Reklama

On the Road

Gdy marzymy o amerykańskim krążowniku szos, wizualizujemy samochód w takim właśnie stylu, jak Buick Wildcat. W otwartej odmianie Convertible jest jeszcze bardziej fascynujący. Aż szkoda, że lato jest u nas takie krótkie.

Kabriolet ma ponad 5,5 metra długości i 2 metry szerokości.

Foto: www.gieldaklasykow.pl

 

Buick nie podzielił losu takich amerykańskich marek, jak Mercury, Plymouth czy Oldsmobil. Jest najstarszym wciąż działającym amerykańskim producentem samochodów i zarazem jednym z najstarszych na świecie. Markę założył w 1899 r. przedsiębiorczy Szkot David Dunbar Buick, który dorobił się majątku na produkcji urządzeń sanitarnych. Odkrył metodę pokrywania żeliwa emalią i był uznanym producentem nowoczesnych wanien kąpielowych. Zafascynowany raczkującą motoryzacją uruchomił produkcję stacjonarnych silników dla przemysłu morskiego i rolnictwa, a potem automobili. Pierwszy samochód jego konstrukcji powstał w 1902 r.

Buick stawiał na jakość i komfort, a to kosztuje. W tamtych trudnych czasach nie tego oczekiwano od samochodu i pewnie pojawiłoby się widmo bankructwa, gdyby nie współpraca z legendą amerykańskiej motoryzacji – Williamem C. Durantem. Jej efektem było założenie w 1908 r. koncernu General Motors. GM skupiał czołowe amerykańskie marki: Cadillaca, Oldsmobile'a i Oaklanda (nazwę zmieniono z czasem na Pontiac), potem również Chevroleta. I właśnie Buicka, który nadal jest częścią koncernu.

Jedną z moich ulubionych wśród setek wspaniałych maszyn tej marki jest Buick Wildcat, który przed kilku laty pojawiał się już w tej rubryce. Ten luksusowy samochód powstał w oparciu o model LeSabre i był jego kosztowniejszą, lepiej wyposażoną odmianą. Prawdziwy amerykański krążownik szos o długości ponad 5,5 m i szerokości 2 m. Był produkowany w latach 1963–1970 jako czterodrzwiowy sedan, coupé oraz kabriolet. Dziś na naszych łamach właśnie ta odkryta wersja zwana Convertible.

Cóż, Buick Wildcat powstawał w czasach, gdy nie dbano o zużycie paliwa i ilość wysyłanych w powietrze zanieczyszczeń. Model z 1967 r., który tu opisuję, jest napędzany przez potężny motor V8 o pojemności 7000 cm sześc. i mocy 360 KM, rzecz jasna benzynowy, sparowany z automatyczną skrzynią biegów. Wyceniono go na 130 000 zł. – Wildcatów '67 w wersji cabrio wyprodukowano niecałe 2500 sztuk. Ten jest jednym z nich i nadal ma oryginalny silnik. Odpala bez problemów, równo pracuje, ma moc. Został odbudowany do oryginalnej specyfikacji z małym wyjątkiem; dołożony został elektroniczny aparat zapłonowy MSD. Za przełożenie odpowiada automatyczna trzybiegowa skrzynia, która pracuje bez zarzutu. Chociaż lakier ma kilka niedoskonałości, to jest w bardzo dobrym stanie. Podwozie również. Całe życie spędził w rejonach Kalifornii, Arizony i Nevady – zaznacza właściciel.

Reklama
Reklama

Ten wóz niewątpliwie przykuwa uwagę. Jest też niezwykle komfortowy i zaskakująco – jak na swój wiek – wyposażony. Ma wspomaganie kierownicy, wspomaganie hamulców, elektryczne fotele, elektrycznie rozkładany dach i regulowaną kierownicę. Zasiąść za nią, poczuć pod stopą moc silnika i ruszyć „on the Road" – to musi być fascynujące uczucie.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama