrym pomysłem jest np. inwestycja w nieruchomości, ale gdybyśmy przeznaczyli na nią wszystkie oszczędności, nasz portfel byłby całkowicie uzależniony od sytuacji na tym rynku. Wprowadzenie np. podatku katastralnego czy innych przepisów niesprzyjających właścicielom nieruchomości na wynajem mogłoby nas sporo kosztować.

Czy w ogóle długoterminowe oszczędzanie ma sens, biorąc pod uwagę niepewność na rynkach, inflację, krachy finansowe...?

Każdego roku moglibyśmy powiedzieć, że przyszłość jest niepewna. To stwierdzenie jest zawsze prawdziwe. Jeśli chodzi o inflację, to właśnie ona powoduje, że trzeba inwestować. A krachy finansowe? Są aktywa, które w czasie krachów świetnie się zachowują (np. złoto fizyczne). W dodatku bessa to świetny okres do inwestowania, bo można wtedy kupić wiele świetnych aktywów po niskich cenach i w przyszłości zarobić.

Przygodę z inwestowaniem warto jednak zaczynać małymi krokami. Na początek można wybrać np. detaliczne dziesięcioletnie obligacje skarbowe (EDO), gwarantujące od drugiego roku zysk przewyższający inflację o 1,5 proc.; w przypadku lokat bankowych jest to nie do osiągnięcia. W miarę zdobywania wiedzy można dodawać do portfela kolejne aktywa.

A jeśli ktoś z różnych przyczyn nie zamierza zdobywać wiedzy?

Wówczas dobrym pomysłem może być przeznaczenie nadwyżek finansowych na nadpłatę kredytu hipotecznego. Możemy to potraktować jako swego rodzaju inwestycję z atrakcyjnym oprocentowaniem (WIBOR plus marża plus podatek Belki), i to bez żadnego ryzyka.

Jeśli jednak poświęcimy nieco czasu na zdobycie wiedzy, inwestowanie będzie łatwiejsze i bardziej świadome. Zbyt ciężko pracujemy, by zarobione pieniądze inwestować w nieodpowiedni sposób. ¶

rozmawiała_Bożena Żuławnik

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.