. Według doniesień USA mają nałożyć dodatkową 10 proc. stawkę celną na towary z wybranych krajów, która ma obowiązywać od 1 lutego. W czerwcu ma ona wzrosnąć do 25 proc., jeżeli do tego czasu Dania nie zgodzi się "sprzedać" Grenlandii. To spotkało się w weekend z silną odpowiedzią dyplomatyczną UE, oraz zapowiedzią wprowadzenia ceł odwetowych na towary w wysokości 93 mld EUR, jeżeli USA nie zrezygnują ze swoich pomysłów. Temu będzie poświęcony nadzwyczajny szczyt państw Unii Europejskiej. Niemniej ekonomiści szacują już, że amerykańskie cła mogą pomniejszyć europejski eksport odejmując od 0,4 do 1,8 proc. jego wartości od PKB. Ukrytym kosztem dla USA będzie jednak podniesiona inflacja, co mimo ostatnich wydarzeń, jest już podkreślane przez decydentów w FED.
Reakcja na złotym nie jest jednak aż tak bardzo nerwowa - mamy ruch o niecały grosz w górę na EURPLN do 4,2270, podczas kiedy USDPLN pozostaje wokół poziomów z piątku przy 3,6350. Nasz krajowy rynek FX zerka na EURUSD, a tutaj choć mieliśmy test kluczowych okolic 1,16 to dolar jednak słabnie na szerokim rynku, co może sugerować dwie rzeczy. Po pierwsze ruchy Trumpa wokół Grenlandii kompletnie dobijają międzynarodowy wizerunek USA (również dlatego, że prezydent USA nie dotrzymuje wcześniejszych umów, jak chociażby wynegocjowanych warunków handlu z UE), a po drugie... część obserwatorów jest sceptyczna, co do tego, że USA uda się rzeczywiście wyegzekwować nowe cła. Mocna odpowiedź za chwilę nadejdzie z UE, a w USA czekamy przecież na wyrok Sądu Najwyższego USA, który może podważyć możliwość nakładania ceł przez prezydenta USA. W szerszym horyzoncie wydaje się jednak, że dolar powinien dalej zyskiwać, gdyż na wojnie handlowej mocniej straci Europa, niż USA.
Wykres dzienny EURPLN