W środowy ranek pozostajemy w mieszanych wskazaniach dla dolara, po tym jak wtorek nie przyniósł jego osłabienia po publikacji danych o inflacji CPI w USA, które okazały się być w sierpniu niższe (zwłaszcza w przypadku wskaźnika bazowego). Zaważyły słabe nastroje na Wall Street, która zakończyła handel spadkiem. Jako jeden z pretekstów podaje się polityczną przepychankę pomiędzy Demokratami, a Republikanami - ci pierwsi oskarżyli drugich o umyślnie i nieodpowiedzialne działania w postaci blokowania uchwały zakładającej kolejne z rzędu podniesienie tzw. limitu zadłużenia (bez tego czekać nas będzie kolejny paraliż federalnej administracji). Wydaje się jednak, że nadal w tle mamy istotniejsze obawy związane ze spowolnieniem wzrostu gospodarczego za sprawą czwartej fali pandemii w USA - dane, które poznamy dzisiaj (indeks NY FED Mfg, produkcja przemysłowa), a także w kolejnych dniach (indeks Philly FED, sprzedaż detaliczna, nastroje konsumenckie), mogą pokazać jaka jest rzeczywista sytuacja. Pewne obawy budzi też posiedzenie FED zaplanowane na 22 września w kontekście potencjalnego "jastrzębiego" wydźwięku w kontekście taperingu w na początku listopada. Gorszy sentyment zawitał też do Azji, gdzie dodatkowo rynki obciążyły wyraźnie słabsze dane z Chin, które podkręciły obawy, co do kondycji tamtejszej gospodarki - sprzedaż detaliczna wyhamowała w sierpniu do 2,5 proc. r/r z 8,5 proc. r/r, a produkcja przemysłowa do 5,3 proc. r/r z 6,4 proc. r/r.
Słabość dotyka dzisiaj bardziej waluty rynków rozwijających się, najgorzej zachowują się turecka lira i polski zloty, choć zmiany względem dolara nie przekraczają 0,17 proc. W gronie najsilniejszych walut jest funt zyskujący 0,21 proc., jen z wynikiem 0,19 proc., oraz korona norweska z wynikiem 0,16 proc. Warto jednak zwrócić uwagę, że jest to korekta obserwowanego wczoraj popołudniu i wieczorem, umocnienia się dolara na szerokim rynku. Brytyjską walutę wsparły dzisiaj odczyty inflacji CPI za sierpień, które podobnie jak w innych krajach wypadły powyżej oczekiwań. To sprawiło, że rynek zaczął już wyceniać dwie podwyżki stóp procentowych przez BOE w 2022 r. Dzisiaj poza wspomnianymi danymi z USA w kalendarzu uwagę odczyty inflacyjne z Kanady.
OKIEM ANALITYKA - problemy na wielu płaszczyznach
Dzisiejsze słabe dane z chińskiej gospodarki pokazują, że obawy związane z wpływem pandemii na gospodarkę, powinny być rozpatrywane globalnie. Zgoda, że politycznie świat zachodni nie będzie szczególnie kibicować Chinom, ale gospodarka nadal ma formę globalnych naczyń połączonych i poważniejsza grypa w Państwie Środka może mieć swoje przełożenie na dane, jakie będą raportowane w USA i innych krajach. Wydaje się, że panaceum na rozwiązanie problemu jest wyraźniejsza stymulacja fiskalna i monetarna w wydaniu rządu i Ludowego Banku Chin, co przełożyłoby się dodatkowo na osłabienie juana (korzystnie dla Chin), oraz podbicie na rynkach akcji wymęczonych ostatnio przez szerokie zmiany regulacyjne dotykające wielu sektorów gospodarki. Czy to jednak zobaczymy względnie szybko? Warto będzie ten wątek monitorować w nadchodzących tygodniach.
Wykres dzienny EURUSD
Wczoraj rynki raczej sceptycznie podeszły do nieco lepszych danych o amerykańskiej inflacji, która w końcu przestała rosnąć. Inwestorzy stawiają wciąż wiele pytań, w tym tych dotyczących ryzyka wyhamowania ożywienia przez czwartą falę pandemii. W tle przewija się też FED, który w zasadzie jeszcze w tym roku powinien ogłosić decyzje o rozpoczęciu procesu taperingu. Czy to nie doprowadzi nas do większej korekty? Odpowiedź nie jest prosta, gdyż logika rynków bywa pokrętna. Nie bądźmy zaskoczeni tym, że rynki potraktują Jerome Powella jako wybawcę, jeżeli podczas posiedzenia FED zaplanowanego na 22 września, powtórzy on swoją "gołębią" mantrę nie wskazując tym samym, że 3 listopada mogłoby dojść do ogłoszenia decyzji o ograniczeniu QE.