Akademia inwestycyjna

Sztuka zarządzania spółką giełdową

Wraz z przyspieszaniem zmian w otoczeniu przedsiębiorstw, w coraz większym stopniu zarządzanie zamienia się z rzemiosła w sztukę.
Foto: materiały prasowe

Dotyczy to zwłaszcza spółek giełdowych, gdzie w zarządzaniu należy brać pod uwagę dużo więcej czynników, w tym zwłaszcza dodatkowe wymogi dotyczące ujawniania wszelkich potencjalnie istotnych informacji inwestorom (a zatem także konkurentom) oraz bieżącą ocenę wszelkich działań przez uczestników rynku, którzy wyceniają spółki w coraz krótszym horyzoncie, zmuszając je do podejmowania działań których efekt jest widoczny w krótkim terminie.

Warto dodać, że mamy do czynienia z ciągłą eskalacją wzrostu wymogów informacyjnych spółek giełdowych. Luka pomiędzy wartością rynkową spółek a ich wycenami wynikającymi z publikowanych informacji może być interpretowana dwojako – rynek może się mylić w swych wycenach lub publikowane informacje mogą być niewystarczające dla właściwej wyceny spółek. Z jakiegoś powodu regulatorzy, którzy zazwyczaj chętnie ingerują w rynek i nie mają oporów z krytykowaniem funkcjonowania mechanizmów rynkowych, wskazywaniem, że „niewidzialna ręka rynku" nie działa właściwie, w sytuacji opisanej powyżej popełniają błąd. Domagają się mianowicie dalszej ingerencji w rynek, opierając się na założeniu, że rynek właściwie wycenia spółki na podstawie dostępnych informacji i konieczne jest ujawnienie inwestorom dalszych rodzajów danych, tak aby wyceny rynkowe dało się lepiej powiązać z publikowanymi przez nie informacjami. Biznes zaś w zasadniczej mierze opiera się na zaufaniu i nie da się w pełni zdefiniować zasad jak to zaufanie budować wobec partnerów biznesowych w tym inwestorów. Zasadnicza część procesu budowania zaufania musi być pozostawiona samym spółkom, w których jest to interesie. W konsekwencji nowych regulacji duże spółki giełdowe (na naszym rynku ok. 150 emitentów) zobowiązane zostały do rozszerzenia swej sprawozdawczości o dane niefinansowe. Wbrew pozorom nie było to zadanie łatwe, bo „niefinansowe" bynajmniej nie oznacza „niepoliczalne". Olbrzymim wyzwaniem było zatem stworzenie całej infrastruktury, poczynając od określenia właściwych standardów (pod egidą SEG opracowany został odpowiadający realiom i potrzebom polskiego rynku Standard Informacji Niefinansowych), poprzez działania edukacyjne (zorganizowaliśmy dziewięć konferencji poświęconych tej tematyce, w których udział fizyczny wzięły 592 osoby, natomiast udział zdalny wzięło 507 osób), aż po działania po stronie spółek. Obejmowały one określenie grona interesariuszy, uzgodnienie z nimi zakresu pożądanych informacji, określenie mierników/wskaźników, a następnie zebranie i opublikowanie stosownych informacji. Proces ten trwa wiele miesięcy, wielu z tych danych nie da się „wyprodukować" wstecz, jeśli nie były wcześniej zbierane, w związku z czym pierwszy rok raportowania niefinansowego wypadł bardzo słabo. Stowarzyszenie przeanalizowało wszystkie raporty i gdyby im wierzyć, to okazałoby się, że emitenci świetnie wypełniają wymogi we wszystkich kluczowych aspektach (odnoszących się do zagadnień środowiskowych, społecznych, pracowniczych, praw człowieka oraz przeciwdziałania korupcji i łapownictwu), co mocno kontrastuje z wiedzą organizacji zajmujących się przestrzeganiem przepisów w tych obszarach. Należy mieć nadzieję, iż następny rok raportowania przyniesie więcej danych i będzie ilustrował bardziej rzeczywisty obraz w tym aspekcie. Drugi bardzo poważny obszar, w którym spółki giełdowe postawione są w szczególnie trudnej sytuacji, to podatki. Choć emitenci efektywnie płacą najwyższe podatki (są to jedyne spółki, którym zależy na wykazaniu jak największego zysku), to dodatkowo – z uwagi na swą przejrzystość finansową – są najbardziej wdzięcznym celem do różnego rodzaju analiz fiskalnych i kontroli skarbowych. Wszystko jest podane jak na dłoni, na podstawie publikowanych informacji można zidentyfikować ewentualne anomalie względem innych spółek, z raportów okresowych można wprost wyciągnąć wnioski co do wątpliwości podatkowych dotyczących konkretnych transakcji. Spółki giełdowe zmagają się z jeszcze jednym bardzo poważnym problemem wynikającym z ich przejrzystości informacyjnej. Jest nim coraz ostrzejsza walka konkurencyjna związana w dużej mierze z rozwojem i dostępnością narzędzi IT. Ujawnianie wielu informacji na temat modeli biznesowych wraz z daleko idącym uszczegółowieniem kosztów i przychodów powoduje, iż stosunkowo łatwo jest wyłuskać różne elementy, które da się zrobić taniej, szybciej i bardziej przyjaźnie dla użytkownika. Najbardziej widoczne jest to w branży finansowej, która – z uwagi na wysokie bariery wejścia na rynek – nie była zmuszana do ostrej walki konkurencyjnej, przez co entuzjaści nowych technologii mogli znaleźć i wykorzystać wiele nieefektywności, co przełożyło się na dynamiczny rozwój podmiotów w obszarze fintech. Musimy mieć jednak pełną świadomość, że proces ten będzie dotyczył także innych branż, że prowadzenie biznesu będzie się wiązało z coraz większymi ryzykami, że rozwój technologii spowoduje nie tylko wyłuskiwanie najbardziej łakomych kąsków z łańcucha produkcji, ale modyfikację lub wręcz unicestwienie wielu modeli biznesowych. Lektura poniższych tekstów wskazuje, jak trudno jest funkcjonować spółkom giełdowym w obecnym otoczeniu regulacyjnym i biznesowym. Należy mieć nadzieję, że zbieranie i publikowanie nowych rodzajów informacji przyczyni się do dalszej innowacyjności, do poszukiwania nowych sposobów walki o klienta, do większej efektywności, nie zaś do decyzji o wyjściu z giełdy w stronę niższych wymogów i zmniejszenia potencjalnych zagrożeń ze strony niegiełdowej konkurencji.

Piotr Jeleński

prezes zarządu Asseco SEE

członek rady nadzorczej SEG


Wideo komentarz