Równocześnie do Biura Rzecznika Finansowego w pierwszym półroczu wpłynęło ok. 700 reklamacji, a do końca roku spodziewanych jest ich ok. 1,5 tys. – W ubiegłym roku było ich 1,2 tys., więc obserwujemy dość znaczny procentowy wzrost tych zdarzeń – poinformował rzecznik.
Golecki zauważył, że „widoczna jest przepaść" pomiędzy liczbą reklamacji i ogólną skalą zjawiska. Jego zdaniem w znacznej mierze wynika to z faktu, że średnia kwota związana z nieautoryzowanymi transakcjami raportowana przez bank centralny jest relatywnie niska – wynosi 315 zł. – Często są to wydarzenia o charakterze trywialnym. Natomiast do rzecznika finansowego trafiają sprawy, które są w jakiś sposób poważne: najczęściej dochodzi do opróżnienia całego konta, zaciągnięcia kredytów. Mamy sprawy, gdzie jest to nawet kilkaset tysięcy złotych – mówił rzecznik.