Do wybuchu nowego konfliktu zbrojnego pomiędzy USA i Izraelem a Iranem doszło w ostatnią sobotę. Wojna w Iranie, obejmująca region Bliskiego Wschodu, nie jest co do zasady zaskoczeniem dla rynków finansowych, przygotowania do niej po stronie USA trwały od tygodni i wszystko wskazywało na to, że zacznie się niebawem.

Niemniej jednak początki tego typu konfliktów zawsze wywołują niepokój, zwiększają ryzyko i pchają inwestorów do poszukiwania bezpiecznych przystani, co dokładnie wydarzyło się podczas poniedziałkowej sesji. Z czasem emocje zapewne nieco opadną, a rynki finansowe ochłoną, więc sytuacja może się uspokoić, ale na początku jest zawsze nerwowo i tak też jest tym razem.

Wybuch wojny na Bliskim Wschodzie zwiększył po pierwsze popyt na dolary. Para EUR/USD zeszła w poniedziałek w okolice 1,1700, podczas gdy w piątek wieczorem znajdowała się w okolicach 1,1820. Jak zawsze w takich okolicznościach na wartości traciły waluty rynków postrzeganych jako bardziej ryzykowne i w naszym regionie dotyczyło to zarówno złotego, węgierskiego forinta, jak i czeskiej korony.

Kurs EUR/PLN wzrósł w okolice 4,2400. Fala wyprzedaży przetaczała się ponadto przez rynek FI. Rosły rentowności obligacji w USA (o 5-7 pb) w Niemczech (o 4-7 pb), i tym bardziej w Polsce (o 7-10 pb). W najbliższą środę RPP podejmie decyzję w sprawie stóp procentowych i o ile do piątku panowało 100 proc. przekonanie, że zostaną one obniżone o 25 pb, o tyle w poniedziałek tak dużej pewności już nie było.