Najnowsze zdjęcia satelitarne oraz dane serwisów śledzących ruch jednostek potwierdzają niemal całkowite, dalsze zamrożenie przepływu tankowców przez ten kluczową trasę morską, przez którą w normalnych warunkach przechodzi ok. 20% globalnych dostaw ropy i LNG. Mimo wczorajszych deklaracji prezydenta Donalda Trumpa o gotowości USA do ubezpieczenia handlu morskiego i zapewnienia eskorty dla statków, fizyczny brak ruchu w Ormuzie sprawia, że na cenie ropy nadal narasta premia za ryzyko podażowe, a rynek coraz poważniej dyskontuje scenariusze dłużej utrzymującej się blokady szlaku.

Z punktu widzenia globalnych przepływów kapitału dolar amerykański ponownie pełni rolę bezpiecznej przystani, ale tym razem jego siła jest filtrowana przez rynek energii, który stał się głównym kanałem transmisji ryzyka geopolitycznego. Przy ograniczonym eksporcie z Zatoki Perskiej i skokowej zmienności cen ropy oraz gazu inwestorzy przerzucają się między dolarem, surowcami energetycznymi a metalami szlachetnymi, co prowadzi do gwałtownych, często jednodniowych korekt i równie dynamicznych odbić, jak to obserwowane obecnie na złocie po wczorajszej wyprzedaży. Wysokie ceny energii grożą przedłużeniem presji inflacyjnej w gospodarkach importujących surowce, co w średnim terminie może wymuszać bardziej ostrożne ścieżki luzowania monetarnego i wspierać dolara poprzez oczekiwania relatywnie wyższych realnych stóp procentowych w USA niż w Europie czy części rynków wschodzących, które przypomnijmy są bardziej zależne od USA w kwestii dostępności zagranicznych źródeł energii, jak właśnie Europa, Korea Południowa czy Japonia.

Kluczowe pozostaje to, że mimo politycznych zapewnień o „zabezpieczeniu” szlaków, faktyczny przepływ ropy przez Cieśninę Ormuz wciąż jest zredukowany do minimum, co dla rynku jest dużo ważniejszym sygnałem niż jakiekolwiek deklaracje. Dane o gwałtownym spadku aktywności tankowców i narastającym „korku” jednostek po obu stronach cieśniny budują narrację bardziej przypominającą techniczną blokadę niż krótkotrwałe zakłócenie, co utrwala wzrostową strukturę notowań ropy, nawet jeśli chwilowo hamuje ją realizacja zysków. W takim otoczeniu rynek ropy zaczyna wyceniać nie tyle bieżący balans podaży i popytu, ile scenariusze– od stopniowego odmrażania tranzytu po przedłużającą się blokadę, która w skrajnym wariancie mogłaby ponownie uruchomić dyskusję o ropie po trzycyfrowych cenach. Rynki czekeją na faktyczną aktywizację marynarki wojennej USA, w celu zabezpieczenia drogi morskiej, wtedy część "światowych" zagrożeń energetycznych zostanie usunięta i może przynieść wyczekiwaną korektę na rynkach.

Mateusz Czyżkowski

Analityk Rynków Finansowych XTB