Reklama

Jak bić rekordy inwestycyjne nie tylko od święta?

Na nowe szczyty obecnej hossy na GPW czekać musieliśmy niemal dwa lata, a pobicie rekordu z 2007 roku to ciągle pieśń przyszłości. Sposobem na większą systematyczność wyników jest zbudowanie zdywersyfikowanego portfela. Nasza symulacja pokazuje, że na dłuższą metę nie musi się to odbyć kosztem stóp zwrotu. Wręcz przeciwnie!

Publikacja: 05.03.2017 09:17

Jak bić rekordy inwestycyjne nie tylko od święta?

Foto: Bloomberg

W części naszych analiz – tak jak w tej przed tygodniem („Szokująca analogia, czyli koniec hossy za pół roku?") – staramy się poszukiwać odpowiedzi na pytania w rodzaju „w jakim punkcie cyklu są rynki?". Zawsze podkreślamy, że tego rodzaju prognozy są obarczone ryzykiem błędu. Na szczęście nie jest tak, że długoterminowe sukcesy w inwestowaniu są uzależnione od prognozowania przyszłości. Owszem, spektakularne sukcesy wymagają błyskotliwych „strzałów", ale na dłuższą metę cierpliwość i systematyczność mogą okazać się lepsze i mniej ryzykowne niż ciągłe próby „łapania dołków i szczytów".

Prosta recepta na radzenie sobie z ciągłą rynkową niepewnością składa się z trzech składników:

Reklama
Reklama

- dyscyplina i nieuleganie emocjom

- dywersyfikacja portfela inwestycyjnego

- regularny rebalancing.

Zacznijmy od emocji. Niestety, na rynkach finansowych, a rynkach akcji w szczególności, o uleganie im jest niezwykle łatwo. Nasz Barometr Nastrojów Giełdowych Qnews.pl w swej dotychczasowej historii obejmującej sześć lat odbywał regularne wycieczki od poziomów paniki do euforii i z powrotem. Oznacza to, że na inwestorów co rusz czekały pułapki psychologiczne – kiedy indeksy miały za sobą pokaźną zwyżkę, emocje szeptały „kupuj", a gdy akcje były po przecenie, emocje radziły „uciekaj".

Więcej zysku, mniej ryzyka

Aby uchronić się przed wpływem emocji, trzeba jednak mieć coś jeszcze – sprawdzony plan działania. W tym miejscu przechodzimy płynnie do punktu drugiego z naszej listy. Wielokrotnie wskazywaliśmy, że w długim okresie odpowiednio zdywersyfikowany portfel inwestycyjny cechuje się lepszym stosunkiem zysku do ryzyka niż poszczególne komponenty (aktywa), z których jest zbudowany. Ostatnia dynamiczna fala hossy na GPW nie zmienia tej konkluzji.

Odwołajmy się do prostego przykładowego portfela (patrz – tabela), zbudowanego zarówno z akcji z różnych rynków (w tym polskich), jak i obligacji oraz złota. Czy ostatnia fala hossy na GPW byłaby powodem do porzucania takiego portfela? Przecież w ciągu 12 miesięcy (licząc do końca lutego) WIG zyskał aż 28 proc., a portfel „zaledwie" 14 proc. – może więc rzucić wszystko i kupować drożejące polskie akcje? Tak z pewnością podpowiadają emocje...

Reklama
Reklama

Zauważmy jednak, że na dłuższą metę urozmaicony portfel radził sobie dużo lepiej niż WIG (który swoją drogą jest jednym z jego składników). Regularność, z jaką wspinał się na nowe rekordy, była o niebo lepsza niż w przypadku giełdowego indeksu, który po drodze zaliczał regularne wzloty i bolesne upadki.

Owszem, nawet urozmaicony portfel nie zdołałby uchronić inwestora przed ubytkiem kapitału w katastrofalnym 2008 roku, ale w porównaniu z WIG ubytek ten był na tyle niewielki, że udałoby się go szybko odrobić (już po około roku od dołka portfel znów biłby rekordy, WIG zaś do historycznego szczytu nie zdołał powrócić mimo upływu ponad dziewięciu lat!).

Na wykresie podajemy historyczne parametry statystyczne, takie jak średnia składana stopa zwrotu (CAGR), która w przypadku portfela wyniosła do tej pory +9,1 proc. w skali roku – nieźle jak na inwestycję, która cechuje się o wiele niższą zmiennością niż WIG. Jakkolwiek nie ma żadnej gwarancji, że takie stopy zwrotu uda się uzyskać także w przyszłości, to jednak korzystny stosunek zysku do ryzyka zdecydowanie przemawia za dywersyfikacją.

Portfel ma mieć stałą strukturę

Dlaczego dywersyfikacja działa? Bo poszczególne aktywa wzajemnie się uzupełniają. Ostatnio portfelowi bardzo pomogła silna hossa na GPW. Zdarzały się jednak lata, kiedy na stopę zwrotu składały się inne aktywa, np. złoto lub akcje zagraniczne. Dywersyfikacja działa tym lepiej, im słabiej ze sobą skorelowane są poszczególne składniki portfela (jest jeden warunek – wszystkie te składniki muszą być dobrej jakości).

Pozostaje jeszcze jeden element wspomnianej na wstępie „recepty": rebalancing. To nic innego, jak regularne przywracanie udziałów poszczególnych składników portfela do początkowych wag. Jeśli coś mocno podrożeje, zgodnie z tą koncepcją należy sprzedać troszkę tego składnika aktywów, tak by zmniejszyć jego wagę do pożądanego poziomu. Jeśli coś mocno potaniało (mocniej niż inne składniki), należy tego dokupić. Chodzi o to, by portfel miał stałą strukturę.

Czas sprzedawać polskie akcje?

Rebalancing jest też praktyczną podpowiedzią, jakie decyzje należałoby obecnie podejmować w odniesieniu do polskich akcji, które przez ostatnie 12 miesięcy mocno podrożały. Oto odpowiedź: na pewno nie (do)kupować, wręcz przeciwnie – być może nastawiać się raczej na ograniczenie ich wagi w portfelu. Wiele zależy od tego, jak często zdecydowaliśmy się przeprowadzać rebalancing. W naszym przykładowym portfelu założenie jest takie, że przeprowadzamy go tylko na koniec każdego roku (więc na razie w takim portfelu nic nie trzeba by robić), ale można sobie wyobrazić inne sposoby (np. co pół roku, co kwartał albo w razie mocnego ruchu notowań) – ważne, by raz przyjęta procedura była potem regularnie stosowana.

Reklama
Reklama

Na koniec jeszcze jedna kwestia. „Nigdy nie jest na późno na inwestowanie" – o ile ten utarty slogan w odniesieniu do samego rynku akcji jest dość kontrowersyjny (wyobraźmy sobie, że ktoś inwestuje cały majątek w akcje w połowie 2007 roku), to w przypadku dobrze zdywersyfikowanego portfela, takiego jak ten przykładowy omówiony w naszym artykule, to zalecenie jest dużo bardziej trafne.

Tomasz Hońdo, CFA

starszy analityk Quercus TFI

Parkiet PLUS
Wzmocnić Ogólnoeuropejski Indywidualny Produkt Emerytalny
Parkiet PLUS
Mimo wzrostu płac Polacy zmniejszają świąteczne wydatki i biorą kredyty
Parkiet PLUS
Kluczowe rynkowe trendy 2025 r., które będą rzutować na 2026 r.
Parkiet PLUS
Mikołajkowy prezent dla kredytobiorców od RPP. Ale nie dla deponentów
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Parkiet PLUS
Czy polskie społeczeństwo w sferze finansowej postępuje uczciwie?
Parkiet PLUS
Inwestorzy nie boją się o obligacje deweloperów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama