Czy decydenci zwlekali zbyt długo i zmarnowali szansę na cięcie stóp? Maleją nadzieje, że konflikt w Iranie potrwa krótko, a rosną obawy, że zatoczy on szersze kręgi w regionie i doprowadzi do szoków podaży na rynkach energii. W górę poszły już ceny ropy, co jest odpowiedzią na zamknięcie kluczowej cieśniny Ormuz od kilku dni, ale prawdziwe zwyżki mamy na rynku gazu – ceny kontraktów na ten surowiec w ciągu zaledwie dwóch dni poszły w górę o ponad 80 proc. Kluczowe zatem będzie to na ile uda się ograniczyć działania odwetowe Iranu kierowane w stronę kluczowej infrastruktury przesyłowej w krajach ościennych – taka próba została przecież podjęta z poniedziałku na wtorek wobec Kataru i to stało się zarzewiem dzisiejszej, ogromnej nerwowości na rynkach. Zwycięzca obecnej sytuacji jest jeden – inwestorzy chcą gotówki, czyli dolara. Likwidowana jest większość pozycji w ryzykownych aktywach, do których zalicza się też złoto, cierpią na tym też rynki wschodzące. W efekcie USD/PLN poszybował mocno w górę wybijając poziom 3,70, a EUR/PLN znalazł się powyżej 4,30. Nazbyt silne ruchy lokalnej waluty, to kolejny argument za tym, że bank centralny nie powinien dawać dodatkowych pretekstów – a takim jest cięcie stóp obniżające w pewnym sensie atrakcyjność inwestycji w złotym, choć poziom realnych stóp procentowych i tak się zawęzi w najbliższych miesiącach, jeżeli rzeczywiście dojdzie do odbicia w górę inflacji.