Wprawdzie na globalnych rynkach dolar był słabszy, co mogłoby tłumaczyć taki ruch, ale bardziej jest to zasługa krajowych czynników. Opublikowane przez Główny Urząd Statystyczne dane o płacach (8,6 proc. r/r) i produkcji przemysłowej (7,3 proc. r/r) za grudzień, okazały się być lepsze od oczekiwań. To sygnał, że polska gospodarka mogła w IV kwartale ub.r. jeszcze bardziej przyspieszyć, a w I kwartale być może mamy spore szanse na dynamikę PKB powyżej 4 proc. Dla "ostrożnej" Rady Polityki Pieniężnej wydaje się to być dobry pretekst do tego, aby poczekać z kolejną obniżką stóp procentowych (chociaż inflacja w grudniu wyhamowała do 2,4 proc. r/r). Zresztą prezes Glapiński w jednym z ostatnich przekazów wskazywał na poziom 3,50 proc. jako neutralny, co może wpisywać się w scenariusz tylko dwóch obniżek stóp w tym roku. W takiej sytuacji aspekt dodatnich, realnych stóp procentowych nadal pozostanie "kluczowym stabilizatorem" dla złotego. A biorąc pod uwagę niechęć inwestorów wobec dolara po ostatnich ekscesach Trumpa (wiarygodność USA zdaje się topnieć w postępie geometrycznym) i szukanie "okazji" na rynkach wschodzących, to takie informacje z Głównego Urzędu Statystycznego, jakie napłynęły wczoraj, są "wodą na młyn" dla spekulantów. 

Wykres dzienny EURPLN

Wykres dzienny EURPLN

Foto: DM BOŚ

Wykres dzienny USDPLN

Wykres dzienny USDPLN

Foto: DM BOŚ

W piątek złoty odreagowuje wczorajsze umocnienie. I słusznie, bo w krótkim terminie rynek poszedł za daleko. Miejmy na uwadze to, że perspektywy dla EURUSD nie są wzrostowe, a dla złotego ważne jest to, że kwestia ukraińska jeszcze długo nie zostanie rozwiązana (Trump nie robi wiele, aby docisnąć Putina, skoro zaprosił go do tzw. Rady Pokoju).

  Sporządził: Marek Rogalski – główny analityk walutowy DM BOŚ