Globalne banki znajdują się pod presją, by przenosić korzyści płynące z wyższych stóp procentowych na swoich klientów, ale kredytodawcy na mniej konkurencyjnych rynkach okazali się znacznie mniej hojni niż inni, wynika z analizy przeprowadzonej przez agencję ratingową S&P, do której dotarł „Financial Times”.
Szybkie podwyżki stóp procentowych przez banki centralne w ciągu ostatnich 18 miesięcy w celu zwalczania zagrożenia inflacją były dobrodziejstwem dla banków, które generują zyski z różnicy między stopą, jaką płacą deponentom, a tym, co obciążają pożyczkobiorców, zwanej dochodem odsetkowym netto.
Analitycy szacują, że marże zysku europejskich banków z odsetek netto osiągną szczyt w trzecim kwartale tego roku.
Ale podczas gdy banki twierdzą, że zdrowsze marże są powrotem do normalnych warunków biznesowych po rekordowo niskich, a nawet ujemnych stopach procentowych, spotkały się z naciskami, by podzielić się zyskami ze swoimi klientami.
Porównanie rynków na podstawie udziału wzrostu podstawowych stóp procentowych, który banki przenoszą na oprocentowanie depozytów – wskaźnik znany jako beta depozytów – pokazuje, że klienci w krajach, które wcześniej zaczęły podnosić stopy procentowe, odnieśli jak dotąd największe korzyści.
Hojne brytyjskie banki
Okazuje się, że najbardziej efektywne były naciski polityków, organów regulacyjnych i klientów na banki brytyjskie. W rezultacie przekazały one oszczędzającym więcej korzyści z podwyżek stóp procentowych niż ich odpowiednicy w Europie czy USA. Największe brytyjskie instytucje finansowe przekazały swoim klientom 43 proc. korzyści w postaci wyższych depozytów. – Wielka Brytania jest nie tylko o siedem miesięcy przed strefą euro w cyklu, ale jest też wyższy poziom konkurencji, zwłaszcza z podmiotami niebędącymi bankami – powiedział FT Nicolas Charnay, analityk S&P Global Ratings, wyjaśniając, dlaczego beta depozytów w Wielkiej Brytanii była wśród najwyższych w Europie.
Ale ponieważ Wielką Brytanię ogarnia gwałtowna inflacja i rosnące oprocentowanie kredytów hipotecznych, politycy, regulatorzy i Bank Anglii zażądali od banków, by jeszcze bardziej podniosły oprocentowanie depozytów dla oszczędzających. A teraz banki nie opływają już w depozyty, co było cechą gospodarki ery covidu. W rezultacie będą musiały bardziej agresywnie ubiegać się o finansowanie w przyszłości, na przykład podnosząc oprocentowanie kont oszczędnościowych.
Czytaj więcej
Gospodarka USA radziła sobie w tym roku wyjątkowo dobrze, przeciwstawiając się prognozom recesji, częściowo dzięki oszczędnościom Amerykanów z czas...
Tymczasem amerykańskie banki przekazały klientom 25 proc. podwyżek stóp procentowych Fed, odkąd te zaczęły rosnąć w marcu 2022 r. do kwietnia tego roku, a analitycy S&P przewidują, że beta depozytów „znacząco wzrosły” od tego czasu. Mimo to klienci korporacyjni i instytucjonalni wezwali amerykańskich pożyczkodawców do dalszego podwyższenia oprocentowania depozytów.
Kredytodawcy amerykańscy są pod większą presją niż inni europejscy, aby przenieść korzyści płynące z rosnących stóp procentowych na swoich klientów ze względu na konkurencję na rynku, nie tylko między bankami, ale także z różnymi oferowanymi produktami oszczędnościowymi.
W przeciwieństwie do banków europejskich, które w ciągu ostatniego roku odnotowywały skromne, bo skromne, ale wpływy na konta depozytowe, amerykańskie odnotowały w tym samym okresie 5-proc. odpływ.
W Polsce dużo depozytów
Lokowane przez Polaków w bankach oszczędności wciąż rosną. Tymczasem, jak podała Komisja Nadzoru Finansowego, wartość depozytów sektora niefinansowego w czerwcu wzrosła o 4,5 mld zł do 1718,7 mld zł (+0,3 proc. m./m. i +11,8 proc. r./r.). Wolumen dominujących w strukturze depozytów gospodarstw domowych (69,4 proc. całości depozytów) wzrósł w czerwcu o 8,2 mld zł (+0,7 proc. m./m. i +11,5 proc. r./r.). A teraz uwaga: wartość kredytów dla sektora niefinansowego wyniosła na koniec czerwca 1168,1 mld zł. To spowodowało, że wskaźnik kredyty/depozyty obniżył się do poziomu 65,2 proc. (-0,6 pkt proc. m./m. i -11,2 pkt proc. r./r.). Czyli banki mają ogromną nadwyżkę depozytów i w zasadzie można powiedzieć, że nie zależy im na ich zdobywaniu. Owszem, zależy im na klientach: takich, którzy podwyższają wynik z opłat i prowizji i takich, którzy wpłyną pozytywnie na wynik odsetkowy. Czyli nie będą pobierali zbyt dużych odsetek z depozytów, za to będą zostawiali pieniądze z odsetek kredytowych. Tymczasem wprawdzie w czerwcu akcja kredytowa pokazała wzrost na rynku kredytów konsumpcyjnych – jak podkreśla Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej, z trzech konsumpcyjnych produktów kredytowych wszystkie odnotowały wzrost, zarówno w ujęciu liczbowym, jak i wartościowym – ale wspomniany wskaźnik kredyty/depozyty nadal spadał. Sytuacja może się nieco poprawić w lipcu, w związku z boomem na kredyty hipoteczne po wprowadzeniu „Bezpiecznego kredytu 2 proc.”. Ale coraz bardziej nieuchronny początek cyklu obniżania stóp procentowych NBP może skłonić banki do szybszego obniżania oprocentowania depozytów. Pytanie, jak na to zareagują deponenci.