- Przez 10 lat próbowałem kupić w Polsce zakłady chemiczne i zawsze, gdy w finale naszym konkurentem był Orlen, przetarg był odwoływany – wyjaśnił Babis. – Polacy nie lubią zagranicznych inwestorów, najchętniej sprzedaliby swoje firmy OFE – podsumował czeski biznesmen.
Jego rozmowę z internautami zorganizowała redakcja czeskiego dziennika ekonomicznego „Hospodarske Noviny”.
W 2005 r. należący do Babisa Agrofert starał się o zakup wystawionego na sprzedaż większościowego pakietu akcji Zakładów Azotowych Kędzierzyn (obecnie ZAK). Oferta czeskiej firmy została jednak odrzucona przez Naftę Polską, która prowadziła proces sprzedaży.
Umowę prywatyzacyjną dotyczącą zakładów z Kędzierzyna oraz z Tarnowa podpisano z niemiecka grupą PCC, której właścicielem jest Waldemar Preussner. Jednak w ostatnim momencie Skarb Państwa wycofał się także z tej umowy i akcji obu firm nie sprzedano.
Nowego właściciela znalazły wystawione równocześnie pod młotek Zakłady Chemiczne Organika-Sarzyna oraz Zakłady Chemiczne Zachem. Większościowe pakiety akcji obu tych firm kupił Ciech.
Dziś do Skarbu Państwa należy ponad 52,5 proc. akcji zakładów z Tarnowa. Azoty Tarnów są z kolei większościowym akcjonariuszem zakładów z Kędzierzyna. Nieco ponad 40 proc. ich papierów wciąż należy do Skarbu Państwa.
We wrześniu Skarb Państwa ma zamiar ponownie wystawić na sprzedaż większościowe pakiety akcji Azotów Tarnów, Zakładów Chemicznych Police, Zakładów Azotowych Puławy oraz posiadany niespełna 40-procentowy pakiet akcji Ciechu.