Elon Musk – jedna z ikon kapitalizmu XXI wieku. Dla jednych niemal zbawiciel świata, dla innych kolejny technooligarcha z przerośniętym ego. Człowiek, który własnymi rakietami wysyła tajne amerykańskie satelity na orbitę, planuje stworzenie kolonii na Marsie i przy tym chce rewolucjonizować transport publiczny. Biznesowy celebryta, który zagrał epizodziki w „Iron Manie 2" oraz „Maczeta zabija" i został lekko obśmiany w „Simpsonach" oraz „South Parku". Zdolny imigrant z RPA, który zrobił wielką karierę w Stanach Zjednoczonych, współzakładał system płatności PayPal i stworzył od podstaw takie spółki, jak Tesla (produkująca samochody elektryczne), SpaceX (zapewniająca loty w kosmos) i OpenAI (prowadząca badania nad sztuczną inteligencją). Pomysłodawca systemu transportowego hyperloop i entuzjasta drążenia podziemnych tuneli. Musk jest bez wątpienia jedną z najbarwniejszych postaci w globalnym biznesie. Jest też mistrzem autopromocji, który potrafi sprzedawać inwestorom marzenia. I ta umiejętność sprawiła, że akcje jego spółki Tesla, ciągle ponoszącej straty, zyskały przez ostatnich 12 miesięcy ponad 40 proc.