W istocie, obraz reakcji inwestorów na wyniki spółek był daleki od jednoznaczności, gdy sytuacja w Cieśninie Ormuz – blokowanej jednocześnie przez Iran i USA – sprowadzała się do faktycznego zamknięcia żeglugi w kluczowym punkcie na gospodarczej mapie świata. Efektem był stosunkowo płaski tydzień na Wall Street i nieco dynamiczniejsze korekty w Europie. W przypadku rynków amerykańskich tydzień skończył się spadkiem DJIA o 0,44 procent i zwyżką Nasdaqa Composite o 1,50 procent, gdy szeroki S&P500 zyskał 0,55 procent. Warto jednak odnotować, iż o wzrostach S&P500 i Nasdaqa Composite przesądziły sesje piątkowe, które skończyły się zwyżką S&P500 o 0,80 procent i umocnieniem Nasdaqa Composite o 1,63 procent. Europa radziła sobie czytelnie gorzej i niemiecki DAX spadł o 2,32 procent, gdy francuski CAC stracił 3,17 procent. Z obowiązku należy odnotować, iż w piątek zarówno S&P500, jak i Nasdaq Composite wyznaczyły nowe rekordy hossy, które są również najwyższymi poziomami w historii. Finalnie, całość sumuje się w tydzień, w którym Wall Street cieszyła się nieco większym zainteresowaniem kupujących, gdy Europa korygowała swój optymizm po trzech tygodniach mocnych zwyżek.

Elementem różnicującym rynki było zachowanie spółek związanych z sektorem półprzewodników, które mierzone koszykiem PHLX Semiconductor Sector Index zakończyły tydzień przedłużeniem wzrostowej serii na 18 sesję z rzędu, co przekłada się na najdłuższy rajd byków w historii. Popyt wspierały wyniki spółek tej klasy, co Intel czy Texas Instruments, które skończyły tydzień zwyżkami po około 20 procent, gdy Intel tylko w piątek zyskał 23,60 procent i znalazł się na poziomie najwyższym w historii. Popyt na spółki związane z sektorem chipów wywindował na nowy rekord akcje spółki Nvidia, która w piątek zamknęła się na historycznym maksimum i znalazła tylko ułamek od ATH w perspektywie intraday. W efekcie, kapitalizacja spółki kluczowej nie tylko dla sektora chipów, ale też dla sektora AI sięgnęła 5 bilionów USD. Dla równowagi trzeba jednak odnotować, iż koszyk MAG7 – mierzony ETF-em Roundhill Magnificent Seven – skończył tydzień zwyżką o ledwie 0,18 procent, na co największy wpływ miało przyjęcie wyników Tesli (spadek w skali tygodnia o przeszło 6 procent) i nerwowa reakcja inwestorów na zapowiedź zwolnień w spółce Meta Platforms, która na kilka dni przed ogłoszeniem raportu kwartalnego ogłosiła redukcje zatrudnienia o 10 procent. Efektem był spadek ceny akcji Meta Platforms w perspektywie tygodniowej o 1,96 procent mimo piątkowej zwyżki o 2,41 procent.

Zarysowany wyżej obraz układu sił na rynkach pokazuje wprost, iż Wall Street zawiesiła swoją kondycję na spółkach technologicznych, z akcentem na akcje producentów chipów. Seria zwyżek PHLX Semiconductor Sector Index przykryła inny proces, w którym naprawdę rynki i indeksy znów zależą od kondycji spółek technologicznych, a dokładniej mówiąc od sektora chipów i w części od koszyka Magnificent Seven. W istocie, wspomniany wyżej ETF Roundhill Magnificent Seven zyskuje w kwietniu 14,89 procent, gdy ETF dedykowany sektorowi półprzewodników iShares Semiconductor ETF rośnie o imponujące 40,45 procent. Równolegle kwietniowa zwyżka indeksu S&P500 wynosi niespełna 10 procent, gdy Nasdaq Composite zyskuje przeszło 15 procent. Jak bardzo zaburzony jest obraz rynku przez spółki technologiczne, które przez konstrukcję indeksów mają znaczący wpływ na średnie, dobrze oddaje fakt, iż np. ETF Invesco S&P 500 Equal Weight zyskuje w kwietniu niewiele więcej niż 5 procent i faktycznie przegrywa nawet z DJIA rosnącym o 6,23 procent. Zabawy zmianami procentowymi indeksów i sektorów mogą jawić się jako jałowe, ale właśnie zależność rynków od kondycji kilku spółek powoduje, iż w bieżącym tygodniu kwietniowy rajd byków na Wall Street będzie musiał przejść test spotkania z wynikami spółek z koszyka MAG7. Warto zatem liczyć się z ryzykiem większej zmienności i kwestionowania ostatniej siły rynków.

Adam Stańczak

Analityk DM BOŚ 

Wydział Analiz Rynkowych

Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.