Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są dominujące oczekiwania rynkowe wobec przebiegu konfliktu na Bliskim Wschodzie w kontekście jego rzeczywistej eskalacji?
- Jakie zakłócenia w globalnych dostawach ropy naftowej są obecnie obserwowane i jak ocenia je Międzynarodowa Agencja Energetyczna?
- W jaki sposób polska administracja publiczna monitoruje i zabezpiecza stabilność krajowego rynku paliw?
- Jakie konkretne inicjatywy podejmuje spółka Orlen w celu ograniczenia wpływu globalnych wahań cen na odbiorców końcowych?
- Jak analitycy oceniają ryzyko i potencjalne skutki regulacyjnego ingerowania w hurtowy rynek paliw?
- Jakie perspektywy finansowe rysują się dla Orlenu w obecnej sytuacji rynkowej oraz jakie są szersze implikacje dla polskiego rynku akcji?
Mimo że sytuacja na Bliskim Wschodzie raczej podąża w stronę eskalacji konfliktu, a nie jego ograniczenia, to jednak rynek nadal wierzy, że wojna potrwa kilka tygodni, a nie kilka miesięcy. Wiara bazuje na presji jaką wywiera otoczenie (zwłaszcza Azja) na zakończenie lub ograniczenie skali konfliktu. Ropa, mimo tych nadziei, już drugi raz od wojny na Bliskim Wschodzie przekroczyła granicę 100 dol. za baryłkę.
Największe zakłócenia w historii
Czwartek, 12 marca to kolejny dzień wojny, w którym zamiast zapowiadanej deeskalacji konfliktu, widzimy kolejną eskalację. Ceny ropy gwałtownie wzrosły, kiedy Iran zintensyfikował ataki na rafinerie i infrastrukturę przesyłową ropy na całym Bliskim Wschodzie, podsycając obawy o długotrwały konflikt i potencjalne zakłócenia w przepływach ropy przez Cieśninę Ormuz. Kontrakty terminowe ropy Brent rosły w ciągu dnia o ok. 7–8 proc. przekraczając granicę 100 dol. za baryłkę, stabilizując się ostatecznie na poziomie ok. 98–99 dol. Dzień wcześniej Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) poinformowała, że trwająca wojna na Bliskim Wschodzie „spowoduje największe zakłócenia w dostawach w historii światowego rynku ropy naftowej”. Agencja obniżyła jednocześnie prognozę wzrostu dostaw ropy o ponad połowę. W swoim najnowszym raporcie rynkowym IEA obniżyła prognozę dotyczącą dostaw ropy naftowej w 2026 r. z 2,4 mln baryłek do 1,1 mln baryłek dziennie. Wydobycie ropy naftowej spadło obecnie o co najmniej 8,0 mln baryłek dziennie.
Od czasu ataku USA i Izraela na Iran, Cieśnina Ormuz stała się wąskim gardłem dla około 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej. Tankowce i rafinerie głównych producentów z Zatoki Perskiej są celem ataków, a produkcja została znacząco ograniczona, ponieważ dostawy nie mogą opuścić portów. IEA podała, że obecne dostawy ropy przez cieśninę stanowią mniej niż 10 proc. poziomu sprzed wojny. W 2025 r. wyniosły one 15 milionów baryłek dziennie.
Dodatkowo na cenę wpływają także informacje dobiegające z USA. – Marynarka Wojenna USA nie jest gotowa eskortować tankowców przez Cieśninę Ormuz – powiedział sekretarz energii Chris Wright w wywiadzie dla CNBC 12 marca. Dodał, że będzie to możliwe wkrótce, ale jeszcze nie teraz. Wright dodał, że Marynarka Wojenna prawdopodobnie będzie w stanie eskortować tankowce do końca tego miesiąca.