Pozornie wszystko wygląda pięknie i układa się w budującą piłkarską historię. Jeszcze kilka lat temu AS Monaco siedmiokrotny mistrz Francji, finalista Ligi Mistrzów z 2004 roku, był bliski bankructwa i spadku do III ligi. Wtedy do gry wszedł Rosjanin Dymitrij Rybołowlew. W 2011 roku przejął kontrolny pakiet akcji, zapowiedział, że zainwestuje w klub 200 milionów euro. Rzeczywiście zaczął kupować do zespołu gwiazdy, zatrudniać znanych trenerów, w tym Claudio Ranieriego, który doprowadził w tym roku do mistrzostwa Anglii Leicester, ale wcześniej Monaco ponownie do I ligi i w pierwszym sezonie po awansie do wicemistrzostwa kraju. Dziś klub z księstwa liczy się w walce o tytuł, świetnie radzi sobie w Lidze Mistrzów. Wielki udział w tym dziele ma od tego sezonu Glik. Reprezentant Polski strzela gola za golem i dwa razy przez miejscowych kibiców został wybrany piłkarzem miesiąca. Ale na odrodzenie AS Monaco trudno patrzeć wyłącznie przez pryzmat piłkarskich wyników.