"Obecnie Azoty są drogie, więc prawdopodobnie przy obecnej cenie kupno się nie opłaca. Jednak jeśli cena spadnie, to z pewnością zwiększymy nasze udziały a naszym celem jest nieco ponad 20 procent" - powiedział prezes Acronu Aleksandr Popow.
"Pozwoliłoby to nam na wybranie przedstawiciela w radzie nadzorczej i umożliwiło dostęp do dokumentów spółki" - stwierdził na poniedziałkowej konferencji prasowej.
Popow powiedział, że Acron zwiększyłby udziały w polskiej spółce na wolnym rynku. Kurs Azotów znajduje się obecnie na najwyższym poziomie od pięciu miesięcy.
Popow odmówił odpowiedzi na pytanie, jaka cena akcji Azotów byłaby atrakcyjna dla Acronu.
Rosjanie z Acronu chcieli Grupę Azoty (wcześniej Zakłady Azotowe w Tarnowie-Mościcach) przejąć, ale pomysł ten zablokował polski rząd, obawiając się zamknięcia fabryk w Polsce.
Acron korzysta bowiem do produkcji nawozów z dużo tańszego rosyjskiego gazu. Polski rząd ad hoc zmienił więc strategię dla krajowej chemii. Zamiast planowanej prywatyzacji sektora utworzył wokół tarnowskiej firmy dużą chemiczną grupę.
Tarnów połączył się z podobnej wielkości zakładami w Puławach. Były minister skarbu określił powstałą w ten sposób grupę "chemicznym KGHM-em".
Następnie skarb państwa ograniczył prawa innych akcjonariuszy, zmieniając statut spółki. Mają oni prawo do wykonywania prawa głosu z maksymalnie 20 procent akcji.
Rosjanie nie złożyli jednak broni i stopniowo skupują akcje firmy z Tarnowa, windując kurs akcji spółki do rekordowych poziomów.
Obecna wycena Tarnowa to 8,4 miliarda złotych. Kurs to 85 złotych za akcję.