Reklama

Żużel. Zamknąć teatr obwoźny

Koronawirus najpierw poważnie zagroził żużlowej PGE Ekstralidze, a teraz okazuje się dla niej szansą. Paradoksalnie może pomóc uleczyć czarny sport.
W Anglii jeździ się w poniedziałki i czwartki, we wtorki w Szwecji, w środy w Danii, weekend to czas

W Anglii jeździ się w poniedziałki i czwartki, we wtorki w Szwecji, w środy w Danii, weekend to czas dla Polski, przy czym w soboty odbywają się turnieje takie jak Grand Prix i inne zawody międzynarodowe, których też jest bez liku.

Foto: materiały prasowe

Legionista Michał Karbownik w ostatnią niedzielę wystąpił w przegranym przez warszawski zespół meczu z Górnikiem Zabrze. Gdyby był żużlowcem, zaraz po wzięciu prysznica pakowałby walizki, by przemieścić się do Anglii lub Szwecji i tam w poniedziałek albo wtorek wziąć udział w meczu, powiedzmy, Southampton lub IFK Goeteborg. Pewnie nie zdążyłby później zahaczyć o dom, bo w środę z kolei miałby mecz w Danii, przykładowo w barwach Broendby Kopenhaga. W czwartek i piątek chwila odpoczynku, bo sobota już zajęta – wtedy odbywają się zawody międzynarodowe, w przypadku Karbownika stawmy tu mecz polskiej reprezentacji. I w niedzielę znowu Legia. Ktoś, kto zaproponowałby coś takiego w piłce nożnej, zostałby uznany za wariata. W żużlu to codzienność.

Pozostało jeszcze 91% artykułu

Tylko 29zł miesięcznie!

Skorzystaj z promocji i czytaj dalej.

Zyskaj pełen dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie na PARKIET.COM w formie tekstów oraz treści audio i wideo.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama