W ostatnich dniach na rynkach finansowych jest niespokojnie, ale generalnie od kilkunastu miesięcy na warszawskiej giełdzie obserwowaliśmy mocny wzrost. Jaki będzie dla GPW 2018 r.?

Sytuacja na rynku kapitałowym jest pochodną koniunktury gospodarczej, a nasz PKB nadal mocno rośnie. W tym roku powinniśmy mieć znowu wzrost na poziomie roku ubiegłego.

Natomiast jeżeli chodzi o GPW, to warto odnotować, że wspomniany przez panią wzrost dotyczył przede wszystkim dużych spółek. Średnie i małe zbytnio nie zyskały, być może w tym roku będzie już lepiej. Jednym z problemów inwestycji w małe firmy jest ich niska płynność – trudno wejść w taką spółkę, a jeszcze trudniej wyjść. Polscy inwestorzy inwestują przede wszystkim krótkoterminowo i to powinno się zmienić, jeżeli chcemy, żeby rynek kapitałowy odgrywał istotną rolę w gospodarce.

Co musiałoby się zmienić, żeby tak się stało?

Poprzednia prezes GPW chciała wprowadzić zwolnienie z podatku od zysku ze sprzedaży akcji i dywidend dla inwestorów długoterminowych, którzy trzymają akcje dwa–trzy lata. Pani prezes już nie ma i temat upadł. Co więcej, giełda dla inwestorów staje się coraz bardziej ryzykowna.

To znaczy?

Prowadzenie biznesu i obecność na giełdzie stają się coraz trudniejsze, pochłaniają dużo czasu i sporo kosztują firmy. Obiektywnym powodem małej liczby debiutów jest tani i łatwiej dostępny kredyt, który jest niewątpliwie alternatywą dla pozyskania kapitału z giełdy. Wprawdzie premier Morawiecki zapowiada, że będzie dbał o polskich przedsiębiorców, ale w praktyce nakłada się na nas nowe obowiązki i kolejne ograniczenia.

Przykładem może być projekt nowej ustawy o jawności życia publicznego, który jeżeli zostanie wprowadzony w formie proponowanej, to zamknie możliwość wspólnych inwestycji z podmiotami samorządowymi i państwowymi, w tym Polskim Funduszem Rozwoju.

Ale skoro jest tak źle, to dlaczego gospodarka pędzi?

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Dzięki pracy pani, mojej i wielu małych, średnich i dużych przedsiębiorstw prywatnych, które dostarczają 80 proc. PKB. Za wzrostem kryją się nasza pracowitość, nasze umiejętności i wciąż entuzjazm oraz cel dogonienia Europy. Polityka państwa nigdy nie była łaskawa dla rodzimych przedsiębiorców. Mentalnie aparat fiskalny tkwi w czasach komuny i nastawienie do podatników jest wciąż nieprzyjazne, chociaż słyszymy od premiera, że ma to się zmienić. Symbolem niszczenia przedsiębiorców przez aparat fiskalny jest Roman Kluska, ale obecnie podobne przypadki też mają miejsce.

A wracając do rynku kapitałowego, jakie pan widzi ograniczenia i problemy?

Chociażby lawinę nowych przepisów, które weszły w życie w ostatnim czasie, np. przepisy implementujące rozporządzenie MAR czy regulacje dotyczące funkcjonowania komitetów audytu. Przepisy te kompletnie nie przystają do naszego rynku kapitałowego, który jest zdecydowanie mniejszy niż dojrzałe parkiety europejskie. Rozmiar kar jest gigantyczny, a rozrastająca się KNF sugeruje, że liczba naruszeń, nad jakimi pochylać się będą urzędnicy, może być duża. Do tego dochodzi przewlekłość postępowań i brak pewności obrotu z tym związany. Spójrzmy chociażby na Romana Karkosika, który od wielu lat jest obecny na GPW, a teraz ściga się go za domniemane naruszenia prawa z 2011 r. Dodatkowo, jak wynika z publicznie dostępnych danych, nie ma inwestorów poszkodowanych tymi działaniami. Z kolei zaś w sprawie „kradzieży" Optimusa z 2006 r., która istotnie zachwiała kursem akcji spółki i doprowadziła wielu indywidualnych inwestorów do ogromnych strat, KNF już tak aktywnie nie bierze udziału w ściganiu sprawców. Ponad dziesięć lat na swój koszt wspieram prawnie te postępowania, chociaż przy mojej skali działalności inwestycyjnej mógłbym już zapomnieć o temacie. Pytanie jest więc raczej takie: czemu służą te postępowania – czy ukaraniu faktycznie winnych i zadośćuczynieniu poszkodowanym, czy manifestacji siły aparatu państwowego w świetle reflektorów. Oskarżenie Romana Karkosika powinno się zaliczyć raczej do tej drugiej kategorii.

Wielu przedsiębiorców narzeka na wysokie koszty utrzymywania spółek na giełdzie. Rzeczywiście są one wysokie czy to tylko pretekst do delistingu?

Podam przykład. W Polnej było ponad 200 tys. zł kosztów rocznie tylko związanych z byciem na giełdzie. Przy tak niewielkiej spółce koszty te stanowiły około 10 proc. naszego zysku. Nic dziwnego, że w 2017 r. więcej spółek zeszło z parkietu, niż na nim zadebiutowało. Jestem przekonany, że w 2018 r. będzie podobnie.

Spójrzmy chociażby na przywołany już wymiar kar za naruszenia przepisów MAR czy też zasad funkcjonowania komitetów audytu. Do tego rzeczony projekt ustawy o jawności życia publicznego. Oprócz kosztów pozyskania rzeszy specjalistów w tym zakresie, stworzenia procedur wzrastają chociażby koszty ubezpieczenia ryzyka z tym związanego.

Ma pan w portfelu jeszcze kilka giełdowych spółek. Zacznijmy może od Newagu. Jest pan tam akcjonariuszem już kilkanaście lat. Nie czas na wyjście z inwestycji?

Ja nie myślę w tych kategoriach. Nie jestem inwestorem finansowym. Przede wszystkim chcę rozwijać spółki i umacniać ich pozycję na rynku. Dokąd jest to możliwe, nic w mojej filozofii się nie zmieni.

O Newagu mówi się w kontekście Pesy, która szuka inwestora. Czy w grę wchodzi połączenie tych biznesów?

Nie jest łatwo odpowiedzieć na to pytanie, bo sytuacja Pesy jest bardzo trudna i firma ta walczy o przetrwanie. Co do zasady takiego scenariusza nie można zupełnie wykluczyć, ale na pewno osobiście nie podejmę decyzji, która obarczona byłaby dużym ryzykiem. Nie pozwolę, aby problemy Pesy wciągnęły pod wodę też Newag.

A co z Mennicą? Tam również jest pan akcjonariuszem od wielu lat.

Od 17 lat, jak pani wie, jestem wytrwałym inwestorem. Na początku Mennica była zwykłą „kuźnią", bijącą tylko monety. Dziś jest mocnym podmiotem, stojącym na czterech nogach. Uniezależnionym od decyzji polityków, a nie zawsze tak było. Teraz działamy na wielu rynkach, w tym zagranicznych, produkujemy monety, rozwijamy biznes związany z kartą miejską, trzeci segment to biznes deweloperski, a czwarty to inwestycje finansowe. Przykładem tych ostatnich może być Netia, na której Mennica znacząco zarobiła.

Rozwój Mennicy widać dobrze w wartości akcji, która od czasu objęcia przeze mnie przewodnictwa w radzie nadzorczej wzrosła 11-krotnie, a spółka wypłacała corocznie dywidendy.

W tym roku też wypłaci?

Ze względu na obowiązujące przepisy nie mogę się wypowiadać w tej sprawie, ale zarząd opublikował w ubiegłym roku założenia polityki dywidendowej. To decyzja akcjonariuszy na walnym zgromadzeniu.

Zatem pytanie czysto hipotetyczne: czy stan finansów spółki pozwala na wypłatę dywidendy?

Sytuacja ekonomiczna Mennicy niezmiennie od lat jest bardzo dobra.

Z kolei w innej pana spółce – Centrum Nowoczesnych Technologii – właśnie trwa wezwanie. Cena za akcję, czyli 9 zł, nie zawiera zbyt dużej premii w stosunku do kursu giełdowego.

Oceniliśmy, że obecność na parkiecie przynosi nam więcej kosztów niż korzyści. Co do ceny za akcję – proszę zauważyć, że średnia z sześciu miesięcy poprzedzających wezwanie wynosi niewiele powyżej 8 zł. Tak więc premia jest na poziomie około 10 proc.

Czy nie myśli pan o wycofaniu z giełdy Mennicy i Newagu?

Nie chcę spekulować na temat delistingu. Osobiście obecnie nie mam takich planów. Ale jeśli państwo polskie i przepisy będą się stawały coraz bardziej restrykcyjne dla biznesu prowadzonego w takiej formie, to nie mogę wykluczyć takiej inicjatywy.

CV

Zbigniew Jakubas – przedsiębiorca, biznesmen i inwestor. Spółki przez niego kontrolowane zatrudniają około 12 tys. osób. Rocznie odprowadzają około 100 mln zł podatków. Działalność gospodarczą rozpoczął prawie 40 lat temu, a pierwszą firmę produkcyjną, zajmującą się wytwarzaniem odzieży, założył w 1983 r. W przeszłości był właścicielem spółek zajmujących się m.in. montażem komputerów, produkcją wody mineralnej, wydawaniem prasy. Obecnie jedną z jego najważniejszych inwestycji jest giełdowa Mennica. Ma też udziały m.in. w przedsiębiorstwach z branży kolejowej (Newag), budownictwa kolejowego (Feroco), deweloperskiej (Wartico Invest), budowlanej (Energopol Warszawa oraz CNT) czy automatyki przemysłowej (Polna).